artykuł recenzja

Na ratunek pechowcowi | Edmund Niziurski, Niewiarygodne przygody Marka Piegusa

To opowieść o pomysłowości i odwadze, które są w stanie wygrać z największym nawet pechem. O „Niewiarygodnych przygodach Marka Piegusa” Edmunda Niziurskiego z okazji 100. rocznicy urodzin autora pisze Przemysław Poznański.

To chyba najbardziej znana powieść Edmunda Niziurskiego, jednego z kultowych autorów PRL-u piszących książki dla niedorosłego czytelnika, jednym tchem wymienianego obok choćby Adama Bahdaja, Zbigniewa Nienackiego czy Krystyny Siesickiej. Wyobraźnię młodych czytelników rozpalały swego czasu takie powieści jak „Awantura w Niekłaju”, „Sposób na Alcybiadesa”, czy „Klub włóczykijów”, ale to właśnie wydane w 1959 roku „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa” stały się tą pozycją, która wyniosła autora na wyżyny popularności.

Dlaczego tak się stało? Wydaje się, że kluczowe jest tu połączenie pełnej humoru, często zahaczającej o groteskowość przygodowej narracji skierowanej do młodzieży (i o młodzieży) z opowieścią o świecie przestępczym stolicy, snutą serio i bez taryfy ulgowej – na tyle, na ile pozwala na to konwencja. Dość powiedzieć, że niebezpieczeństwa, na jakie narażają się bohaterowie zdeterminowani, by rozwiązać zagadkę pewnego porwania, nie mają w sobie nic z umowności, nawet jeśli przestępcom nada autor nazwiska znaczące, jak choćby Wieńczysław Nieszczególny.

Pech i okoliczności

Tym, co zwraca uwagę, jest narracyjny wybieg Niziurskiego, łączący w sobie początkową pierwszoosobową narrację z późniejszą opowieścią trzecioosobową, co wynika z zastosowanego tu twista – niespodziewanego przeskoku od historii obyczajowo-przygodowej do kryminalnej, a także z równie nieoczekiwanej wymiany bohaterów pierwszoplanowych.

Historię Marka Piegusa, chłopca z warszawskiego Powiśla poznajemy z początku dzięki relacji jego sąsiada, któremu trzynastolatek zwierza się ze swoich problemów związanych z prześladującym go pechem. Kwestią do rozstrzygnięcia pozostaje czy jest to rzeczywiście pech, czy może jednak pewna niefrasobliwość bohatera, jego niedostateczna asertywność, a także przydarzający mu się szereg zbiegów okoliczności, zakorzenionych także w trudnych realiach gomułkowskiej Polski połowy XX wieku.

Sublokatorzy i wagary

Niziurski decyduje się bowiem na fabułę osadzoną ściśle (z pewnymi wyjątkami) w świecie mu współczesnym. Oznacza to choćby, że ujrzymy – zapewne dla wielu dzisiejszych czytelników trudne nawet do wyobrażenia – warszawskie mieszkania wypełnione sublokatorami do ostatniego wolnego metra kwadratowego. Krótko po wojnie problemy z lokalami mieszkalnymi w zburzonej Warszawie sprawiały, że stawały się one małymi komunami. „W tym pokoju, gdzie ja śpię, śpi jeszcze pan Surma, co występuje w kabarecie, i Alek, sportowiec” – słyszymy z ust Piegusa. Chłopiec jednak nie narzeka, bo u jego kolegi, Korniszona, „wciąż grają w karty i piją”.

Opowieści o komplikacjach jakie stwarza mieszkanie w takich warunkach, przeplatane historiami ze szkoły – w tym o niezwykłych obowiązkach dyżurnego – szybko jednak ewoluują w przygody cięższego kalibru. Gdy bowiem Marek postanawia pójść na wagary, zaczynają się dziać wokół niego sprawy co najmniej niepokojące. Historia z ewidentnie podmienionym w parku tornistrem, włamanie do mieszkania, wreszcie zniknięcie chłopca, sprawiają, że rozpoczyna się prawdziwe milicyjno-detektywistyczne śledztwo.

Przeczytaj także:

Lwy i lochy

Na arenie pojawiają się w tym momencie m.in. harcerze Teodor i Pirydion z zastępu detektywistycznego oraz prywatny detektyw Hippollit Kwass wykazujący się niezwykłą znajomością przestępczego półświatka stolicy (ten ostatni bohater nie jest jednak postacią możliwą w PRL-u, zakazującym tego typu działalności). Od tej pory Edmund Niziurski wprowadza akcję powieści na ścieżkę iście kryminalną – poszukiwanie Marka Piegusa przeradza się w serię niebezpiecznych zdarzeń, podczas których można być pożartym przez lwy, trafić do lochów, albo wykazać się pomysłowością w rozwiązywaniu zagadki logicznej opartej na ruchach konika szachowego. Przede wszystkim jednak trzeba będzie zmierzyć się z bezwzględnymi rzezimieszkami, dla których ludzkie życie jest mniej warte niż skradzione łupy.

Niziurski napisał w 1970 roku luźną kontynuację „Niewiarygodnych przygód…”, czyli „Klub włóczykijów”. W tej powieści na poszukiwanie skarbu wyrusza archiwariusz Dionizy Kiwajłło wraz z bratankiem Kornelem, jego korepetytorką Joanną, kolegą Marka, Maćkiem Pirydionem i jego bratem Maciejem Pirydionem Starszym (Politechnicznym). Ekipa ta szukać będzie pamiątek po powstańcach 1863 roku. Na tropie tego samego skarbu są też jednak przestępcy: Bogumił Kadryll i Wieńczysław Nieszczególny.

Nie tylko dla młodzieży

Edmund Niziurski urodził się 10 lipca 1925 roku w Kielcach, a zmarł 9 października 2013 roku w Warszawie. Debiutował w 1943 roku w wydawanym przez Armię Krajową „Biuletynie Informacyjnym”, w którym opublikował wiersz. Po wojnie współpracował z czasopismami „Płomyk”, „Świat Młodych”, „Wieś” oraz z Polskim Radiem jako autor słuchowisk. Choć najbardziej znany jest z prozy dla młodzieży, to pisał także książki dla czytelnika dorosłego, m.in. „Przystań Eskulapa” (1958, powieść sensacyjna), „Pięć manekinów” (1959, powieść kryminalna), „Salon wytrzeźwień” (1964), „Wyraj” (1964), „Eminencje i bałłabancje” (1975).

Jego powieści były też ekranizowane. W 1965 roku powstał film „Tajemnica dzikiego szybu”, na postawie „Księgi urwisów”. Z kolei rok później, bo w 1966 roku, zrealizowano serial „Niewiarygodne przygody Marka Piegusa”. Na podstawie „Wyraju” nakręcono w 1968 roku „Weekend z dziewczyną”, a w 1983 roku powstał film „Tajemnica starego ogrodu” na podstawie powieści „Awantura w Niekłaju”. W 1998 roku na ekrany wszedł film „Spona” i serial „Sposób na Alcybiadesa”. W 2015 roku z kolei sfilmowano „Klub włóczykijów” jako „Klub włóczykijów i tajemnica dziadka Hieronima”.

„Edmund Niziurski odcisnął na mnie najsilniejsze piętno, zaraził mnie powieścią chłopacką, skrzącą się dialogami, słowotwórstwem na miarę Wiecha (…), godnymi Tyrmanda nazwiskami bohaterów (…) wreszcie wartką akcją i pomysłami narracyjnymi – pisał u nas w felietonie Grzegorz Kalinowski – autor inspirowanej Niziurskim – jak sam przyznaje – powieści „Śmierć frajerom” .

Edmund Niziurski, Niewiarygodne przygody Marka Piegusa
korzystałem z wydania:
Nasza Księgarnia, Warszawa 1965

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej