Niewińska czyta Kereta: Pisarz na wygnaniu | Etgar Keret, Siedem dobrych lat

Keret, znany z błyskotliwych, odrealnionych i nadzwyczaj krótkich opowiadań, tym razem jest zaskakująco realistyczny. Pisze o życiu, takim, jakim je widzi i doświadcza – czasem groźnym, czasem absurdalnym, czasem smutnym. Pisze też o swojej rodzinie i o tym, jak to jest być drugim pokoleniem ocalonych z Holokaustu.

EDYTA NIEWIŃSKA

keret_siedemI choć o codzienności Izraelczyków – jak nam się zdaje – wiemy wiele, czytając Kereta po prostu stajemy się jej uczestnikami. Zapiski pisarza są tak bardzo osobiste, że stają się nieomal listami do przyjaciela. Sprzyja temu struktura książki – opowiadania są ujęte w ramę siedmiu lat, które opisane są przez pryzmat wybranych sytuacji z życia autora. Wydaje się na początku, że wybór ten jest przypadkowy. Później przychodzi refleksja – co może być dla mężczyzny bardziej znaczącego, niż okres od narodzin syna do śmierci ojca?

Zapiski są bardzo intymne – to raczej głęboko osobiste przemyślenia, dotykające sfery uczuć i emocji, niż – czego można by się po Kerecie spodziewać – opowiadania czy anegdotki. Keret spotyka kolegę ze szkoły. Keret kłóci się z żoną. Keret w podróży na kolejny festiwal literacki. Keret i jego sny. Keret i jego lęki. Keret, jego syn, żona, matka, ojciec, siostra, brat, studenci, wydawcy, taksówkarze, z którymi jedzie, matki dzieci z piaskownicy, z którymi bawi się jego syn. Keret i to, co myśli o polityce i wojnie. Chwilami mam wrażenie, że gdybyśmy usiedli przy stole, mówilibyśmy jednym językiem. Jednocześnie myślę z uznaniem, że przynajmniej on jest w stanie otwarcie powiedzieć to, co myśli. Keret nie boi się odsłonić i mówić o rzeczach, które mogą mu nie przynieść popularności. A jednocześnie widać, że żaden z niego celebryta, pisarz syty i spoczywający na laurach. Codzienność dotyka go tak samo, jak nas – rozczuleniem, wzruszeniem, wściekłością, zmęczeniem, absurdem.

W „Siedmiu dobrych latach” liczne są wątki polskie. Nie przypadkiem dowiadujemy się, że jego książki zdobyły największą popularność w Polsce i Niemczech. I nie dla poklasku Keret cytuje swoją matkę, urodzoną i dorastającą w Warszawie, która po przeczytaniu pierwszego tomiku w polskim przekładzie, powiedziała: „Ty wcale nie jesteś pisarzem izraelskim. Jesteś pisarzem polskim na wygnaniu”. I nie ma w tym nic z patosu. Jest po prostu trafnie zarysowana nić łącząca pokolenia, a zarazem w jednym zdaniu pięknie wyrażona duma matki. Historia powstania Domu Kereta na Chłodnej w Warszawie wspaniale domyka tę niezwykłą historię rodzinną.

dom_kereta

„Dom Kereta” w Warszawie

Etgar Keret nie byłby sobą, gdyby w jego książce nie pojawiła się spora dawka humoru. Jest też tak dobrze znany czytelnikom jego opowiadań absurd, codzienny, sytuacyjny, historyczny – przepięknie wielowymiarowy. Jednocześnie ta najbardziej z jego osobistych książek zaspokaja pytanie, które zadawałam sobie od czasu przeczytania jego pierwszego zbioru opowiadań: gdzie jest granica między wyobraźnią pisarza i rzeczywistością? Wszystkim wielbicielom Kereta polecam sięgnięcie po tę książkę, żeby się przekonać. Zaś czytelnikom, którzy jeszcze go nie znają, mogę zalecić go jako odtrutkę na przygnębiającą czasami codzienność. Posmucicie się z nim i pośmiejecie. I zyskacie dystans, do siebie i do życia, bo Keret pokaże wam, jak się to robi.

 

Przeczytaj także: Niesie mnie wyobraźnia | Z Grażyną Plebanek, autorką „Pani Furii”, rozmawiała Edyta Niewińska

Przeczytaj także: Blok. I cała reszta | Jacek Bocheński, Blog

 

Etgar Keret, Siedem dobrych lat (שבע השנים הטובות)

Tłumaczenie: Agnieszka Maciejowska, Maja Lavergne

W.A.B. 2016