seriale

Uciekinier | Gwiezdne wojny: Andor, odc. 1-3, reż. Toby Haynes

Pierwsze trzy odcinki serialu „Gwiezdne wojny: Andor” to zaledwie wstęp do właściwej historii przyszłego szpiega Rebelii. A zarazem opowieść o korzeniach buntu przeciw tłamszącemu wolność Imperium.

Disney+ zdecydował się pokazać od razu trzy pierwsze odcinki serialu (z 12 w tym sezonie), co jest decyzją o tyle słuszną, że poszczególne epizody zdają się być de facto jednym długim wstępem, podzielonym na w miarę równe części, w miejscach zresztą nieco dość przypadkowych. Oglądane razem stają się jednak spójnym początkiem, pierwszym rozdziałem historii, której rozmach – jeśli ufać zwiastunowi – przeniesie nas w opowieść o politycznych kulisach Rebelii. Tej rebelii, która już co prawda tu i ówdzie działa i nawet odnosi sukcesy (serial rozgrywa się wszak po animowanych „Rebeliantach”), ale wciąż jest raczej ruchem oddolnym, głosem sprzeciwu przeciw ciemiężycielom, niż zorganizowaną strukturą, zdolną stawić czoła potężnej machinie Imperium, dowodzonej przez Palpatine’a.

Rebelia jako struktura potrzebuje bowiem narzędzi, wojennych zasobów – tyleż broni i żołnierzy, ile ludzi, którzy nie zawahają się dla dobra sprawy, o którą walczą, nawet przed popełnieniem czynów moralnie dwuznacznych. O tym, że Cassian Andor (Diego Luna), takim człowiekiem jest, wiemy już doskonale ze znakomitego „Łotra 1”, prequela „Nowej nadziei”, gdzie w jednej z pierwszych scen bohater zabija pracującego dla niego agenta, gdy okazuje się, że ten może opóźniać ucieczkę.

Złodziejaszek z Kenari

Zwiastun serialu pokazuje, że trafimy znów na salę Senatu, znaną z trylogii prequeli, choćby z „Zemsty Sithów”, znowu spotkamy Mon Mothmę (Genevieve O’Reilly), czyli twarz politycznej strony Ruchu Oporu i Saw Gerrerę (Forest Whitaker), reprezentującego radykalne skrzydło Rebelii. Trzy pierwsze odcinki oferują jednak głównie dość kameralną opowieść, dzięki której mamy okazję poznać przeszłość kogoś, kto stanie się bezwzględnym wykonawcą nierzadko brudnej roboty w słusznej sprawie i jego motywacje, wynikające w znacznym stopniu z doświadczeń, które uczyniły go tym, kim jest.

Przeczytaj także:

Trzyodcinkowy wstęp toczy się dość niespiesznie, nawet jeśli nie zabraknie tu scen akcji, walki i pościgów. Takie tempo to w pewnym sensie zaleta, bo daje scenarzyście (za kreację odpowiada Tony Gilroy) szansę na zbudowanie wiarygodnego portretu psychologicznego bohatera – mężczyzny rozdartego między swoją przeszłością dziecka z planety Kenari, a teraźniejszością, w której zdaje się być nieco szemranym kombinatorem, złodziejaszkiem handlującym sprzętem skradzionym Imperium. 

Bez litości

Początek opowieści – iście szpiegowski, sensacyjny – pokazuje Andora jako kogoś, kto nie waha się przed użyciem przemocy, zdolnego nawet do zabójstwa, ale przecież nie mordującego dla zabawy porywczego chojraka, lecz kogoś, kto używa siły tylko w uzasadnionych sytuacjach. Bohater unika konfrontacji tak długo, jak może; zaatakowany walczy jednak i to skutecznie. Bez litości. Ta scena w pewnym sensie definiuje Cassiana, a fabularnie wyznacza jego los: ścigany za zabójstwo, musi zacząć uciekać przed odpowiedzialnością. Uciekać z planety Ferrix, ale i uciekać w walkę, która będzie formą zemsty za doznane krzywdy, także te z dzieciństwa. Cassian Andor stanie się więc uciekinierem, którym zresztą nie przestanie być do końca. Będzie szpiegiem Rebelii, ale jego opór – jak się okazuje – w znacznym stopniu będzie też próbą przepracowania osobistych traum.

Przeczytaj także:

W imię większego dobra

Serial nie jest jednak wyłącznie opowieścią o jednostce. Twórcy budują bowiem tło, pokazujące rodzenie się buntu jako społecznego zjawiska, jak choćby wtedy, gdy mieszkańcy Ferrix w jednej chwili z przypadkowego zbiorowiska ciężko pracujących osób przemienią się w sprawnie działającą strukturę oporu. Takie wsparcie, wynikające nawet nie tyle z politycznych motywacji, ile z plemiennej solidarności osób, które potrafią własne bezpieczeństwo poświęcić w imię większego, wspólnego dobra, będzie dla władz Rebelii istotnym moralnym wsparciem, ale i całkiem realnym zapleczem w walce ze zorganizowanym aparatem represji.

„Andor” wprowadza nas znowu – po niedawnych serialach „Mandalorianin”, „Księga Boby Fetta” i „Obi-Wan Kenobi” – w kultowy dla wielu widzów świat „Gwiezdnych wojen” wykreowany w 1977 roku przez George’a Lucasa, z jego nieodłącznymi, łatwo rozpoznawalnymi elementami. Ale oferuje też poszerzenie tego świata –  nie tylko o nowego sympatycznego robota B2EMO, ale i o pogłębioną historię oporu oraz indywidulane historie tych, którzy za nim stali.

Gwiezdne wojny: Andor (Star Wars: Andor)
sezon 1, odcinki 1-3
na motywach „Gwiezdnych wojen” George’a Lucasa
twórca: Tony Gilroy
reżyseria: Toby Haynes
Disney+ 2022

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: