„Śmierć i belgijska czekolada” Marty Moeglich to zaskakujące połączenie lekkiego kryminału i ciepłej, rodzinnej komedii. Słodycz tytułowej czekolady kontrastuje tu z chłodem śmierci, a groza morderstwa przeplata się z historią o odbudowywaniu życia na emigracji – pisze Małgorzata Żebrowska.

Główna bohaterka, Marta Kuleczka, wyrusza wraz z rodziną do Belgii po fiasku kariery influencerskiej, szukając miejsca, gdzie można zacząć od nowa. I gdzie, teoretycznie, nikt nie spodziewa się trupów. Nie jest perfekcyjną panią domu. Nie gotuje, bywa bardzo roztargniona, czasem działa zbyt impulsywnie, miewa trudności z dostosowaniem się do emigracyjnych realiów. Ale jedno ma opanowane do perfekcji: potrafi patrzeć na życie z dystansem i akceptować własne niedoskonałości. To cecha, która bardzo przydaje się, gdy próbuje ułożyć życie w nowym kraju po medialnym upadku swojej influencerskiej kariery. Belgia ma być początkiem spokojnego rozdziału, wypełnionego aromatem kawy, smakiem pralinek i zapachem świeżo pieczonych gofrów, dać jej wytchnienie, tak potrzebne po kryzysie osobistym i finansowym.
Tyle że spokój kończy się w chwili, gdy Marta znajduje ciało znajomego na schodach swojego domu. Kiedy policja zaczyna interesować się jej mężem jako domniemanym sprawcą morderstwa, codzienność nabiera zupełnie innego tempa. Rzeczywistość kobiety to już nie tylko spokojne układanie nowego życia na emigracji, ale i walka o dobre imię rodziny, nawiązywanie nowych znajomości, konieczność wyjścia poza swój komfortowy schemat.
W obcym miejscu
Autorka umiejętnie zestawia dwa światy: pełen uroku, ciepłych relacji i drobnych codziennych radości, oraz ten mroczniejszy, podszyty lękiem, podejrzeniami i pytaniami bez odpowiedzi. Belgijskie ulice, cukiernie i kawiarnie stają się tłem zarówno dla rodzinnych scen, jak i dla niepokojących wydarzeń. Czekolada, symbol słodyczy i obietnicy lepszego życia, kontrastuje tu z gorzkim posmakiem śmierci, a zabawne dialogi z twardymi realiami emigranckiej codzienności. W obcym miejscu każdy buduje życie samodzielnie, z dala od rodziny i znajomych, co czasami skutkuje nieodwracalnymi błędami.
„Śmierć i belgijska czekolada” to jednak nie tylko historia kryminalna. To także opowieść o byciu emigrantem, o konieczności większego wysiłku, by znaleźć swoje miejsce, udowodnić, że się zasługuje na zaufanie i sympatię, i aktywnie szukać dobrych relacji. W nowym kraju nie można po prostu „być”, każdego dnia trzeba świadomie tkać swoją nową rzeczywistość i dać się poznać z najlepszej strony.
Autentyczność emocji
Dla mnie, jako osoby, która również od kilku lat mieszka poza ojczyzną, szczególnie bliskie były fragmenty opisujące pierwsze miesiące na obczyźnie. Ta mieszanka niepewności, ekscytacji i drobnych codziennych zwycięstw jest doświadczeniem uniwersalnym. Na szczęście życie oszczędziło mi wątku kryminalnego, ale łączy mnie z bohaterką potrzeba znalezienia „swojego” miejsca, nauczenia się nowych reguł i pogodzenia się z tym, że początki bywają chaotyczne i niezmiernie trudne.
„Śmierć i belgijska czekolada” to powieść, która łączy lekkość i humor z intrygą kryminalną, a przy tym nie traci z oczu tego, co najważniejsze: autentycznych emocji. Marta Kuleczka jest bohaterką niedoskonałą, ale przez to prawdziwą. To książka, która potrafi otulić ciepłem, nawet jeśli w tle czai się morderstwo. Idealna dla tych, którzy lubią kryminały bez nadmiaru przemocy, z wyrazistą bohaterką i tłem obyczajowym, które można poczuć wszystkimi zmysłami.
Marta Moeglich, Śmierć i belgijska czekolada
Wydawnictwo Filia, 23 lipca 2025
ISBN: 9788384024188

