W 12 parseków na Kessel | Han Solo. Gwiezdne Wojny – Historie, reż. Ron Howard

Znajdziemy w najnowszym spin-offie „Gwiezdnych Wojen” opowieść o dążeniu do wolności i o ofierze, którą dla niej trzeba ponieść. Ale „Han Solo” Rona Howarda to przede wszystkim film awanturniczy, przygodowy fajerwerk, w którym nie zabraknie mrugnięć okiem do fanów klasycznej trylogii George’a Lucasa.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

Kto nie lubi Hana Solo? Przemytnik o złotym sercu, cyniczny, ale w kluczowym momencie gotowy dążyć z pomocą w imię wolności galaktyki. To on w dużym stopniu niósł „Nową nadzieję”, „Imperium kontratakuje” i „Powrót jedi”. Nic dziwnego, że ta postać zasłużyła w końcu na swój własny film (a może nawet serię, co zdaje się sugerować zakończenie tego odcinka). Czy jednak film, który otrzymaliśmy, spełnia pokładane w nim nadzieje? I tak, i nie – zależy od tego, kto jakie nadzieje w nim pokładał.

Han Solo (w tej roli Alden Echrenreich) to żyjący na planecie Korelia, w mieście slumsów i biedy, drobny rozrabiaka, pracujący na usługach rządzącej czarnym rynkiem Lady Proximy (przypomina to trochę rzeczywistość znaną z „Oliwiera Twista” Charlesa Dickensa). Jego jedynym marzeniem jest uciec stąd, wraz z ukochaną Qi’rą (Emilia Clarke). Jego plany szybko się jednak komplikują, a Solo trafia w sam wir wielkiej wojny toczonej przez Imperium z wolnymi planetami Republiki, ale i starć między przemytniczymi gangami galaktyki. Szybko okazuje się, że co prawda posiada talent do pilotowania pojazdów kosmicznych, ale nosi też w sobie jeszcze sporą dawkę młodzieńczej naiwności. Czas na wyzbycie się złudzeń i zrozumienie, że nikomu nie wolno ufać, dopiero nadejdzie.

Przeczytaj także: Zło kontratakuje | Gwiezdne Wojny, Część VII: Przebudzenie Mocy, reż. J. J. Abrams

„Han Solo” ma w sobie wszystko, czego fan serii oczekiwałby od odcinka opowiadającego o początkach jednej z ulubionych postaci – bohater pozna Chewbaccę (w bardzo ciekawych okolicznościach) i Lando Carlissiana (świetny Donald Glover), zasiądzie też za sterami Sokoła Millennium, a scena z „bombą termiczną” wzbudzi uśmiech każdego fana sagi. Przede wszystkim jednak to prawdziwy przygodowy fajerwerk, kino awanturnicze, pełne pościgów i ryzykownych akcji, w których na szali stawia się nawet własne życie.

Przeczytaj także: Miejcie nadzieję | Łotr 1. Gwiezdne Wojny – historie, reż. Gareth Edwards

Pod tą otoczką ginie jednak nieco przesłanie, które scenarzyści filmu, Jonathan Kasdan i Lawrence Kasdan, próbowali, jak sądzę, przekazać. „Han Solo” jestem bowiem opowieścią o dążeniu do wolności. Ta myśl od początku przyświeca głównemu bohaterowi. To też najważniejsza motywacja dla rodzącej się Rebelii. A jesteśmy również świadkami rewolucji spod znaku emancypacji, używającej zresztą zarówno haseł feminizmu (dostajemy wreszcie pierwszoplanową kobietę-robota) jak i Wielkiej Rewolucji Październikowej.

Przeczytaj także: Gasnąca nadzieja | Gwiezdne Wojny, Część VIII: Ostatni jedi, reż. Rian Johnson

W czasie produkcji „Hana Solo” pojawiła się spora perturbacja, gdy reżyserów Phila Lorda i Chrisa Millera zastąpił stary hollywoodzki wyjadacz Ron Howard. Przekręcił on ponoć na nowo nawet siedemdziesiąt procent materiału. Trudno powiedzieć, jak zmieniło to ostateczny obraz, na pewno jednak jest on spójny w formie i treści. Niestety nie ma sobie siły „Łotra 1”, i próżno szukać w nim magii i mistycyzmu Mocy, tak charakterystycznych dla serii. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że dostaliśmy solidne, wciągające kino akcji. Tak szybkie, jakby Howard chciał prześcignąć Sokoła Millennium i dotrzeć na Kessel w znaczniej mniej niż słynne dwanaście parseków. Na szczęście zapanował nad sterami.

 

Han Solo. Gwiezdne Wojny – historie (Solo: A Star Wars Story)

Reż. Ron Howard

Scenariusz Jonathan Kasdan i Lawrence Kasdan

Dystrybucja: Disney

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.