Reklamy
książki

Z desperacji | Bartosz Szczygielski, Serce

Bartosz Szczygielski kończy swoją kryminalną trylogię z przytupem – opowieścią o tej desperacji, na którą pozwalamy sobie tylko wtedy, gdy nie mamy już nic do stracenia.

Nic, co spotka ekskomisarza Gabriela Bysia, nie może nas już zdziwić. Bartosz Szczygielski od „Aorty” – pierwszego tomu swojej trylogii – buduje postać tyleż niejednoznaczną, co mającą wyjątkowy talent do wpadania w problemy. Najczęściej krwawe, a więc mające tragiczne skutki. „Serce” nie jest tu wyjątkiem. Były policjant, późniejszy pensjonariusz szpitala psychiatrycznego, teraz pracuje na czarno w wielkim centrum handlowym przy rozładunku tirów. Już to wystarczyłoby, żeby stwierdzić, że w zasadzie go nie ma, że jest tylko anonimowym trybikiem w wielkiej magazynowej hali Ale prawda jest taka, że rzeczywiście go nie ma – Byś pozbył się bowiem nawet swojej prawdziwej tożsamości, a zgodnie z dokumentami jest wręcz trupem. I jedyne, o czym w tej sytuacji marzy, jest nierzucanie się w oczy. Ale, co oczywiste, akurat to nie będzie mu to dane. Zrozumie, że jego chwilowy spokój runął, gdy pewnego wieczoru odnajduje w owym centrum handlowym rozczłonkowane, zmasakrowane ludzkie zwłoki.  

„Aorta” Bartosza Szczygielskiego była odkryciem na polskim rynku kryminału. Wraz z jego bohaterami wdepnęliśmy wprost w duszną atmosferę postmafijnego Prószkowa, grząską i aż lepką od krwi. Podobnie było z „Krwią”, zbudowaną z klaustrofobicznych scenografii, z poczucia zamknięcia i wyobcowania. W „Sercu” miał więc autor zadanie trudniejsze, bo to, co w poprzednich tomach, szczególnie w pierwszym, tak zaskakiwało, tu przyjmujemy już jako pewnik niepowtarzalnego stylu, pełnego nie tylko bezkompromisowej brutalności w opisach zła, jakiego mogą dopuścić się jedni ludzie wobec innych, ale i ironiczno-groteskowego dystansu autora do postaci oraz samych postaci (szczególnie Bysia) do zastanej rzeczywistości. Szczygielski na szczęście nie odcina jednak kuponów od poprzednich odsłon serii, nie próbuje jedynie za wszelką cenę zamknąć wątków, ale zdobywa się na stworzenie opowieści tyleż zakotwiczonej w świecie poprzednich tomów, ileż oryginalnej z punktu widzenia formy oraz przesłania. „Aorta” była o stłamszeniu, „Krew” o bezsilności, „Serce” pozostaje opowieścią o determinacji, a w zasadzie desperacji. I dotyczy to obu linii fabularnych, bo przecież seria ma dwoje bohaterów – jest jeszcze Katarzyna Sokół, była prostytutka, brutalnie okaleczona w drugim tomie, a teraz nerwowo miotająca się w swej niespełnialnej, jak się zdaje, chęci zemsty. Ona też – podobnie jak Byś – wrzucona w środek spraw, z którymi nie chciała mieć do czynienia, musi podjąć wszelkie możliwe kroki, żeby osiągnąć swój cel. I ona też – podobnie jak ekspolicjant – szybko odkryje, że nic wokół nie jest do końca takie, jak myślała, a już na pewno ludzie, których zna, nie są do końca takimi, za jakich chcą uchodzić.

O ile jednak Kaśka ma jasny cel, a jedynie osiągniecie go wydaje się odległe w chaosie, jaki ją otacza, o tyle Byś swój cel w zasadzie stracił już dawno, wraz ze śmiercią żony. Stąd jego nieobecność, otumanienie wręcz w „Krwi” i pewna obojętność w „Sercu”, gdzie długo jego emocje wydają się płaskie, pozbawione odcieni. Byś co prawda wyrywa się z marazmu, działa, pomaga nawet pewnej nastolatce i szuka z pełnym zaangażowaniem rozwiązania zagadki zwłok, ale w tym wątku nie znajdziemy prawdziwej desperacji. Znajdziemy próby zapanowania nad depresją, poczuciem bezsensu, któremu się poddał, a także zwykły strach – o siebie i innych, ale żeby zadziałała adrenalina, żeby martwe (i w papierach i w przenośni) serce Bysia odżyło naprawdę, potrzeba czegoś więcej.

I w zasadzie na to właśnie czekamy w „Sercu”– na zemstę Kaśki i na przebudzenie się Bysia. Czy dostaniemy to od autora? Mogę tylko powiedzieć, że Bartosz Szczygielski nie byłby sobą, gdyby dał nam odpowiedź prostą, a tym bardziej uładzoną, zatopioną w sosie gładkiego happy endu. Na pewno za to – co nikogo, kto zna poprzednie tomy, nie zaskoczy – zanim wszystko się wyjaśni, z niejednej aorty wypłyną jeszcze nieraz litry krwi i niejedno serce przestanie bić.   

Bartosz Szczygielski, Serce

W.A,B. 2019

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: