wywiad

Agnieszka Lis: Literatura ma poruszać | 10 pytań na nasze 10-lecie

Zupełnie Inna Opowieść ma już 10 lat. Dużo? Mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęła ostatnia dekada, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Agnieszka Lis.

Agnieszka Lis, fot. Anika Nojszewska

– Literatura ma poruszać. Skłaniać do refleksji. Zadawać pytania. Prowokować do poszukiwań. Kiedy zostawia po sobie niedosyt, potrzebę zgłębiania jakiegoś tematu albo powoduje, że nie możemy o czymś zapomnieć – spełnia swoją rolę – mówi Agnieszka Lis, pisarka, autorka prozy obyczajowej, historycznej i społecznej. Debiutowała w 2011 roku powieścią „Jutro będzie normalnie”, spod jej pióra wyszły m.in. „Samotność we dwoje”,  „Pozytywka”, „Karuzela”, „Latawce”, „Huśtawka”, „Pocztówki”, „Zapach goździków”, „Widoki”, „Listy w góry”, „Pozory” (zobacz wywiad wideo), „Blask choinki”, „Guziki” (zobacz wywiad wideo), „Lustra”, „Kawiarnia pełna marzeń”, „Witraże”, „Córka rabina”, „Marcepanowa miłość” (trwają prace nad ekranizacją), „Siostra wirtuoza”, „Niebieski”, „Szczęściarze” (zobacz wywiad wideo), „Ukrainka”, „Testament” i „Magiczny czas”. Jest też autorką książek dla dzieci „Przygody Pana Parasola” i „Alek i Pan Parasol”. Pierwszą recenzję jej książki zamieściliśmy 13 stycznia 2012 roku, pierwszy wywiad (wideo) 18 stycznia 2021 roku.

Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?

Agnieszka Lis: W świecie, w którym średni żywot restauracji to dwa lata, a nasz mózg, według amerykańskich naukowców (którzy, jak wiadomo, zbadają wszystko) po raz pierwszy w historii ewolucji nie nadąża za zmianami cywilizacyjnymi, 10 lat to epoka. Zatem na to filozoficznie pytanie odpowiedź jest tylko jedna – bardzo dużo. I z całego serca Wam tego gratuluję. I kibicuję, oczywiście. Jesteście intrygującym głosem komentującym bieżący świat literatury, czasem ironicznie, czasem nostalgicznie, zawsze interesująco. Chapeau bas!

Nie zmieniłabym tego, że piszę. Kocham to robić i nie wstydzę się używać tego górnolotnego słowa. A przynajmniej nie w tym kontekście.

Debiutowałaś jako autorka powieści w 2011 roku, dziś jesteś autorką około trzydziestu powieści, ale piszesz też opowiadania. Z czym kojarzy ci się ten czas? Dostrzegasz jakieś istotne kamienie milowe w swojej twórczości?

– Dostrzegam, dostrzegam… ale to tak trochę nieładnie wypominać wiek kobiecie, czyż nie? Bo właśnie wyliczyliście, że jestem na rynku dwanaście lat…  Choć tak naprawdę to więcej, bo pierwsze bajki ukazały się w 2010. Kiedy patrzę na zmiany w rynku wydawniczym, które nastąpiły w ostatnich dziesięciu latach myślę sobie, że to właściwie inny świat. Kiedy zaczynałam, w polskim obyczaju właściwie nie było debiutantów. A teraz? Mam wrażenie, że większość nowości to właśnie debiuty (śmiech). To i źle, i dobrze. Bo ilość często nie przechodzi w jakość, a nowe nie zawsze znaczy lepsze. Z drugiej strony – nowe to rozwój, czyli poszerzanie znanych płaszczyzn.

