recenzja

Cena bezkompromisowości | Robert Ostaszewski, Zemsta i Partnerzy

Cechą, która wyróżnia główną bohaterkę „Zemsty i Partnerów” jest jej bezkompromisowość, jej dążenie do wymierzenia sprawiedliwości za wszelką cenę, nawet cenę własnego bezpieczeństwa – o powieści Roberta Ostaszewskiego pisze Przemysław Poznański.

Renata Łukowska, detektywka i była policjantka, pojawiała się już w twórczości Ostaszewskiego wcześniej – znamy ją z serii śląskiej, choćby z powieści „Ukochaj na śmierć”, gdzie dołączyła do teamu komisarza Polańskiego, czy z książki „Tysiąc ciętych róż”, zamykającej serię z Konradem Rowickim. I od początku mamy do czynienia z postacią, która wyróżnia się swoją odwagą w podążaniu własną drogą, osobą niezależną, odrzucającą wszelkie kompromisy. 

Nic dziwnego, że postać taka doczekała się w końcu roli pierwszoplanowej. Najpierw na potrzeby cyklu dwunastu opowiadań, które ukazały się w wersji audiobooków i e-booków, a teraz na potrzeby powieści. Książki napisanej wprawdzie na podstawie tamtych próz i czerpiącej z nich pełnymi garściami, a jednak przestawiającej akcenty, skonstruowanej wokół kilku wątków wybranych spośród tamtych, w tym jednego, który zepnie opowieść klamrą i najlepiej pokaże sposób działania Renaty Łukowskiej.

Kompas moralny

Ten główny wątek to opowieść o pochodzących z Korei Północnej pozbawionych wszelkich praw pracownikach jednej z prywatnych gdańskich stoczni remontowych, z których jeden ginie w wypadku, inny natomiast zwraca się przez pośrednika o pomoc w… ucieczce. Dlaczego Renata Łukowska miałaby się podjąć takiej misji, jakże odległej od tego, czym zajmuje się teraz na co dzień, czyli śledzenia niewiernych małżonków? Jest w Gdańsku, a konkretnie w Nowym Porcie, osobą nową, a zatem nieumoczoną w lokalnych układach, co oznacza, że nie ma żadnych powiązań z kimś, kto potencjalnie mógłby stać za kwitnącym procederem owego niemal niewolniczego biznesu. Poza tym – a może przede wszystkim – Renata ma właściwie ustawiony kompas moralny, zawsze więc ruszy na pomoc słabszym. 

Widzimy to też w pobocznej, ale ważnej opowieści o żonie, która ukrywa się przed przemocowym mężem. To on zwraca się do Łukowskiej ze zleceniem znalezienia zaginionej, ale przecież dla Renaty najmniej ważne jest, kto jej płaci – i czy w ogóle płaci – przede wszystkim liczy się dla niej dobro tych, którym dzieje się krzywda. Może więc agencja detektywistyczna, w której prowadzeniu pomaga jej Darek Zawistowski, przędzie cienko, ale za to tylko dzięki zaangażowaniu Łukowskiej uda się choćby namierzyć grasującego po okolicy gwałciciela.

Komfort kontra misja

Takie podejście  do zawodu detektywki – pełne zaangażowania i nieoglądania się na zyski, za to przepełnione poczuciem misji – musi mieć konkretne konsekwencje. Robert Ostaszewski pokazuje, że bezkompromisowość, odwaga, niezważanie na niebezpieczeństwo w imię pomocy innym, nie pozostaje bezkarne, wymaga ofiary, czasem trudnej do poniesienia, ale i… zawierania nieoczywistych sojuszy. I tak przyjdzie się Łukowskiej – przynajmniej na chwilę – ułożyć z miejscowym gangsterem, Brodą, którego metody działania wszak ją mierżą, ale tylko tak będzie mogła uratować czyjeś życie lub zdrowie.

Łukowska nie zważa na cenę, jaką w tym przypadku będzie jej własny psychiczny i moralny komfort. To najlepiej definiuję tę bohaterkę, dla której praca jaką wykonuje – także wcześniejsza praca w policji – jest powołaniem do służenia dobru, do wymierzania sprawiedliwości także tam, gdzie nie sięga litera prawa. To czyni ją bez wątpienia jedną z najciekawszych kobiecych postaci z całej plejady pierwszoplanowych bohaterek, jakie od pewnego czasu pojawiają się (i dobrze) w polskiej prozie kryminalnej, stanowiąc coraz wyraźniejszą przeciwwagę dla królujących tam niegdyś mężczyzn po przejściach.

Zemsta jako zadośćuczynienie

Robert Ostaszewski daje nam powieść, która łączy wartką, sensacyjną wręcz akcję z opowieścią o niedoskonałym świecie, w którym nie zawsze działa mechanizm chronienia tych najsłabszych, najbardziej pokrzywdzonych. W takim świecie – trochę jak w westernie czy opowieści superbohaterskiej – musi zjawić się ktoś, kto weźmie sprawy w swoje ręce. Ktoś, kto w nazwie swojej agencji umieści słowo „zemsta”, lecz rozumie je przede wszystkim jako zadośćuczynienie.  

Ale przecież jednocześnie nie daje nam autor opowieści o bohaterce obdarzonej nadludzką siłą (jeśli już, to moralną), o postaci z komiksu, lecz o kimś, kto z jednej strony umie wykorzystać swoje zawodowe doświadczenie i upór do wcielania w życie wyznawanych ideałów, z drugiej strony jest tylko bohaterem z krwi i kości, pełnym ludzkich słabości, z których być może największą jest nadmierna wiara w możliwość naprawienia otaczającego ją świata.

Robert Ostaszewski, Zemsta i Partnerzy. Śledztwa Renaty Łukowskiej
Lind & Co, 26 maja 2025

Obejrzyj rozmowę z autorem i spacer po miejscach, w których rozgrywa się powieść


   

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej