„Diablak” Grzegorza Mirosława jest zanurzoną tyleż w gatunku kryminału, co w wyobrażeniach o słowiańskich rytuałach, mroczną opowieścią o fanatycznym wręcz uwielbieniu zła. Tak wielkim, że przeciwstawić się może mu tylko ktoś wystarczająco zdeterminowany, by zaryzykować własnym życiem – pisze Przemysław Poznański.

Zaczyna się jak rasowy kryminał, by z czasem ewoluować w powieść gatunkowo zbliżoną do tego, co pisze Dan Brown, ale i do filmów o Indianie Jonesie i Larze Croft. Ten mariaż policyjnego śledztwa z całym anturażem charakterystycznym dla historii balansujących na granicy niemożliwego, bogatych w przygodę, niebezpieczeństwo i nutę niesamowitości, sprawia, że lektura „Diablaka” jest czytelniczą wyprawą pełną niespodzianek i twistów – i to aż do ostatniej strony.
Co jednak ważne, Grzegorz Mirosław swoją opowieść o tajemniczych zabójstwach, sektach i uwikłanych w zło ludziach na szczytach władzy umieszcza w rzeczywistości dobrze nam znanej – w Beskidzie Żywieckim, u stóp Babiej Góry – zaprzęgając do swojej opowieści nie tylko surowość tamtejszej przyrody, ale i miejscowe legendy i wierzenia. To sprawia, że choć mruga do nas porozumiewawczo, gdy chwilami opowieść przekracza granice prawdopodobieństwa, podobnie jak choćby u Marka Boszko-Rudnickiego, to przecież chcemy uczestniczyć w tej przygodzie, prawdopodobnej wszędzie tam, gdzie dostrzegamy znajomy krajobraz czy ludową tradycję, jak choćby tę wpisaną w istotną dla opowieści tradycję Nocy Kupały.
Wiarus i glina oraz zaginiona dziewczyna
Noc Kupały staje się zresztą punktem centralnym opowieści – to jej rychłe nadejście staje się bodźcem dla zdarzeń, które postawią na nogi całą miejscową policję, a z czasem nawet też ABW. Nic dziwnego – oto pewnego dnia w Beskidzie znika Zuzanna Szczerska, turystka i maturzystka. Wszczęty przez jej przyjaciółkę alarm sprawia, że na miejsce przybywa wuj dziewczyny, Dariusz Talarski, były wojskowy, zaprawiony w boju wiarus, który szlify zdobywał m.in. na misji w Afganistanie. By rozwikłać zagadkowe zaginięcie dziewczyny, z Makowa Podhalańskiego przybywa też doświadczony glina – komisarz Malejko, bo zaginięcie jest tylko pierwszym z serii niepokojących wydarzeń. W okolicy zaczynają bowiem ginąć inne dziewczyny, a towarzyszące temu okoliczności wydają się być co najmniej tak samo zagadkowe jak te towarzyszące zniknięciu Zuzanny.
Autor „Diablaka” stawia więc na bohatera zbiorowego – i to po każdej ze stron zarysowującego się tu konfliktu. Szybko bowiem przekonamy się, że mamy do czynienia ze starciem dwóch sił, z których jedna reprezentuje dobro, a druga zło, choć długo nie będzie jasne, kto tak naprawdę po której ze stron stoi. Każda z nich musi do tego starcia zebrać jeśli nie armię, to przynajmniej oddział ludzi wystarczająco zdeterminowanych, by ruszyć do walki o przyświecające im wartości. Tym bardziej, że stawką w tej rozgrywce jest ludzkie życie.
Przeczytaj także:
Snajper i słowiańska legenda
Grzegorz Mirosław od początku wprowadza nas w istotę tego konfliktu, choć początkowo zostawia tylko drobne tropy, jak choćby kamienne kopce zwieńczone czaszkami zwierząt. Mogą być one znakiem rozpoznawczym psychopatycznego mordercy, jego podpisem, ale mogą oznaczać coś więcej, prowadzić do tajemniczego, mało znanego świata przedchrześcijańskich wierzeń słowiańskich. Do symboliki, która korespondować będzie z legendami o Babiej Górze, o diabłach, o nadprzyrodzonych siłach czekających na przebudzenie i o potędze, którą posiąść mogą ci, którzy dostąpią wtajemniczenia.
Malejko, Talarski i te osoby, które do nich z czasem dołączą, nie mają więc łatwego zadania. Misja odnalezienia Zuzanny (lub jej ciała) szybko przeradza się w misję niemal samobójczą – dość powiedzieć, że w tej rozgrywce zaufanie będzie nie raz wystawione na próbę, a wśród niebezpieczeństw, na jakie zostaną wystawieni bohaterowie, znajdzie się mierzący do nich wytrawny snajper, a nawet… czyhające na nich jadowite węże.
Demonologia i władza
„Diablak” gra z gatunkowymi wzorcami, wykorzystuje elementy kryminału, sensacji, pełnymi garściami czerpie z popkultury, nie wahając się przy tym stąpać po cienkiej granicy między realizmem a przerysowaniem, uważając jednak na równowagę w stosowaniu owego synkretyzmu gatunkowego. Wszystko w służbie opowieści, która czerpiąc z dobrodziejstwa zastosowanych rozwiązań fabularnych w gruncie rzeczy mówi tak naprawdę o starej jak świat walce dobra ze złem.
Jeśli chcemy przygody, w której pojawią się tajemnicze, może nawet magiczne artefakty, sekrety rodem z pradawnych wierzeń, tajemnicze zwalczające się od pokoleń sekty, ale i postaci z politycznego i biznesowego świecznika, a wszystko to ubrane zostanie w kryminalną intrygę z elementami iście awanturniczej sensacji, to „Diablak” bez dwóch zdań to oferuje. Co jednak ważne, autor dba jednocześnie, by wszystkie te elementy harmonijnie zagrały ze sobą, a wielość zdarzeń i tropów z czasem złożyła się w opowieść o fanatyzmie i desperacji i ich pełnym dramatyzmu starciu.
Grzegorz Mirosław, Diablak
Wydawnictw Initium, 25 lipca 2024
ISBN: 9788367545945

