recenzja

Rozpad | Anna Kańtoch, Czeluść [recenzja]

Grozy w „Czeluści” Anny Kańtoch nie da się nazwać, zmierzyć, objaśnić. To groza postępującego rozpadu, w którym zacierają się granice pamięci i niepamięci, prawdy i zmyślenia, życia i śmierci – pisze Przemysław Poznański.

Porzućcie wszelką nadzieję, wy którzy tu wchodzicie – te słowa przywołane za Dantem Alighieri przenieść by można z portalu piekieł w „Boskiej komedii” na pierwsze strony „Czeluści”. Wkraczamy bowiem do świata, z którego nie ma ucieczki – na pewno nie w racjonalność, logikę czy dedukcję. Nie ma bowiem stąd wyjścia ani dla bohaterki, ani dla nas, którzy zwabieni zrazu intrygą quasi-kryminalną zagłębiamy się w tę narrację nie bacząc na wciągający nas mrok, gęstniejący z każdą stroną, z każdym kolejnym zdaniem mnożącym pytania miast odpowiedzi.

Kańtoch gra z konwencją: odwołuje się do tradycji kryminału osnutego wobec nierozwiązanej zagadki z przeszłości, nade wszystko jednak używa narzędzi weird fiction, tworząc prozę niepokojącą, niejednoznaczną, niezwyczajną.  

Konfrontacja ze wspomnieniami

Czego świadkami była w roku 1985 roku grupka młodych ludzi przebywająca wieczorem w zalanym wodą kamieniołomie w Gościęcicach? Doświadczyli tu tragedii, a może cudownego ocalenia? W ich życie wmieszała się siła wyższa, czy może UFO? Ile prawdy jest w tym, co zdaje się po kilkudziesięciu latach pamiętać Agnieszka Grabowska, uczestniczka owianego mrokiem tajemnicy zdarzenia. Dziś mieszkająca samotnie kobieta, za jedyne towarzystwo mająca trzy psy, stroni od ludzi, uchylając im drzwi o ile są to dziennikarze, którzy wciąż zainteresowani są pisaniem o sprawie i chętnie zapłacą za kilka słów naocznej świadkini.   

Czy jednak Agnieszka rzeczywiście wie, co się wtedy zdarzyło? „Umarliśmy tamtego dnia” – powie śmiało do kamery, jeszcze jako nastolatka, niedługo po zdarzeniu. Teraz zmuszona zostanie niespodziewanie do konfrontacji z tamtymi słowami i wszystkimi swoimi kolejnymi wypowiedziami dla prasy, uwiecznionymi na skrzętnie zbieranych wycinkach z gazet. Zmusi ją do tego wizyta dziewczyny, która poprosi o prawdę. Nie taką jednak, jaką chętnie opublikuje szukający taniej sensacji szmatławiec, ale tej bardziej złożonej, w której nie będzie miejsca dla podawanych dotąd przez Grabowską wykluczających się wzajemnie wersji zdarzeń włącznie z różniącymi się za każdym razem imionami koleżanek i kolegów, z którymi udała się nad kamieniołom.

Tracenie światów

Chęć przypomnienia sobie prawdy zmusi bohaterkę do podjęcia wędrówki – jak Dante po Piekle, tak Agnieszka Grabowska ruszy po kolejnych kręgach Czeluści zbudowanej ze wspomnień, z niepamięci, z tego, co wypierane i tego, co nadbudowywane. Będzie to wędrówka od domu do domu, od jednego uczestnika zdarzenia do kolejnego, ale przede wszystkim wędrówka w głąb siebie. Od nieświadomości do uświadomienia. Każda z tych wędrówek, choć zrazu będzie podlegać rygorom realizmu, z czasem rozgrywać się będzie na coraz bardziej rozpadającej się osnowie pamięci, coraz bardziej zetlałej materii utkanej z emocji, której konstrukt głównie będą tworzyły obawy, wątpliwości i strach.

Niech nas nie zdziwi ulotność opisywanego przez Kańtoch świata, zbudowanego z tego, co subiektywne. Dla bohaterki istnieje wszak tylko to, co widzi lub to, co pamięta. Może więc stracić kilka godzin i niespodziewanie znaleźć się w miejscu, do którego się nie wybierała, może dopuścić do siebie myśl, że to, co mija, te konkretne ulice i budynki, znikają gdy tylko straci je z pola widzenia. Może w końcu już nie tylko odtwarzać światy, ale budować takie, które być może nigdy nie zaistniały (zaludniając je przy tym i zazwierzęcając).

Przeczytaj także:

We śnie śmiertelnym

Jest w prozie Kańtoch coś z niepokoju i niedookreśloności „Pikniku pod Wiszącą Skałą” Joan Lindsay, znanego u nas również z genialnej ekranizacji Petera Weira, gdzie podczas szkolnej wycieczki znika kilka uczennic, których nigdy nie udaje się odnaleźć. Jest też w „Czeluści” coś z prozy Petera Handke, choćby z „Wielkiego Upadku”, gdzie podążamy również za specyficzną logiką narratora, doświadczającego podróży wymykającej się realizmowi, a tym samym jednoznacznej interpretacji, albo może bardziej jeszcze z niepokojącego opowiadania „Przewracanie się kręgli na chłopskiej kręgielni”, którego próba zrozumienia dopuszcza zakorzenienie narracji w poetyce snu.

Snu jednak specyficznego, który raczej szukać by można między śmiercią serca a śmiercią mózgu. Snu śmiertelnego, o którym wspomni Hamlet, a którego jak się zdaje doświadczają bohaterowie Handkego przekraczający granicę między Berlinem Zachodnim i Wschodnim, w istocie zanurzający się w czeluść powolnego znikania, odchodzenia bez prawa powrotu.

To co kruche i nietrwałe

Czy tytułowa Czeluść jest u Anny Kańtoch owym bardo? Czy to wyjaśniałoby owo: „Umarliśmy tamtego dnia”? Nie byłby to zabieg literacko nowy – znamy go nie tylko z prozy Noblisty, ale i z genialnego „Lincolna w bardo” George’a Saundersa i „Oneironu” Laury Lindstedt, a poniekąd też z „10 minut i 38 sekund na tym dziwnym świecie” Elif Shafak. Ma to jednak znaczenie o tyle, o ile czuć będziemy potrzebę szukania osadzenia tego, czym doświadczy nas autorka w literackiej tradycji.

Wydaje się jednak, że obcując z taką prozą lepiej zaufać intuicji, podpowiadającej że istnieje takie miejsce i czas – kruche i nietrwałe – w którym nasze percepcyjne narzędzia zdatne do obróbki tego, co materialne natrafią na nieokreśloną i niepoddającą się kształtowaniu materię gęstą od niedopowiedzeń, gry pozorów, subiektywnych wizji mącących zmysły. Nie da się owej materii – rozpadającej się w rękach, a jednocześnie gęstej uchwycić. Ta myśl nas nie uspokoi, ale pozwoli trochę pewniej poruszać się po miejscu, które nie jest ani Piekłem, ani Niebem czy też Czyśćcem, lecz po prostu Czeluścią. Miejscem, które pozbawia nas tej cząstki nadziei na niezmienność, odbierające ułudę trwałości.

Anna Kańtoch, Czeluść
Wydawnictwo Powegraph, Warszawa, 15 listopada 2024
ISBN: 9788367845472

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej