„Książka nie może być moralna lub niemoralna. Jest tylko dobrze albo źle napisana” – pisał we wstępie do swojego najbardziej znanego dzieła, „Portretu Doriana Graya”. I bronił niezależności sztuki: „Artysta ma prawo wyrażać wszystko”. 170 lat temu urodził się Oscar Wilde.

Bezwiednie miął brzegi wizytówki, zostawionej mu dwa miesiące wcześniej przez markiza Queensberyry’ego w klubie Albemarle. „Dla Oscara Wilde’a, pozującego na somdomitę” – głosił napis skreślony odręcznie, tuż nad wydrukowanym italiką nazwiskiem markiza. Napis skreślony z błędem, zapewne w emocjach. Ewidentnie nie podobał się mężczyźnie romans pisarza z jego synem, Alfredem. Tak, teraz miał świadomość, że wytoczenie markizowi postępowania przed sądem o zniesławienie nie było ruchem najrozsądniejszym, ale wtedy był przekonany, że nie ma innego wyjścia – treść notatki zostawionej w miejscu publicznym stała się rzuconym w twarz oskarżeniem o przestępstwo sodomii. Owszem, Frank Harris ostrzegał jeszcze w marcu w Café Royal na Piccadilly, że rozprawa może przybrać niewłaściwy obrót. „Wybroni się tylko, udowadniając, że miał rację. Pewnie już cię ktoś śledzi na jego polecenie” – usłyszał. „Uciekaj do Francji”. Nie posłuchał. Ciekawe, że tę samą radę mieli dla niego przyjaciele, spotkani przed kilkoma dniami w hotelu Cadogan. Kierunek Dover i statek do Francji! „Pociąg odjechał. Jest za późno”, uznał. 6 kwietnia 1895 r. autor „Portretu Doriana Graya” został aresztowany za „rażącą nieprzyzwoitość” i wkrótce potem skazany na dwa lata ciężkich robót. Jedyne pocieszenie, że napisze o tym ponurym czasie poemat.
Nigdym nie widział, aby ktoś
tak smętnie patrzył w dal,
jak patrzy więzień w skrawek tła,
które chce niebem zwać.
Gdzie obłok za obłokiem gna,
W żagle srebrne dmie wiatr.
[tłum. – red.]
Mason u papieża
Oscar Fingal O’Flahertie Wills Wilde urodził się 16 października 1854 roku w Dublinie. Był synem lekarza i poetki. Jego matka prowadziła jeden z najznamienitszych salonów literackich miasta, tłumaczyła też literaturę niemiecką i uprawiała publicystykę pod pseudonimem Speranza. Do dziewiątego roku życia Wilde uczył się w domu, gdzie francuska niania i niemiecka guwernantka uczyły go swoich języków. Potem pobierał naukę najpierw w Portora Royal School w Enniskillen, a następnie w Trinity College w Dublinie, gdzie zyskał opinię wybitnie zdolnego, którą potwierdził, studiując w Magdalen College w Oksfordzie. To tam w 1878 roku zdobył zresztą pierwszy laur poetycki – za wiersz „Ravenna”.
Wyróżniał się też wyglądem – był ekstrawagancki, demonstrował swoją zniewieściałość, nosił długie włosy i kpił z męskich sportów, a pokój przystrajał pawimi piórami, słonecznikami i bibelotami. Przez jednych za to wyszydzany, przez innych był hołubiony, stając się z czasem bywalcem salonów i arbitrem w sprawach sztuki. Okres studiów stał się dla niego także czasem poszukiwań duchowych. Wstąpił do masonerii, by ostatecznie odejść z niej i zwrócić się w stronę katolicyzmu. Pociągały go wystawne stroje, tajemniczość i rytuał, a audiencja u papieża Piusa IX w Rzymie „odebrała mu mowę”. To zainteresowanie teologią i liturgią katolicką kultywował do śmierci.
Poeta dziki, poezja oswojona
Po studiach wrócił na chwilę do Dublina, by ostatecznie osiąść w Londynie, wynajmując mieszkanie pod adresem Tite Street 1 (obecnie 44) w Chelsea. Jeszcze w czasie studiów publikował w czasopismach teksty piosenek i wiersze, które w 1881 roku zebrał i w poprawionej oraz poszerzonej wersji wydał w tomie „Poems”. Książka nie spotkała się z pozytywnym odbiorem. „Może i poeta nazywa się Wilde, lecz tej dzikości (ang. wild – dziki) w jego poezji nie ma, jest ona raczej oswojona” – pisano.
Książka doczekała się mimo to następnych wydań. Kolejna edycja oprawiona została w pergamin i wydrukowana na ręcznie robionym papierze holenderskim. Wilde sprezentował to wydanie wielu dygnitarzom i pisarzom, którzy gościli go podczas jego tournée, jakie obył z cyklem wykładów, m.in. w Stanach Zjednoczonych.
Żona i kochanek
W 1881 roku w Londynie Oscar Wilde poznał Constance Lloyd, córkę bogatego prawnika. Pobrali się trzy lata później i doczekali dwóch synów, Cyrila i Vyvyana (1886). W tym samym czasie został dziennikarzem w „Pall Mall Gazette”, a następnie redaktorem w magazynie „The Lady’s World”, którego nazwę zmienił na „The Woman’s World”. Zmienił też profil czasopisma, wzbogacając jego łamy o poważne artykuły na temat rodzicielstwa, kultury i polityki, jednocześnie zachowując rubryki poświęcone modzie i sztuce.
W 1886 roku Wilde poznaje Roberta Rossa, siedemnastolatka, który „młody, a jednak świadomy”, postanowił uwieść Wilde’a. Według Daniela Mendelsohna, krytyka literackiego i pisarza, to właśnie Ross „wtajemniczył pisarza w seks homoseksualny”. Literacko był to okres płodny dla Wilde’a. Regularnie pisywał baśnie do magazynów, wydał „Szczęśliwego księcia i inne opowiadania” (The Happy Prince and Other Tales, 1888), a przede wszystkim powieść „Portret Doriana Graya” (The Picture of Dorian Gray, 1890), której pierwsza wersja ukazała się w miesięczniku „Lippincott’s Monthly Magazine” 20 czerwca 1890 r. wzbudzając falę krytyki. Okrzyknięto ją skandalizującą, co sprawiło, że w wersji książkowej autor dokonał kilku istotnych poprawek, łagodząc lub usuwając aluzję do homoseksualizmu, a przy okazji pogłębiając portret psychologiczny bohatera. We wstępie nie omieszkał jednak napisać: „Artysta jest twórcą rzeczywistego piękna. (…) Trzeba być zepsutym i bez wdzięku, aby w pięknie dopatrywać się myśli brzydkich. Jest to grzech” [tłum. Kazimierz Czachowski].
„Książka nie może być moralna lub niemoralna”

W „Portrecie Doriana Graya” Oscar Wilde wyraził przede wszystkim swój pogląd na sztukę oraz uczynił książkę swoją duchową autobiografią. Powiedział kiedyś, że on sam ma w sobie coś i z Basila Hallwarda, i z Lorda Henry’ego Wottona, i z Doriana Graya. Głównym bohaterem powieści jest oczywiście Gray – młody, niezwykle przystojny chłopak o szlachetnych, delikatnych rysach twarzy i złotych lokach, wywodzący się z wyższych warstw społecznych, dopiero rozpoczynający swoje towarzyskie życie w kręgach socjety. Nieśmiały, skromny, niewinny, a zarazem o „posągowej” urodzie, staje się inspiracją dla dzieła malarza Basila Hallwarda – portretu naturalnej wielkości. Wkrótce Dorian zdaje sobie sprawę, że wraz z wiekiem jego uroda nie przemija, lecz zgodnie z wypowiedzianym wcześniej życzeniem starzeje się i szpetnieje od popełnionych przez mężczyznę grzechów jego wizerunek uwieczniony na płótnie.
