recenzja

Koniec świata | Wit Szostak, Wylinka [recenzja]

Poza granicami tego co widoczne na mapach naszych doświadczeń jest już tylko koniec świata, za którym czai się świadomość nieuchronności przemijania – o „Wylince” Wita Szostaka pisze Przemysław Poznański.

Autor „Oberków do końca świata”, „Cudzych słów”, „Szczelinami” czy „Rumowisk”  tym razem snuje baśń – opowieść skierowaną do niedorosłych, choć przecież jednocześnie mogącą dostarczyć czytelniczej przyjemności każdemu, niezależnie od wieku. Może dlatego, że jest „Wylinka” opowieścią, w której historia młodych bohaterów wrzuconych w rytm niezwykłej przygody pełnej niepokojów i sekretów, odkrywania tajemnic historii i tajemnic życia, przeplata się z niezmiennie niepokojącą świadomością nieuchronności końca, konieczności utraty tego, co materialne i niematerialne, pewnością nieubłaganego przemijania czasu.

Robi to jednak Wit Szostak w sposób przewrotny. Daje nam bowiem opowieść, która sugeruje petryfikację czasu, przyszpila bohaterów i nas nie tylko do konkretnego miejsca, ale i do konkretnego momentu, w którym co prawda przeszłość ma do odegrania ogromną rolę, lecz przecież szczególnie ważna jest teraźniejszość w jej pozornej – charakterystycznej dla dziecięcego myślenia o czasie – nieprzemijalności.

Klara sama w domu

Gdy dziesięcioletnia Klara budzi się w wakacyjnym domu, zaszytym gdzieś w Beskidach, uderza ją niezwykła cisza – nie słychać odgłosów krzątaniny przed zaplanowanym na ten dzień powrotem do miasta, nikt jej nie woła, a na podwórku nie widać samochodu rodziców. Czyżby o niej zapomniano? Ale czy to w ogóle możliwe? Może rodzice tylko pojechali na zakupy i niedługo wrócą? Tylko dlaczego cały dom wygląda na opuszczony, opustoszony, jakby szykował się już do zimowego snu w oczekiwaniu przyszłorocznego sierpnia?

Zanim jednak Klara zdoła na poważnie przestraszyć się swoich myśli, usłyszy śpiew dochodzący ze strychu – miejsca, do którego zabroniono jej się zapuszczać. Wiedziona ciekawością, podążając za melodią, odnajdzie inne dziecko – chłopca w jej wieku, Janka, który wakacyjny dom uparcie nazywać będzie sanatorium. Będzie też twierdzić, że mieszka tu od dawna i choć Klara nigdy wcześniej go nie spotkała, zaufa mu, przyjmie jego rady i ostrzeżenia, pozwoli mu oprowadzić się po mikroświecie, który niespodziewanie stał się ich wspólnym.

Poszerzanie granic

Zderzenie indywidualnych doświadczeń i wizji otaczającego świata, niesionych przez dwójkę bohaterów, wymagać będzie od obojga kompromisów, godzenia się z tym, że świat opowiadany od tej pory wspólnie nie będzie już światem takim samym jak ten, który każde z nich znało samodzielnie. Sugestia niezmienności, nieprzemijalności, zaszyta przecież także w beztroskę czasu wakacji, zderzy się więc w świadomości młodziutkich bohaterów z nieznośnym poczuciem straty i nieodwracalności. Końca pewnego świata. Nie jest tak, że nie znali tego uczucia wcześniej – Klara głęboko przeżyła przecież jakiś czas wcześniej śmierć dziadka, do którego należał wakacyjny dom. Po raz pierwszy jednak będzie to strata przypisana im samym, odbierająca im to, co należało do ich osobistego stanu posiadania.

Aby spróbować zrozumieć, co się dzieje, muszą poszerzyć pole doznań. Oznacza to z jednej strony zagłębianie się w nienaruszalną przestrzeń własnej przeszłości, dzielenie się nią, ale i bronienie jej niepowtarzalności, z drugiej – próbę rozepchnięcia danej im przestrzeni. W pierwszym przypadku zabierze nas autor przy tej okazji w czasy, których grozę młodzi czytelnicy bardziej może poczują niż zrozumieją (dorośli otrzymają wystarczająco dużo przesłanek, by i zrozumieć, i poczuć), w drugim zbuduje autor całą opowieść o granicach zarazem indywidualnego, jak i wspólnego poznania.

Nieuchronność przemijania

Tym samym każe Szostak swoim bohaterom rysować – w przenośni i dosłownie – mapy odzwierciedlające tyleż topografię ich pamięci, co będące wyrysem ich bieżących eksploracji. Każe im podjąć wyprawy wynikające z ciekawości, ale przede wszystkim może z emocji, z tęsknoty, w których znaczyć będą szlaki umownymi okruszkami, niebędącymi de facto niczym innym jak widomymi znakami niemożności wykroczenia poza nawiasy tego, co już poznane.

Osobiste doznania mogą zostać wzbogacone doświadczeniami innych, ale zawsze będą ograniczone, niepełne, skończone, szczególnie gdy pozostają doświadczeniami dziecka z jego naiwnym postrzeganiem czasu, poczuciem jego  nieskończoności. Tym bardziej przejmująca jest świadomość, że każda mapa doświadczeń prędzej czy później przechodzi w niezapełnione, białe pole, które jest naszym osobistym końcem świata, rozumianym też jako uświadomienie sobie nieuchronności przemijania.

Wit Szostak, Wylinka
ilustracje Aleksandra Krzanowska
Wydawnictwo Powergraph, 14 marca 2025
ISBN: 9788367845724

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej