muzyka poezja

To dwunastu ludzi twarze | Mateusz Nagórski, Miłosz Wośko, Mój Zodiak, do wierszy Jacka Kaczmarskiego

Autorzy płyty „Mój Zodiak” opartej na poezji Jacka Kaczmarskiego starają się odtworzyć taki kształt programu, jaki mógłby mu nadać sam Bard. Programu utrzymanego w nastroju sporu z rzeczywistością – tu przede wszystkim z ludzkimi niedoskonałościami.


„Mój Zodiak” to program poetycko kompletny, lecz muzycznie przez Jacka Kaczmarskiego niedokończony. Bard opatrzył nutami tylko epilog, czyli „Żeglugę” oraz piosenki-portrety „Baran” i „Panna”. Nic dziwnego, że tak zwarta całość kusi tych, którzy wciąż próbują opowiadać nam naszą rzeczywistość słowami Poety. Mamy tu bowiem kompletną opowieść, która stosunkowo łatwo poddaje się aranżacji w dowolnej formie – koncertu lub nawet spektaklu.

Tak potraktował to zresztą Zbigniew Łapiński, który w zeszłym roku wraz z Marcinem Partyką przygotował przedstawienie „Znaki Zodiaku”. Zmiana tytułu miała pewne uzasadnienie – spektakl nie był bowiem wiernym przeniesieniem programu Kaczmarskiego na teatralne deski. Zabrakło w nim choćby „Wyjaśnienia” i „Żeglugi”, w zamian za to Łapiński dodał muzyczny prolog poświęcony Mozartowi i zmysłową „Miłość” na zakończenie. Nie wykorzystano też istniejącej już muzyki, tworząc nową (poza piosenką „Rak”, którą na nuty rozpisał Partyka, reszta była dziełem Łapińskiego). To zrozumiałe, bo całość miała mieć spójny charakter recitalu piosenki aktorskiej, ale i przedstawienia autorskiego, w którym oprócz piosenek rozbrzmiały też felietony Łapińskiego czytane przez Mariana Opanię. Same portrety były aktorskimi popisami w wykonaniu Jana Kondraka, Joanny Jeżewskiej, Izabeli Szafrańskiej, Justyny Panfilewicz i Jakuba Sienkiewicza.

Płyta „Mój Zodiak” Mateusza Nagórskiego (muzyka, śpiew) i Miłosza Wośki (fortepian) jest zgoła inna, zdecydowanie bardziej w stylu Kaczmarskiego – do głosu o podobnej barwie, przez wierny oryginałowi układ programu, po zachowanie istniejących kompozycji i stworzenie brakujących – zdecydowanie w stylu autora „Naszej klasy”. O ile więc spektakl Łapińskiego wyrzucał program poza ramy tego, co na scenie prezentował Kaczmarski, był jego daleko posuniętą reinterpretacją, wariacją, o tyle tu mamy świadomą i starannie przygotowaną próbę odtworzenia takiego kształtu „Mojego Zodiaku” jaki mógłby mu nadać sam autor tekstów. Możliwie najbardziej zbliżonego do stylu Barda z tych piosenek programu, które zdążył zaśpiewać, z tego etapu jego twórczości, gdy ów program powstał (połowa lat 80.) utrzymanego w nastroju sporu – z życiem, z Bogiem (pięć lat wcześniej powstał program „Raj”) czy ludzkimi słabościami.

Bo portrety zawarte w „Moim Zodiaku” najczęściej wytykają wady, niedoskonałości, rzadziej bywają pochwałami – jak pisze Kaczmarski: „Choć w nich złośliwości sporo – / Znajdą się i pocałunki (…)”. Poeta opisał więc dwanaście osobowości, „dwunastu ludzi twarze”, opatrzone co prawda zodiakalnymi etykietami, ale raczej umownie. To nie klasyczne pojmowanie horoskopowych przepowiedni – czy tych astrologicznych, a więc „profesjonalnych”, czy gazetowych, pisanych dla zgrywy.. Jeśli autor używa czasu przyszłego, jest to jak stwierdzenie, logiczne podsumowanie losu, który niewątpliwie czego tego, o kim akurat mowa, lecz nie bawi się w proroka, astrologa, wróża, lecz pozostaje wnikliwym obserwatorem ludzkich charakterów.

Otrzymujemy więc po kolei opisy uporu, pychy, dwulicowości, nadmiernej przezorności, ale i wielkoduszności czy gotowości na poświęcenie lub bezstronności. Jest i o nadmiernej pobudliwości, zbytnim posłuszeństwie, o oddawaniu się marzeniom i poddawaniu nurtowi zdarzeń, aż po bezmyślność.   

Mateusz Nagórski już raz przywrócił nam (wtedy w duecie wokalno-instrumentalnym z Andrzejem Dębowskim) „Skruchy i erotyki dla Ewy”, wiersze Jacka Kaczmarskiego z lat 1988-89, których Bard nigdy nie śpiewał, do których nawet nie stworzył muzyki. „Moim Zodiakiem” kontynuuje tę misję, wydobywania z zapomnienia tych teksty Barda, których często nawet nie znamy. Byśmy mogli przypomnieć sobie, albo odkryć, że Kaczmarski to nie tylko „Zbroja”, „Przedszkole”, „Obława” czy „Mury”, a nawet nie tylko „Sarmatia” czy „Między nami”.

Mateusz Nagórki, Miłosz Wośko, Mój Zodiak, do wierszy Jacka Kaczmarskiego
Stara Fala 2019

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: