„Nie będzie zapomniany. Napisać by chyba można na jego grobie, że była to treść dynamiczna, która rozsadzała wszystkie formy i kanony sztuki” – pisał o nim Antoni Słonimski. 140 lat temu urodził się Stanisław Ignacy Witkiewicz, Witkacy, autor „Szewców”, Matki”, „Pożegnania jesieni” czy „Nienasycenia”.

„Dziś czuję: 1) koniec życia, 2) zbliżającą się chorobę i śmierć” – pisał do żony na krótko przed wybuchem II wojny światowej. Gdy 17 września 1939 roku Armia Czerwona zaatakowała Rzeczpospolitą, uznał, że bliska śmierć nie jest już tylko słowem, ale faktem. Znał bolszewików nazbyt dobrze, wiedział zatem, że ich okrucieństwo nie zna granic. Wszak – jako mieszkaniec Moskwy – był naocznym świadkiem wybuchu rewolucji październikowej. Przerażały go na równi bolszewizm i niemiecki nazizm. I ów podążający za radykalnymi ideologiami ślepy tłum, kierowany przez zręcznych demagogów. Podciął sobie żyły na przegubach rąk, zażył weronal i przeciął sobie tętnicę szyjną.
Byron umarł tak młodo
I nic mu się nie stało –
Czemuż bym nie miał i ja –
Choć życia troszeczku mało.
[Listy do żony (1936–1939)]
Odszedł na własnych warunkach. Choć są i tacy, którzy przekonują, że była to tylko największa z jego mistyfikacji. Faktem, jest że ciała Witkacego nie odnaleziono, a w jego symbolicznym grobie w Zakopanem spoczywają szczątki nieznanej ukraińskiej dziewczyny.
„Drugiego nie znajdziesz takiego – to nie ma co” [Listy do żony 1923-1927]
Stanisław Ignacy Witkiewicz urodził się 24 lutego 1885 roku w Warszawie, jako syn malarza i pisarza Stanisława Witkiewicza h. Nieczuja oraz Marii z Pietrzkiewiczów h. Ostoja, nauczycielki muzyki. Chcąc odróżnić się od sławnego ojca, ukuł sobie pseudonim „Witkacy”, którego użył po raz pierwszy na widokówce wysłanej do ojca w 1913 roku.
Rodzina Witkiewiczów z powodu choroby ojca przeniosła się w 1890 roku z Warszawy do Zakopanego, gdzie Stanisław Ignacy został ochrzczony, a jego matką chrzestną została sama Helena Modrzejewska. Religijnego bakcyla przyszły malarz i pisarz nigdy jednak nie połknął – nigdy nie uczęszczał nawet do kościoła. Edukacją syna zajmował się ojciec, przekonujący, że szkoła niszczy indywidualność młodego człowieka. Maturę Witkacy zdał eksternistycznie, a potem – wbrew woli ojca – rozpoczął studia w krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych. W tym okresie Witkiewicz przeżywał też burzliwy, kilkuletni związek z Ireną Solską, wybitną artystką teatralną, znaną potem z jego twórczości jako „pani S.”.
„Boję się przyjaciół na równi z samotnością. Boję się życia i boję się śmierci” [622 upadki Bunga]
Jako ośmiolatek napisał jednoaktówkę „Karaluchy” podpisaną nazwiskiem Staś Witkiewicz, w wieku dwudziestu pięciu lat rozpoczął pracę nad autobiograficzną powieścią „622 upadki Bunga, czyli Demoniczna kobieta”, ale po jej napisaniu uznał, że nie powinna zostać wydana (ukazała się pośmiertnie w 1972 roku). Przyjaciele pisarza wspominali, że Witkacy lubił jednak czytać na głos fragmenty debiutanckiej powieści z rękopisu przy różnych okazjach.
To powieść z kluczem, mocno autotematyczna. Jej akcja rozgrywa się w „podgórskiej okolicy” oraz podczas podróży bohatera nad Adriatyk i do Paryża. Fabuła zaczyna się jesienią i kończy dwa lata później o tej samej porze roku i opisuje romans bohatera z demoniczną panią Akne, w której również dopatrywać można się Ireny Solskiej.
„Dziś mało (no metr np.) rano nie popełniłem samobójstwa” [Listy do żony 1923-1927]
Po raz pierwszy o odebraniu sobie życia pomyślał Witkacy trzy lata później, gdy samobójstwo popełniła jego narzeczona, Jadwiga Janczewska. Przed ostatecznym krokiem uratował go wtedy pomysł przyjaciela, znanego podróżnika Bronisława Malinowskiego, by zorganizować wspólną wyprawę na Nową Gwineę. Szybko jednak przerwał podróż i wrócił do Europy, by… zaciągnąć się do armii Imperium Rosyjskiego. W czasie I wojny uczestniczył w walkach na terenie dzisiejszej Białorusi, został ranny i tak trafił do Moskwy w chwili, gdy wybuchła rewolucja.
Jeszcze w trakcie pobytu w Rosji Witkacy zaczął zarobkowo malować portrety. Po powrocie do Zakopanego rzucił się też w wir pracy pisarskiej. Zaczął wydawać pierwsze utwory dramatyczne, które już kilka lat później doczekały się premier teatralnych. Były to m.in. „Maciej Korbowa i Bellatrix” (1918), „Nowa homeopatia zła” (1918), „Pragmatyści” (1919), „Nowe wyzwolenie” (1920) oraz „Tumor Mózgowicz” (1920) i „Oni (1920). Ta ostatnia odzwierciedla strach przed spodziewanym nadejściem bolszewizmu w Polsce. Tytułowi „Oni” swoją tajemniczością, zakulisowością i wywoływanym powszechnym strachem, przypominają ówczesne powszechne wyobrażenie o władzy komunistycznej.
„Och! Co za szczęście! Co za rozkosz! Nie wiedzieć, kim się jest – być wszystkim!!!” [Gyubal Wahazar]
W tym czasie powstały też takie dramaty jak „Metafizyka dwugłowego cielęcia” (1921), „Kurka Wodna” (1921), „Mątwa” (1922), „Jan Karol Maciej Wścieklica” (1922), „Wariat i zakonnica” (1923), a także „W małym dworku” (1921). Ten ostatni jest krytyką konwencji realistycznej w sztuce i powstał w odpowiedzi na dramat „W małym domku” (1907) Tadeusza Rittnera. Akcja dramatu rozgrywa się w Kozłowicach, fikcyjnym majątku, umieszczonym przez Witkacego w powiecie sandomierskim. Dyapanazy Nibek, ojciec dwóch nastoletnich córek, Zosi i Amelki, pochował swoją żonę. Dziewczyny postanawiają urządzić seans spirytystyczny, podczas którego pojawia się Widmo matki, Anastazji Nibek, co u obecnych podczas seansu nie budzi najmniejszego zdziwienia.
Napisany w tym samym roku „Gyubal Wahazar” to z kolei utwór z centralną postacią tyrana – tytanicznego bohatera charakterystycznego dla dramaturgicznej twórczości Witkacego. To studium władzy odbite w krzywym zwierciadle. Zawiera elementy karykatury społecznej, satyry na władzę, religię i ustrój społeczno-polityczny. Wątki poboczne ilustrują związki władzy z religią (postać ojca Uguentego), ówczesne teorie fizyczne i medyczne (lekarz Józef Rypmann) – robią to jednak w sposób karykaturalny. Pojawia się również motyw quasi-mistyczny, ucieleśniony w osobie dziesięcioletniej dziewczynki Świntusi Macabrescu.
„Zresztą na razie świnią nie jestem mimo całej nienawiści do ludzi” [Matka]
Witkacy szybko stał się w Zakopanem ważną postacią życia kulturalnego i towarzyskiego, choć odbierano go zarówno jako utalentowanego artystę (szczególnym powodzeniem cieszyły się malowane przez niego portrety), jak i dziwaka, ekscentryka. W kwietniu 1923 roku ożenił się z Jadwigą Unrug, wnuczką Juliusza Kossaka, ale małżeństwo szybko się rozpadło, przekształcając się jednak w trwałą przyjaźń. Dwa lata później stworzył Witkacy „Firmę Portretową S.I. Witkiewicz”, nawiązującą do rzekomo seryjnie malowanych portretów na zamówienie.
Wciąż także pisał. W 1924 roku powstał jeden z najbardziej znanych dramatów Witkacego, „Matka”. To utwór przedstawiający w groteskowy sposób relacje Leona Węgorzewskiego z jego matką – Janiną, opierające się zwłaszcza na wykorzystywaniu finansowym matki przez syna. Witkacy, ustami stworzonego przez siebie bohatera, wyraża wiele swoich poglądów – przede wszystkim związanych z wyznawanym przezeń katastrofizmem (m.in. chodzi o mechanizację ludzkości, upadek sztuki, religii i filozofii). Dramat jest także karykaturą klasowości (opartej na pochodzeniu) struktury społecznej oraz współczesnych autorowi ustrojów politycznych.
„A jednak dobrze jest, wszystko jest dobrze. Co? – może nie? Dobrze jest, psiakrew, a kto powie, że nie, to go w mordę!” [Pożegnanie jesieni]
Od połowy lat dwudziestych pisarz zaczął skupiać się na pisaniu powieści. Pod koniec dziesięciolecia ukazały się „Pożegnanie jesieni” (1927) oraz „Nienasycenie” (1930). Pierwsza z nich opowiada o dojrzewaniu i upadku młodego dekadenta Atanazego Bazakbala. Jego działania i wszelkie eksperymenty (narkotyczne, erotyczne, psychiczne) doprowadzają jego żonę do samobójstwa, zaś on sam popada w całkowitą zależność od Heli Bertz. W powieści znajdziemy rozważania na temat przyszłości, studium dekadencji (upadek wartości, sekularyzacji, znużenia światem) oraz opis ówczesnego rozwoju społecznego i etapów rewolucji, w tym i sposobu degradowania przez nią świata, co czyni „pożerając własne dzieci”.
„Nienasycenie” z kolei – powieść uważana za najlepszą w dorobku autora – to bildengsroman, opowieść o Zypciu Kapenie, który tuż po maturze wpada w oszałamiający wir wydarzeń. Śmierć ojca i rozwiązłość matki, szereg dziwacznych znajomości, eksperymenty seksualne i nadchodząca wojna, szybko prowadzą go do dorosłości, małżeństwa, morderstwa, służby wojskowej i wielu rozterek egzystencjalnych. W podobnej poetyce utrzymana jest niedokończona powieść Witkacego „Jedyne wyjście”, pisana w latach 1931-1933 (wydana w 1968). Różni się od poprzednich książek zredukowaniem fikcji powieściowej na rzecz poszerzonego dyskursu intelektualnego, zbliżając się miejscami do eseju.
„Literatura – gówienko małe ludzkości wobec filozofii” [Jedyne wyjście]
Pod koniec lat dwudziestych Witkacy zajął się filozofią, tworząc podstawy własnego systemu filozoficznego, skoncentrowanego na ontologii, który nazwał monadyzmem biologicznym. Idee te zawarł w wydanym w 1935 roku traktacie „Pojęcia i twierdzenia implikowane przez pojęcie Istnienia”. Studiował między innymi Leibniza, Husserla i Kanta. W ostatnich latach życia Witkiewicz poświęcił się twórczości filozoficznej, pisząc kolejne prace i wygłaszając kilka serii wykładów. Zajmował się też krytyką literacką, publikując artykuły i recenzje w prasie oraz współorganizując cykle wykładów zwane Kursami Naukowo-Literackimi.
W roku 1934 skończył piać swój najbardziej znany utwór literacki i zarazem swój ostatni dramat. „Szewcy”. To modernistyczne dzieło z elementami groteski, polemizujące z „Nie-Boską komedią” Zygmunta Krasińskiego, „Weselem” Stanisława Wyspiańskiego (jedną z postaci jest Chochoł) oraz „Promethidionem” Cypriana Kamila Norwida. To dramat społeczny, przewidujący upadek cywilizacji, zawierający krytykę rewolucji, kapitalizmu, komunizmu i faszyzmu.
„Hej! Hej! Kuj podeszwy! Kuj podeszwy! Skręcaj twardą skórę, łam sobie palce!” [Szewcy]
Tytułowi szewcy cierpią z powodu ciężkiej, bezsensowej i bezmyślnej pracy, w której czują się wykorzystywani i upokarzani. Ich ciemiężycielem jest Robert Scurvy, który z obawy przed buntem pracowników, wraz z „Dziarskimi Chłopcami” przeprowadza zamach stanu, dzięki któremu sięga po władzę. Szewcy zostają zamknięci w „leniwni” i skazani na bezczynność. Wybucha jednak rewolucja, której okazują się być zwycięzcami. Wkrótce jednak sami padają ofiarami kolejnej rewolucji, tym razem technokratycznej i biurokratycznej, niosącej ze sobą całkowitą mechanizację życia społecznego.
Tak pisał Jan Błoński w „Witkiewicz jako dramaturg” (1973): „Najłatwiej zrozumieć Witkiewicza – społecznego proroka i wieszcza zagłady cywilizacji. Jak tylu innych – aczkolwiek w oparciu o oryginalne argumenty – zapowiadał on koniec sztuki, wytępienie jednostkowości, zanik zmysłu metafizycznego; ulegną one – twierdził – narastającej demokratyzacji życia, która stworzy społeczeństwo robotów, najzupełniej szczęśliwych, ale też doskonale nieciekawych”.
„Mogę się zabić, ale na myśl, że mógłbym nie istnieć wcale, zimno mi się robi z przerażenia” [Nienaycenie]
„Zdaniem Stanisława Ignacego każdy myślący człowiek powinien prędzej czy później palnąć sobie w łeb” – pisała Małgorzata Czyńska w książce „Kobiety Witkacego. Metafizyczny harem”. Pod koniec sierpnia 1939 roku Witkacy pojechał do Warszawy, gdzie zastał go wybuch II wojny światowej. Starał się o przyjęcie do Wojska Polskiego, jednak nie został zmobilizowany z powodu wieku i stanu zdrowia. 5 września, razem ze swoją partnerką Czesławą Oknińską wyruszył na wschód i dziesięć dni później dotarł do majątku znajomych, rodziny Ziemlańskich, leżącego we wsi Jeziory na Polesiu. Tam zastała go wiadomość o wkroczeniu do Polski Armii Czerwonej. 18 września 1939 roku Witkacy popełnił samobójstwo. Jego ciało znalazł siedemnastoletni wówczas Włodzimierz Ziemlański, syn właścicieli majątku. Następnego dnia Witkacy został pochowany na miejscowym cmentarzu.
W filmie „Mistyfikacja” Jacka Koprowicza (2010) pojawia się teza, że Witkacy sfingował swoje samobójstwo i ukrywał się do końca życia w 1969 roku w Łodzi. To jedna z teorii spiskowych, jakie narosły wokół śmierci pisarza. Także dlatego, że towarzysząca mu w Jeziorach Czesława Oknińska często zmieniała szczegóły swoich wspomnień. W obaleniu tych teorii nie pomogła nieudana ekshumacja z 1988 roku, w wyniku której przewieziono do Polski szczątki przypadkowej osoby. Jednak dla znawców twórczości pisarza jego samobójcza śmierć nie kryje w sobie tajemnicy.
Jacek Kaczmarski w „Autoportrecie Witkacego” pisał:
Zagłady świata się boję
Więc dla poprawy nastroju
Wrzeszczę jak dziecko w ciemnym zamknięte pokoju
Ja bardziej niż wy jeszcze krztuszę się i duszę
Ja częściej niż wy jeszcze żyć nie chcę a muszę
Ale tknąć się nikomu nie dam i dlatego
Gdy trzeba będzie sam odbiorę światu Witkacego.