Powieść przedstawia koncepcję sztuki głoszącą pełną swobodę działań artysty, nieograniczoną regułami, zakazami i nakazami. Potwierdza to chociażby słynny, kontrowersyjny cytat ze wstępu do książki: „Książka nie może być moralna lub niemoralna. Jest tylko dobrze albo źle napisana. Nic więcej”. I dalej: „Żaden artysta nie kieruje się upodobaniami etycznymi. Upodobania etyczne u artysty są niewybaczalnym zniekształceniem stylu. Żaden artysta nigdy nie jest chorobliwy. Artysta ma prawo wyrażać wszystko” (tłum. Kazimierz Czachowski). W dziele pojawia się motyw śladów zbrodni i grzechów pozostawiających na sprawcy piętno, znany też choćby z „Makbeta” Szekspira czy „Balladyny” Słowackiego.
Świat kobiet, kaprys Salome

Gdy święcił tryumfy, już nie pracował w „Woman’s World”. Zrezygnował, gdy okazało się praca redaktora to także codzienne dojazdy do pracy i zajęcia czysto administracyjne. Nie bez znaczenia był też spadek sprzedaży periodyku. W 1891 roku wydał m.in. „Dom w granatowym gaju” (A House of Pomegranates) i „Zbrodnię lorda Artura Savile’a i inne opowiadania” (Lord Arthur Savile’s Crime and Other Stories). Wcześniej, bo w 1889 roku, ukazał się „Portret Pana W.H.” (The Portrait of Mr. WH), opublikowany w „Blackwood’s Edinburgh Magazine”. To opowiadanie, którego bohaterowie sugerują, jakoby sonety Szekspira zostały napisane z miłości poety do chłopca-aktora, Williego Hughesa. Dowodem na to mają być kalambury zawarte w wierszach.
Oscar Wilde niemal co roku publikuje też komedie, które przynoszą mu uznanie u odbiorców: „Wachlarz lady Windermere” (Lady Windermere’s Fan, 1892), „Kobieta bez znaczenia” (Woman of No Importance, 1894), „Mąż idealny” (An Ideal Husband, 1895), „Bądźmy poważni na serio” (The Importance of Being Earnest, 1895). W 1891 roku napisał też sztukę „Salome” (Salomé. A Tragedy in One Act), uważaną za jedno z jego najwybitniejszych dzieł. Oryginalna wersja sztuki została po raz pierwszy opublikowana po francusku w 1893 roku, a pierwsza inscenizacja odbyła się też nie w Londynie, lecz w Paryżu w 1896 roku, ponieważ w Wielkiej Brytanii nie wolno było wystawiać dzieł poruszających tematy biblijne. Wystawiono ją tam dopiero w 1931 roku. To opowieść o próbie uwiedzenia Jokanaana (Jana Chrzciciela) przez Salome, pasierbicę Heroda Antypasa, egzekucję Jokanaana z inicjatywy dziewczyny i śmierć jej samej z rozkazu Heroda.
Bosie i inni

W połowie 1891 roku Wilde poznał lorda Alfreda Douglasa, zwanego „Bosie”. Był to przystojny i rozpieszczony młodzieniec, z którym dwa lata później pisarz nawiązał burzliwy romans. Bosie wprowadził też Wilde’a do wiktoriańskiego podziemia gejowskiej prostytucji. Pisarz poznał wtedy „chłopców do wynajęcia”, wywodzących się najczęściej z ubogich robotniczych rodzin. Wkrótce zaczął zapraszać ich na kolacje i do hoteli. „To było jak ucztowanie z panterami; niebezpieczeństwo stanowiło połowę podniety…” – wyznawał Douglasowi.
Romans z Bosiem był tajemnicą poliszynela. Wiedział też o nim ojciec Alfreda Douglasa, John Sholto Douglas, markiz Queensberry. Doszło nawet do scysji między pisarzem a markizem. Wilde obawiał się skandalu, który ostatecznie nadszedł wraz z zostawioną w klubie Albemarle wizytówką. Od tego momentu sprawy potoczyły się bardzo szybko. Wilde przegrał wytoczoną przez siebie Queensberry’emu sprawę o zniesławienie i ostatecznie sam zasiadł na ławie oskarżonych, skąd trafił wprost do więzienia w Reading pod Londynem. Oskarżenie dysponowało m.in. obciążającymi pisarza zeznaniami męskich prostytutek. Po skazaniu Wilde’a jego żona zmieniła nazwisko na Constance Holland, zabrała dzieci i wyjechała z kraju.
„Ballada o więzieniu w Reading”
Podczas pobytu w więzieniu Oscar Wilde napisał „De Profundis”, autobiograficzny list-monolog, który był zaadresowany do Alfreda Douglasa. Został on opublikowany dopiero po śmierci Wilde’a, w 1905 roku w wersji ocenzurowanej, a dopiero w 1949 roku w całości. To opis duchowej podróży, stanowiącej mroczny kontrapunkt dla wcześniej wyznawanej filozofii przyjemności. W dniu zwolnienia z więzienia Oscar Wilde wsiadł na nocny statek do Francji, aby nigdy już nie wrócić do Wielkiej Brytanii ani Irlandii. We Francji i Włoszech napisał swoje ostatnie dzieło, „Balladę o więzieniu w Reading” (The Ballad of Reading Gaol, 1898), długi poemat opowiadający o egzekucji Charlesa Thomasa Wooldridge’a , który zamordował swoją żonę z powodu jej niewierności. Dzieło to odwołuje się do poznanego przez samego autora surowego rytmu życia więziennego.
Spotkał się jeszcze z Alfredem Douglasem i nawet przez kilka miesięcy mieszkali razem w Neapolu, ale ostatecznie Douglas wrócił do Anglii, zmuszony przez rodzinę groźbą odcięcia funduszy. Od tej pory Wilde wędrował samotnie po bulwarach Paryża i wydawał resztki pieniędzy na alkohol. Pocieszenie znalazł w romansie, jaki nawiązał na początku 1900 roku na Sycylii z 15-letnim Giuseppe Loverdem.
„Od łez zapełni się po rant / Pęknięta urna żalu”
25 listopada tego samego roku Wilde zachorował na zapalenie opon mózgowych. Obecny przy łóżku chorego, pierwszy kochanek pisarza, Robert Ross wezwał katolickiego księdza, który ochrzcił Wilde’a, by następnie udzielić mu ostatniego namaszczenia. Oscar Wilde zmarł 30 listopada 1900 w podrzędnym paryskim hoteliku „Hotel d’Alsace”. Miał 46 lat. Został pochowany na cimetière de Bagneu, a w 1909 roku jego szczątki przeniesiono na cmentarz Père-Lachaise i złożono w grobowcu zaprojektowanym przez Jacoba Epsteina. W 1950 w grobowcu złożono też prochy Roberta Rossa. Na epitafium znajduje się werset z Ballady o więzieniu w Reading:
Od łez zapełni się po rant
Pęknięta urna żalu,
Pariasów wszak to będzie płacz,
A im nie szkoda płaczu.
[tłum. – red.]
W 2017 r. Oscar Wilde znalazł się wśród około 50 tys. mężczyzn, skazanych za akty homoseksualne, których ułaskawiono. Jednak już wcześniej, bo w 1995 roku pisarz został upamiętniony witrażem w Poets’ Corner w Opactwie Westminsterskim. W uroczystości wziął udział wnuk pisarza, Merlin Holland, sir John Gielgud odczytał ostatnią część „De Profundis”, a Dame Judi Dench fragment „Bądźmy poważni na serio”.
“An artist can express anything” | “A book cannot be moral or immoral. It is only well or badly written,” he wrote in the introduction to his best-known work, ”The Picture of Dorian Gray.” And he defended the independence of art: “The artist has the right to express everything.” 170 years ago Oscar Wilde was born.

