recenzja

Szanta o Flynnie | Mateusz Libera, Piraci. Złoto szaleńców

Mateusz Libera zabiera bohaterów w wielką awanturniczą podróż pirackimi statkami: po skarb, po przygodę, ale może przede wszystkim po doświadczenie, które na zawsze zmieni ich życie. O powieści „Piraci. Złoto szaleńców” pisze Przemysław Poznański.

Niezależnie od tego ile mamy wiosen na karku, lato będzie zawsze tym czasem, gdy chcemy przygody w pełnym słońcu, z wiatrem we włosach i bryzą chłodzącą opaleniznę. Chcemy poznawać to, co nowe i niezwykłe, chcemy dobrej rozrywki przywodzącej zabawy z dzieciństwa. W wakacje wszyscy jesteśmy dziećmi nucącymi szanty i z otwartymi ustami słuchającymi opowieści o przygodach ogorzałych wilków morskich, pływających na pokładach okrętów prujących morską toń pod pełnymi żaglami. Jesteśmy zapatrzeni w lektury i filmy, wśród których znajdą się choćby „Piraci” Romana Polańskiego, czy seria „Piraci z Karaibów”, a wśród lektur „Piętnastoletni kapitan” Julesa Verne’a i kanoniczna wręcz powieść  „Wyspa skarbów” Roberta Louisa Stevensona.

O tej ostatniej książce wspomina sam Mateusz Libera w posłowiu do „Piratów”, wymieniając dzieło Stevensona jako największą inspirację dla swojej książki. I prawdą jest, że pisarz daje nam lekturę w duchu „Wyspy skarbów”, pikarejską opowieść, doskonale przy tym udokumentowaną, pełną fachowego słownictwa i rozgrywającą się na solidnie zarysowanym historycznym tle. Wpisaną bez reszty w topos konwencji, a przy tym bezpretensjonalną, mającą za cel opowiedzenie nam pirackiej epopei, którą będziemy śledzić z zapartym tchem.

Skarb i dziewczyna

O czym jest ta epopeja? Oczywiście o ukrytym skarbie, o piratach, o wyprawie w nieznane mogącej wiązać się ze śmiertelnym niebezpieczeństwem – i to nie tylko dlatego, że gdzieś na nieznanych wodach okręt może rozbić się o skały, ale także dlatego, że wieść o bogactwach ukrytych na którejś z Wysp Galapagos nie jest chroniona wystarczająco dobrze, więc wiadomości o nich zataczają coraz szerszy krąg, nęcąc wizją bogactwa. A to oznacza, że prędzej czy później musi dojść do starcia między tymi, którzy chcą posiąść skarb. Powieść, rozgrywająca się – jak czytamy – sto pięćdziesiąt lat po wyprawie Magellana, zaczyna się więc od roznoszących się po karmach wieści, od plotek i werbowania do załogi tych, którzy mogą najlepiej sprostać trudom wyprawy.

Jednym z nich jest Hank Buckley, zwany Krwawookim. Doświadczony stary pirat, dla którego wyprawa będzie szansą wielkiego powrotu na morze. W jego przypadku zdobycie skarbu ma mniejsze znaczenie: zwerbowany zostaje bowiem przez syna dawnego kompana po to, by odnaleźć zaginioną rok wcześniej córkę Williama Penna, założyciela Pensylwanii – kolonii w „Nowym Świecie” i zaufanego człowieka króla Karola II. Sprawy dziewczyny i skarbu są jednak ściśle powiązane – kto odnajdzie jedno, znajdzie i drugie. I Pennównę i kosztowności skradł bowiem i ukrył w tylko sobie znanym miejscu inny pirat, Vernon Ramsey.

Zew morza i krwi

Zanim jednak w rejs ku Insulae de los Galápagos, ku Karaibom, wyruszą pirackie brygi Czarny Smok, Królewna i Fortuna, Buckley ma do załatwienia na lądzie jeszcze jedną sprawę – chce zwerbować do załogi statku, którym popłynie, swojego syna, służącego u jego brata za chłopca stajennego. Czy to się uda? Flynn nie zna wszak swojego ojca, bo rodzina dawno wyrzekła się pirata. Czy jednak młodzieniec będzie mógł się oprzeć namowom nieznajomego, który zamiast monotonnego dnia w służbie w stajni zaproponuje mu przygodę na – jak będzie twierdził – statku handlowym?

Przeczytaj także:

Moment, w którym to właśnie Flynn wkroczy do opowieści jest tu kluczowy. Mateusz Libera opowiada nam tak naprawdę historię o zerwanych rodzinnych więzach, o próbie naprawienia tego, co zniszczone, ale i o sile dziedzictwa. Nie bez powodu mamy tu zarysowane aż trzy istotne wątki rodziców i dzieci – córka Williama Penna, nim zostanie uprowadzona, sprzeciwi się ojcu, bo wiele wskazuje na to, że do porwania doszło niekoniecznie wbrew jej woli. Nieodrodnym synem okaże się za to zleceniodawca Buckleya, William Morgan, idący w ślady swojego ojca ekspirata, a teraz bogatego plantatora. Flynn z kolei musi dopiero odkryć swój los i w odpowiedniej chwili, wrzucony w wir zdarzeń, zdecydować czy wybierze drogę podobną do tej, jaką podążał jego ojciec, czy postąpi wprost przeciwnie. Podjęcie takiej decyzji nie będzie proste.

Morskie opowieści

W zasadzie cała ta opowieść będzie więc de facto także bildungsromanem – opisem dojrzewania Flynna do samodzielności, do zrozumienia jakim wartościom chce hołdować, jakie życie wybrać. Nie będzie to łatwe, skoro szybko wplątany zostanie w bezlitosną walkę piratów i wśród szczęku szabli, szpad i rapierów, wśród wystrzałów armatnich kul druzgocących burty statków, będzie musiał przede wszystkim ratować swoje życie. A także życie niejakiej Annabeth Taylor, młodej złodziejki, która nielegalnie dostanie się na bryg.

Dojrzewanie Flynna, zdobywanie przez niego doświadczenia, zmieni jego życie na zawsze. Ale choć w jego przypadku będzie to zmiana zasadnicza, bo wyznaczająca w jakimś sensie granicę między dzieciństwem a dorosłością, to wyprawa okaże się przełomowa dla praktycznie każdego z jej uczestników. „Piraci” są bowiem opowieścią, „szantą”, w której żadna przygoda nie bywa tylko przygodą, lecz  prędzej czy później zmusza bohaterów do podejmowania ważnych decyzji, dokonania wyborów, zrozumienia, co jest największym skarbem, po jaki warto się wyprawić za widnokrąg i o jaki warto przelać krew.

Mateusz Libera, Piraci. Złoto szaleńców
Wydawnictwo Initium, 25 lipca 2024
ISBN: 9788367545914

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej