W prozie spod znaku grozy Szymon Majcherowicz stawia przed bohaterami lustro, w którym widzimy ich groteskowo powykrzywiane pragnienia i lęki. Nie jest nam jednak do śmiechu, bo szybko orientujemy się, że wcale nie jest to krzywe zwierciadło. O zbiorze opowiadań „Hosanna” pisze Przemysław Poznański.

To proza bezkompromisowa, wyzbyta chęci przypodobania się czytelnikowi. Szczera – w najgłębszym tego słowa znaczeniu, bo wyciągająca na światło dzienne to, co zwykle staramy się ukryć pod maskami pozorów. Taka szczerość musi zaboleć. I boli.
Boli bohaterów, których autor nie oszczędza, wystawiając ich na próbę, pokazując, kim są, obnażając bezlitośnie najgłębsze pokłady krępujących ich kompleksów, wyrzutów sumienia, nieprzepracowanych traum. Ale musi też zaboleć czytelnika, o ile zagłębi się w światy „Hosanny” tak, jak na to zasługują. Wtedy bowiem istnieje szansa, że utożsami się z bohaterami, a tym samym zrozumie, że niejednokrotnie dzieli z nimi źródło ich lęków.
Projekcja i prawda
Niesamowitość, dziwność, wszechobecną tu groteskowość, zaprzęga autor „Hosanny” do opowieści głęboko psychologicznych, wręcz studiów przypadku z pogranicza psychozy. Cokolwiek się tu dzieje, czegokolwiek doświadczają bohaterowie Majcherowicza, rozgrywać się może tyleż na poziomie nieprawdopodobieństwa, co na poziomie projekcji umysłu wytrąconego z równowagi, wystawionego na zbyt wielką próbę.
W opowiadaniu „Ogrzej mnie”, tym co burzy pozornie ułożony świat bohatera, jest nagłe, niezapowiedziane i niezrozumiałe odejście, czy raczej zniknięcie Marty – jego partnerki, prowadzące zarazem do rozpadu znanej mu rzeczywistości, w której z dnia na dzień unieważnione zostają zasłyszane chwilę wcześniej opowieści. W tej próżni rodzi się jednak nowa rzeczywistość – niesamowita, groźna, turpistyczna. Rzeczywistość, która w takim samym stopniu może być tworem umysłu próbującego radzić sobie z odrzuceniem, jak i nieuświadamianą wcześniej prawdą.
Ucieczka i odrzucenie
W „Copacabanie” przeciwnie – to bohater, Robert, chciałby wyrwać się z rzeczywistości, która go emocjonalnie przytłacza, uciec od życia, z którym sobie nie radzi na bardzo wielu poziomach. Majcherowicz tworzy postać, wpisującą się tu w zasadzie w całą galerię słabych mężczyzn, niezdolnych do skonfrontowania się z tym, co ich spotkało – tu będzie to niepełnosprawność dziecka. Robert zacznie budować wokół siebie alternatywny świat z wyobrażeń o możliwym romansie, lecz przecież jego problem nie zniknie. Wprost przeciwnie – będzie ewoluował i prędzej czy później zmusi go do brutalnej konfrontacji.
O „Karaczanie” pisałem już przy okazji publikacji tego opowiadania w antologii „Insekcje”. Dość powiedzieć, że punktem wyjścia jest tu przypadkowe spotkanie dawnych szkolnych kumpli i ich partnerek. Prowadzi nas to w głąb opowieści pełnej traum, w której ratunkiem może okazać się zdolność do empatii, miłości, graniczącej z gotowością do odrzucenia siebie, czy raczej (nie bezbolesnego) zrzucenia z siebie pancerza stereotypów dotyczących ról kobiety i mężczyzny we współczesnym społeczeństwie.
Psychiczny ból, fizyczne rany
„Inicjacja” to opowiadanie o dzieciństwie skażonym nieobecnością matki i przemocą w rodzinie. Doświadczenia Patryka stają się dla niego obciążeniem ponad siły – tak wielkim, że zyskującym fizyczny ciężar, niosącym fizyczny ból, przybierającym fizyczną postać. Majcherowicz przenosi nas w ten odpychający świat zaniedbania, brudu, odzwierciedlającego ugrzęźnięcie bohatera, jego psychiczny rozkład.
Jeszcze bardziej fizyczny, a przy tym groteskowy wymiar zyskuje trauma z dzieciństwa i wyrastające na niej przekonanie o własnej nieudolności, o byciu przegrywem, w tytułowej „Hosannie”. To, co spotyka Artura – cały katalog zniewag, fizycznej i psychicznej przemocy, nawiązujący poniekąd poprzez skalę narastającego, piętrowego absurdu do doświadczeń Józefa K., staje się narracją o próbie zdławienia w sobie tego, co jest de facto głównym budulcem osobowości słabej, zagubionej, skrzywionej.
Pozorny azyl
Bohaterowie Majcherowicza budzą współczucie, przerażają, budzą wstręt – przede wszystkim dlatego, że wydają się na wskroś prawdziwi, nawet jeśli – a może ponieważ – oglądamy ich przez pryzmat ich psychicznego rozstroju i spotykamy w momentach, gdy wychodzi z nich to, co najgorsze, a przy tym najsłabsze.
Te postaci nie chcą rozumieć lub zaakceptować świata, jaki ich otacza, z jego brakiem naiwnie wyobrażanej sielankowości, uciekają więc tam, gdzie mają nadzieję się ukryć. Na próżno. Przecież właśnie tam, w ich pozornym azylu, autor stawia przed nimi lustro. I uświadamia im, że przed samym sobą tak naprawdę uciec się nie da.
Szymon Majcherowicz, Hosanna
Wydawnictwo IX, 23 marca 2026
ISBN: 9788396201782

