Goniąc prawdę | Piotr Bojarski, Biegacz

Ciekawość to pierwszy stopień do piekła – chciałoby się przypomnieć głównemu bohaterowi najnowszej powieści Piotra Bojarskiego. A jednocześnie chciałoby się mu pogratulować determinacji w ściganiu prawdy. Dużo bardziej mrocznej, niż mogłoby się – i jemu i nam – z początku wydawać.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

Od samotnego biegu przez park, po mrożący krew w żyłach finał, fabułę „Biegacza” niesie na swoich barkach jeden bohater. Piotr Bojarski nie pokusił się, by skorzystać z modnego w kryminałach i thrillerach zabiegu wplatania w fabułę scen opowiadanych z punktu widzenia mordercy czy ofiary, lecz zaufał Bogdanowi Popiołkowi, nauczycielowi historii, samotnemu mężczyźnie po czterdziestce, obdarzonemu piwnym brzuszkiem i pragnącemu codziennym treningiem podbudować swoje słabnące ego. Zaufanie to w żaden sposób nie okazuje się być na wyrost, bo Popiołek jest też nieustępliwymi zdeterminowanym detektywem-amatorem, który nie potrafi odpuścić nawet w obliczu groźby ośmieszenia a nawet utraty zdrowia (i życia). Nic dziwnego, jest też bowiem ambitny. W tym przypadku oznacza to zmierzenie się ze złośliwym losem, który chce, by to Popiołek jako ostatni widział w gronie żywych ofiarę brutalnego morderstwa.

Bojarski stworzył postać trójwymiarową, postać z krwi i kości, pełną wahania, kompleksów i lęków, a przy tym  potrafiącą wykazać się odwagą wtedy, gdy będzie wymagała tego sytuacja. Choć można w nim odnaleźć coś z Poirota, coś z Wallandera, a nawet coś ze Zbigniewa Kaczmarka, policjanta z przedwojennego Poznania, bohatera wcześniejszego cyklu Bojarskiego „Kryptonim Posen”. Jednak bohater „Biegacza” tym się od nich różni, że – przynajmniej na początku tej opowieści – nie przejawia detektywistycznych ambicji. Kieruje nim zwykła ciekawość, która sprawia, że potrafi dotrzeć dalej, niż można by sądzić. Szybko okazuje się bowiem, że Popiołkowi nie brakuje determinacji oraz daru logicznego myślenia, co przy wsparciu przyjaciela-informatyka (swoistej figury doktora Watsona) sprawia, że amatorskie śledztwo, które z założenia wydawało się pozbawione szansy na sukces, zaczyna przynosić wymierne rezultaty. Popiołek najpewniej wychodzi z założenia, że podczas biegu lepiej jednak gonić, niż uciekać. Oznaczać to będzie dla niego wplątanie się w sieć wzajemnych powiazań i intrygę , której nie mógł w żaden sposób przewidzieć. Tym bardziej że Bojarski nie byłby sobą, gdyby nie zafundował nam powieści, która w pewnym momencie przeniesie nas ze współczesności do prawdziwie mrocznych zakamarków nieodległej polskiej historii, z brudami komunizmu w tle. Podobnie jak w „Ściemie”, gdzie bohater – młody dziennikarz Patryk Chromy – brał na warsztat śmiertelne pobicie przez ZOMO-wców studenta z opornikiem w klapie, tak i w „Biegaczu” otrzemy się prędzej czy później o przeszłość, która nie dla wszystkich jest wygodna. Bojarski niepostrzeżenie zabierze nas z rozświetlonej słońcem trasy dla biegacza i wprowadzi do niebezpiecznego świata, którego nie poznamy z lektury podręcznika do historii (i to niezależnie od tego, która opcja polityczna weźmie się za jego pisanie).

Tym, co u Bojarskiego nowe, jest pewien publicystyczny nerw skłaniający go (czy też jego bohatera) do komentowania współczesności – fabuła książki rozgrywa się bowiem tu i teraz, w konkretnym czasie „dobrej zmiany”, a bohaterem jest nauczyciel gimnazjalny, a więc dziś „gatunek zagrożony wyginięciem”. Nie zabraknie więc dosadnych komentarzy, ale też i zwykłego strachu przed tym, co przyniesie przyszłość.

„Biegacz” to pierwsza część planowanego cyklu, niecierpliwie czekam więc na kolejne, mając nadzieję, że Piotr Bojarski nie będzie szczędził nam tego, co w jego twórczości najlepsze, w tym opowieści o pułapkach, jakie zastawia historia, szczególnie wtedy, gdy próbujemy ją zataić lub zakłamać.

 

Przeczytaj także: CENA PRAWDY| Piotr Bojarski, Ściema

 

Piotr Bojarski, Biegacz

Czwarta Strona 2017

2 myśli na temat “Goniąc prawdę | Piotr Bojarski, Biegacz

Możliwość komentowania jest wyłączona.