A ja lubię się rozwijać. Szczególnie ostatni rok był dla mnie rokiem debiutów. Wydałam swoją pierwszą powieść biograficzną, Siostrę wirtuoza. Ukazał się mój pierwszy thriller, Niebieski oraz kryminał, czyli Testament. Nagrałam swojego pierwszego w życiu audiobooka, czyli Testament,  (usiąść przed mikrofonem w lekko klaustrofobicznym, ciasnym studiu – niezapomniane przeżycie!). Na deskach teatru została wystawiona moja pierwsza sztuka teatralna, Druga (Teatr Druga Strefa). Szykuje się ekranizacja mojej ubiegłorocznej powieści świątecznej, (Marcepanowa miłość, film będzie nosił tytuł Piernikowe serce).

A to tylko jeden rok. Jeśli więc pytacie o kamienie milowe… Myślę, że powinnam je mierzyć zmianami wydawców. Bo każdy jest trochę inny, a ja jestem długoterminowa i kiedy decyduję się na współpracę to chcę, by była wieloletnia. Zatem: rok 2010, czyli wygrana w Konkursie na dobrą powieść (w kategorii bajek dla dzieci). Potem rok 2011, czyli debiut powieściowy. Rok 2016, czyli zmiana wydawcy i początek kilkuletniej współpracy z Wydawnictwem Poznańskim. Następnie rok 2019 czyli pierwsza książka, Listy w góry, w Skarpie Warszawskiej, z którą współpracuję szczęśliwie do dziś. No i rok bieżący, 2023, w którym rozpoczęłam współpracę z wydawnictwem Purple Book, gdzie wydaję inne gatunkowo książki, czyli swoje „mroczne” oblicze.

Obejrzyj także wywiad z autorką o „Guzikach”

Czy gdybyś mogła się cofnąć, zmieniłabyś coś w swoich pisarskich decyzjach (inne gatunki, tematy)?

– Przede wszystkim nie zmieniłabym tego, że piszę. Kocham to robić i nie wstydzę się używać tego górnolotnego słowa. A przynajmniej nie w tym kontekście (śmiech).

Nie zmieniłabym także niczego ani w gatunkach, ani w tematach. Piszę to, co mi w sercu gra i rzadko podporządkowuję się regułom. To znaczy, oczywiście słucham sugestii, szczególnie wydawców (którzy wiedzą prawie wszystko o rynkowych trendach), ale i tak zawsze przetwarzam wszystko „przez siebie”. I wychodzi z tego całkiem coś innego.

Jedną tylko swoją decyzję bym zmieniła – zaufałam kiedyś komuś, kto miał być „nauczycielem pisania” i było to sformułowanie dalece naciągane. Całkiem niepotrzebnie straciłam sporo czasu. To jednak była też nauczka – słuchać siebie. Podążać za własnymi marzeniami. A skoro do takich wniosków doszłam to może jednak nie był to czas stracony?

Jak zaczęłaś pisać? I dlaczego?

– Miałam pięć lat. Poważnie! Wróciłam wtedy z podwórka (tak! Wtedy dzieciaki bawiły się na podwórku, nie przed ekranem komputera) okropnie zła, bo pokłóciłam się z koleżanką. Chwyciłam jakąś kredkę i nabazgrałam kilka słów na kartce. Wyrzuciłam w ten sposób z siebie złe emocje i zupełnie niechcący odkryłam terapeutyczną moc pisania. Oczywiście, nie potrafiłam tego tak nazwać, ale zostało ze mną jako poczucie, że „pisanie jest fajne”. Potem przez wiele lat nie miałam kiedy pisać, bo edukacja muzyczna jest niezwykle czasochłonna, jednak pisanie cały czas gdzieś tam we mnie się odzywało.

Pierwszą książkę napisałam, kiedy byłam już dorosła. W ciąży ze starszym synem musiałam posiedzieć w domu. A potem już poszło…

A dlaczego? Naprawdę o to pytacie? Dlaczego piszę? To proste. Bo po prostu nie potrafię żyć bez pisania.

Dokończ: Gdybym jednak nie została pisarką, to byłabym…

– Pianistką, oczywiście. Ale wolę stan obecny. Bo jestem i jednym, i drugim, i tak jest dobrze. Najlepiej!

Uważasz swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?

– Ależ skąd! Mam jeszcze mnóstwo pisarskich marzeń! Nie sposób ich tutaj wyliczyć. Zresztą, bywam przesądna i nie bardzo chcę się do niektórych przyznawać.

Ale jestem też wyznawczynią zasady, że „marzenia się nie spełniają, marzenia się spełnia.” Zatem nad owymi marzeniami wciąż pracuję. Robię tak wiele, jak tylko potrafię, by się zmaterializowały. A mam ich całą listę, więc.. mam co robić (śmiech).

Czego oczekujesz od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.

– Że zostanie z Czytelnikiem po zamknięciu ostatniej okładki. Nie lubię książek błahych, nie chcę takich czytać, szkoda mi na nie czasu. A skoro nie chcę czytać, to nie chcę także pisać.

Literatura ma poruszać. Skłaniać do refleksji. Zadawać pytania. Prowokować do poszukiwań. Kiedy zostawia po sobie niedosyt, potrzebę zgłębiania jakiegoś tematu albo powoduje, że nie możemy o czymś zapomnieć – spełnia swoją rolę.

Piszę to, co mi w sercu gra i rzadko podporządkowuję się regułom. To znaczy, oczywiście słucham sugestii, szczególnie wydawców (którzy wiedzą prawie wszystko o rynkowych trendach), ale i tak zawsze przetwarzam wszystko „przez siebie”. I wychodzi z tego całkiem coś innego.

Jakie książki (albo inne dzieła kultury) cię ukształtowały – jako człowieka, jako pisarkę? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Masz ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?

– Mam kilka takich książek. I nawet w swojej serii Czas na zmiany pozwoliłam sobie te fascynacje literackie wykorzystać. W pierwszym tomie, Pocztówki, jeden z bohaterów cytuje Mistrza i Małgorzatę Bułhakowa. W Widokach mamy tak wykorzystanego Małego Księcia Saint-Exupéry’ego, w Lustrach Alicję w Krainie Czarów Carolla, a w Witrażach Kubusia Puchatka Milne’a.

To moje „książki książek”. Literatura, do której chcę wracać. Która pozostawia po sobie to „coś”. Tych książek nie da się ot tak, po prostu odłożyć. Zostają z nami i prowokują do rozmyślań. Czyli reprezentują dokładnie to, czego szukam w literaturze.

A wśród własnych książek najwyżej cenię Latawce. Ta powieść oparta na faktach, napisana wyłącznie dialogiem, była dla mnie warsztatowym wyzwaniem. Spędziłam nad nią mnóstwo czasu i myślę, że efekt był tego wart.

Kiedy nie piszę, to….

– Żyję. Jakkolwiek by to nie zabrzmiało. Bo życie ma tak wiele wymiarów, że trudno je w prosty sposób zaszufladkować. To cieszenie się przebywaniem z rodziną, radość z pielenia grządek (uwielbiam! Mój kręgosłup zdecydowanie nie), czas na gotowanie. Przyjemność dziergania, haftowania, szydełkowania (robótki ręczne! – tak!) Codziennie czynności dają wytchnienie.

Ale przecież nie tylko. Pracuję zawodowo – uczę gry na fortepianie w szkole muzycznej. Nałogowo czytam. Spotykam się z Czytelnikami… Mam co robić. I każda aktywność jest dobra. I potrzebna.

Nad czym teraz pracujesz?

– Kończę właśnie drugi tom serii Kolorowej, czyli Czerwony. Ukaże się w przyszłym roku nakładem wydawnictwa Purple Book. Zaawansowane są także prace nad kolejną książką historyczną dla Skarpy Warszawskiej. W przyszłym roku planuję cztery nowe tytuły i co najmniej jedną antologię, mam więc co robić.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej