ODKURZONA MIŁOŚĆ (DO) KACZMARSKIEGO. Skuchy i erotyki dla Ewy. Wiersze Jacka Kaczmarskiego śpiewają Mateusz Nagórski i Andrzej Dębowski

Od przebudzenia i porannej kawy po wieczorny sen. Od zakochania po rodzinę. „Skruchy i erotyki dla Ewy” to – oparta na wierszach Jacka Kaczmarskiego – opowieść o tym, czego życzyć należy każdemu. O miłości.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

Skruchy_i_erotykiNagórski i Dębowski wzięli na warsztat wiersze Jacka Kaczmarskiego z lat 1988-89 – wiersze, których Bard nie śpiewał, do których nawet nie stworzył muzyki, wiersze w zasadzie zapomniane, odkurzane być może tylko przez najbardziej zagorzałych fanów autora „Naszej klasy”. To dwanaście (a nawet czternaście, jeśli liczyć dodatki) utworów, których wydobycie z lamusa i odkurzenie jest prezentem nie tylko dla miłośników twórczości Kaczmarskiego, ale też dla miłośników poezji śpiewanej w ogóle. I są prezentem, który – mam wrażenie – spodobałby się samemu Autorowi. Korespondują bowiem z jego ostatnimi programami, szczególnie z „Dwiema skałami”. Przecież „Grzeczna Pacia i wstrętni rodzice” (jeden z dwóch dodatków do programu „Skruchy…”) to ciąg dalszy „Wakacyjnej przypowieści z metafizycznym morałem”, a wile piosenek przypomina późniejszą (kierowaną już do innej adresatki) „Romantyczność (Do sztambucha)”. Całość jest możliwie najdalej od tego, z czym w powszechnym odbiorze wiąże się twórczość Kaczmarskiego – martyrologię narodu zastąpiły blaski i cienie codziennego życia, zachwyty i rozterki związane z miłością. „Skruchy…” to nie Kaczmarski walczący, ale Kaczmarski zakochany. Dlatego wiele z tych piosenek ma szansę zaistnieć jako utwory niezależne, jak choćby otwierająca program „Rano” – swoisty hymn wszystkich ciężko zapracowanych korpoludków. Bo jak tu oprzeć się słowom: „Więc – papieros i kawa / – Przecież Dzień się zaczyna! / – Senny majak i jawa / Nikotyna i kofeina”.

Nagórski i Dębowski podzielili się odpowiedzialnością za napisanie muzyki do wierszy, podzielili się też ich wykonaniem. I choć mają odmienny styl, barwę głosu i ekspresję, całość brzmi spójnie od pierwszej do ostatniej linijki.

___________________________________

ZOBACZ TAKŻE

PNĘ SIĘ W GÓRĘ, W NIC NIE WIERZĘ. Jacek Kaczmarski, Autoportret z kanalią

ZNACIE? TO POSŁUCHAJCIE. Mamma Mia!, Teatr Muzyczny Roma

INTENSYWNE UCZUCIA W KOLORZE BLUE. Życie Adeli – Rozdział 1 i 2, reż. Abdellatif Kechiche (La vie d’Adèle)

___________________________________

Ale płyta to nie wszystko. Gdy ostatni raz słuchałem piosenek Kaczmarskiego, siedząc na widowni, wykonywał je jeszcze sam Bard. Dlatego trochę bałem się koncertu promującego „Skruchy” (koncert w warszawskim Ośrodku Kultury Ochoty OKO, sobota, 11 kwietnia 2015). Jednak zachęcam – nie da się do końca ocenić i docenić pracy Nagórskiego i Dębowskiego bez ujrzenia ich na scenie. Nagórski – o spojrzeniu, mimice twarzy i barwie głosu przypominającej raz po raz Kaczmarskiego jest w tym duecie uosobieniem rozsądku i pewnej ironii. Dębowski to ekspresja, która porusza najbardziej właśnie podczas oglądania występu na żywo.

Tym bardziej, że ze sceny pada znacznie więcej piosenek, niż znalazło się na płycie. Ale i tu dobór jest bardzo świadomy – nie usłyszymy „Murów” czy „Źródła” i próżno czekać na „Epitafium dla Wysockiego”, którymi sam Kaczmarski lubił bisować. To nie ten koncert, nie ci wykonawcy – podczas dwugodzinnego występu jest za to czas na piosenki przede wszystkim z dwóch doskonałych programów: „Wojny postu z karnawałem” i z „Sarmatii”. Doskonały to wybór.

Skuchy i erotyki dla Ewy

Wiersze Jacka Kaczmarskiego śpiewają Mateusz Nagórki i Andrzej Dębowski

Dalmafon 2015

Jedna uwaga do wpisu “ODKURZONA MIŁOŚĆ (DO) KACZMARSKIEGO. Skuchy i erotyki dla Ewy. Wiersze Jacka Kaczmarskiego śpiewają Mateusz Nagórski i Andrzej Dębowski

Możliwość komentowania jest wyłączona.