wywiad

Grzegorz Kapla: W tej robocie trzeba być marzycielem | 10 pytań na nasze 10-lecie

Zupełnie Inna Opowieść ma już ponad 10 lat. Czy dekada to dużo, czy mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęło ostatnie 10 lat, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Grzegorz Kapla.

Grzegorz Kapla, for. archiwum autora

– Minęło sześć lat od mojej pierwszej książki, a ja wciąż uważam, że jeśli piszesz najlepiej, to wystarczy. Widać w naszej robocie trzeba być marzycielem – mówi Grzegorz Kapla, podróżnik, dziennikarz, pisarz, autor m.in. powieści i książek reportażowych „Gruzja. W drodze na Kazbek i z powrotem”, „Bezdech”, „W końcu i ty zapłaczesz. Z Baku do stóp Araratu”, „Bezwład”, „Duchy we śnie, duchy na jawie”, „Bezmiar”, „Chiny bez wzajemności”, „Bezruch”, „Oblicza śmierci”, „Mekong przed końcem świata”, „Nad rzekę, której nie ma. Podróż przez Amerykę Południową od Miraflores do Rio”, „Bez przebaczenia”, „Krwawa Toskania”, „Państwa-miasta. Raport z rajów nieutraconych”. Recenzję książki „Oblicza śmierci” zamieściliśmy 20 maja 2021 roku, wywiad wideo z autorem – 4 maja 2021.

Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało? (pytanie natury filozoficznej)

Grzegorz Kapla: Dziesięć lat to szmat czasu kiedy musisz czekać aż się na przykład skończy wojna i rany między ludźmi się zabliźnią. Te dziesięć lat Jaruzelskiego to był koszmar, a pierwsze dziesięć lat Polski w Unii minęło jak chwila. Kiedy możesz się czymś cieszyć, dziesięć lat to przecież żaden dystans. Nic. Dziesięć lat to dla mnie jakieś siedemset przeczytanych książek, wiem bo liczę dzięki tej fejsbukowej akcji czytania 52 w roku. Zwykle wychodzi mi jakieś 70. Dla czytelnika to sporo. Ale czy dziesięć lat dla książki to dużo? Dla dobrej nie. Dla świętych ksiąg różnych religii to zupełnie nic. Dla klasyki też niewiele, choć teraz, kiedy niektórzy wydawcy weryfikują treści pod względem poprawności politycznej to się trochę zmienia. Dla dobrych książek to niewiele, bo się nie imają czasu. Czy dla moich książek to dużo? Nie umiem powiedzieć. Mój poprzedni wydawca – Burda Książki – zakończył działalność, ale nowi wydawcy dopiero tak naprawdę rozwijają skrzydła. Zobaczymy jak wysoko uda nam się razem polecieć.

Dziesięć lat to szmat czasu kiedy musisz czekać aż się na przykład skończy wojna i rany między ludźmi się zabliźnią. Te dziesięć lat Jaruzelskiego to był koszmar, a pierwsze dziesięć lat Polski w Unii minęło jak chwila. Kiedy możesz się czymś cieszyć, dziesięć lat to przecież żaden dystans. Nic. Dziesięć lat to dla mnie jakieś siedemset przeczytanych książek, wiem bo liczę dzięki tej fejsbukowej akcji czytania 52 w roku. Zwykle wychodzi mi jakieś 70. Dla czytelnika to sporo.

Debiutowałeś jako samodzielny autor w 2017 roku, a w 2018 jako prozaik. Dziś jesteś autorem kilkunastu powieści i książek reportażowych. Z czym kojarzy ci się ten czas od debiutu? Dostrzegasz jakieś istotne kamienie milowe w swojej twórczości?

– Wydawało mi się, że kiedy piszesz doskonałą powieść, a „Bezdech” jest doskonale wymyślony, ma precyzyjną fabułę zbudowaną na kontrapunktach, ma nastrój, suspens, sporo krwi, społeczne przesłanie i diagnozę polskiej tożsamości, a w dodatku na końcu płaczesz ze wzruszenia, to zdobywasz sławę, pieniądze i miłość. Pracowałem od lat w mediach, widziałem jak lokowanie produktu pożera czystość intencji opowiadania o świecie, ale naiwnie wierzyłem, że z książkami jest inaczej. Że te najlepsze zwyciężają niezależnie od tego, kto i ile zainwestuje w ich promocję. Nie mieściło mi się w głowie, że książka jest po prostu obiektem przemysłu wydawniczego i podlega tym samym prawidłom co butelka albo buty. Nikogo nie obchodzi, kto szył buty, chyba że projektował je pan Robert Lewandowski. Ludzie z branży wyjaśnili mi, że jeśli chcesz, żeby wszyscy cię czytali musisz być kimś znanym, a nie po prostu pisać najlepiej.

Minęło sześć lat od mojej pierwszej książki, a ja wciąż uważam, że jeśli piszesz najlepiej, to wystarczy. Widać w naszej robocie trzeba być marzycielem. 

Czy gdybyś mógł cofnąć czas, zmieniłbyś coś w swoim pisarskich decyzjach (inne gatunki, tematy)?

– Ponieważ wydawałem książki reporterskie, rynek widział mnie już na tej półce i nie umiałem znaleźć wydawcy, który zaryzykowałby ze mną inny gatunek niż kryminał. Choć tak naprawdę to przecież współczesne baśnie o miłości z okrutnymi zbrodniami to prawda, ale chodzi w nich o to, żeby ukarać zło, żeby przywrócić porządek świata. To kosztuje moich bohaterów utratę niewinności, a czasem życia. Ale to wciąż baśnie, choć tylko dla dorosłych. Za kilka miesięcy w Skarpie Warszawskiej ukaże się moja zupełnie inna powieść. Nie jest kryminałem ani nie jest sensacyjna. Jest pełna emocji i napięć, ale nikt nikomu noża w plecy nie wbija. Najwyżej łamie serce.

Jak zacząłeś pisać? I dlaczego?

– Pracowałem z Rafałem Sonikiem, mieliśmy wydać reportaż o nim. To był piękny czas. Książka nie powstała, ale wiele mnie nauczyła. Rafał naprawdę zna się na ludziach. Jeśli twierdził, że mam taką łatwość w opowiadaniu, żeby spróbować z fiction, to naprawdę tak myślał.

Kilka tygodni później poszedłem na piwo z Martyną Wojciechowską. Na Kępę Potocką, do „Araba”. Powiedziała mi: „tyle już napisałeś o innych ludziach tych reportaży, wywiadów, że czas, żebyś zaczął pisać własną opowieść”. No i to był ten moment. Odkryła, że trzeba mi pod te skrzydła wpuścić trochę wiatru. Trzydzieści dwa dni później miałem gotowy rękopis „Bezdechu”.

Dokończ: Gdybym jednak nie został pisarzem, to byłbym…

– Podróżnikiem. Wciąż to lubię i umiem. Termin „pisarz” rezerwuję dla powieści. W cywilu jestem autorem książek podróżniczych i reportaży.  

Uważasz swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?

– Milion sprzedanych egzemplarzy i porządny serial z Olgą Suszczyńską. To jest możliwe i myślę, że to kwestia czasu. „Krwawa Toskania” to skomplikowana struktura w połowie drogi między thrillerem i pastiszem, więc musiałby ją nakręcić pan Tarantino, a on ma już zdaje się kalendarz wypełniony po brzegi. 

Czego oczekujesz od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.

– Prawdy. Jak powtarza mój przyjaciel, tylko prawda jest ciekawa. Książka to jedyny sposób jaki istnieje, żeby zajrzeć do czyjegoś serca, do czyjejś głowy, żeby sprawdzić jak to jest być innym człowiekiem, inaczej wierzyć, inaczej myśleć, inaczej kochać. Wydaje nam się, że jesteśmy tacy sami, ale to nieprawda, a każdy człowiek to przecież osobny wszechświat. Kiedy nas tam wpuszcza, to bardzo intymne i wymagające odwagi zadanie. Czytelnik ryzykuje przecież, że to, co czyta, zmieni go trwale i nieodwołalnie. Tylko dobre książki to potrafią. Ale też tylko dobre warto czytać.  

Od literatury oczekuję prawdy. Jak powtarza mój przyjaciel, tylko prawda jest ciekawa. Książka to jedyny sposób jaki istnieje, żeby zajrzeć do czyjegoś serca, do czyjejś głowy, żeby sprawdzić jak to jest być innym człowiekiem, inaczej wierzyć, inaczej myśleć, inaczej kochać. Wydaje nam się, że jesteśmy tacy sami, ale to nieprawda, a każdy człowiek to przecież osobny wszechświat. Kiedy nas tam wpuszcza, to bardzo intymne i wymagające odwagi zadanie. Czytelnik ryzykuje przecież, że to, co czyta, zmieni go trwale i nieodwołalnie.

Jakie książki (albo inne dzieła kultury) cię ukształtowały – jako człowieka, jako pisarza? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Masz ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?

– Studiowałem filologię, więc musiałem poznać klasykę i naprawdę poznałem. Ale to było potem. Najpierw byli Szklarski, May i Chandler, bo rodzice mieli to na półce, potem komplet Szekspira z biblioteki. Miałem siedem lat i nic nie zrozumiałem, ale dałem radę.   

Kiedy nie piszę, to….

– Najchętniej odpowiedziałbym, że podróżuję, albo pocę się w Fenix Fight Club, ale ostatnio wciąż tylko piszę. 

Nad czym pracujesz?

– Nad sensacyjną opowieścią trochę policyjną, a trochę szpiegowską. Będzie miała tytuł rozpoczynający się od „bez” i mam gotowe dwie trzecie materiału.  

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej