artykuł filmy

Trzy razy „Roma”, a wygrywa „Green Book” | Oscary 2019 nie dla „Zimnej wojny”

„Roma” Alfonso Cuaróna zdobyła w nocy trzy Oscary – akurat we wszystkich tych kategoriach, w których konkurowała z „Zimną wojną”. Poza tym obyło się raczej bez wielkich niespodzianek. Najlepszym filmem roku został „Green Book”.

Gala była krótka, trwała niemal dokładnie trzy godziny i raczej nie porwała. Być może to przez brak prowadzącego. Wybrany do tej roli Kevin Hart zrezygnował, gdy wytknięto mu homofobiczne wpisy w internecie. Nadrabiano ten brak różnorako – galę otworzył mocny akcent, jakim był występ zespołu Queen, a gości przywitały Tina Fey, Maya Rudolph i Amy Poehler, które co prawda wyszły na scenę, żeby wręczyć nagrodę dla najlepszej aktorki drugoplanowej, ale nie omieszkały przy okazji zrobić małego show. Szczególnie Maya Rudolph, która zadeklarowała: „Nie ma prowadzącego, nie będzie nagrody dla ”najpopularniejszego filmu” i nie, Meksyk nie zapłaci za mur!”.  Brak prowadzącego rekompensowała też wręczająca Oscara za najlepszy film Julia Roberts, która pożegnała gości, co zawsze należało do obowiązków gospodarza.

Najwięcej statuetek, bo aż cztery, zdobyła „Bohemian Rhapsody”, po trzy trafiły do „Romy”, „Czarnej Pantery” i „Green Book”, a ten ostatni film otrzymał Oscara w najważniejszej kategorii. Dla polskiego kandydata złą informacją był fakt, że „Roma” zdobyła wszystkie te Oscary, na których szansę miała „Zimna wojna” – pierwszy polski film nominowany aż w trzech kategoriach. Alfonso Cuarón odbierał więc statuetki za najlepszy film nieanglojęzyczny, za zdjęcia (pokonując Łukasza Żala) i za reżyserię (wygrywając z Pawłem Pawlikowskim).

„Bohemian Rhapsody” – zwycięzca Złotych Globów w kategorii film dramatyczny – podczas Oscarów musiał zadowolić się nagrodami dla montażystów, dźwiękowców, montażystów dźwięki, ale także dla najlepszego aktora, czyli Ramiego Maleka, wcielającego się w rolę Freddiego Mercury’ego. Z kolei „Czarna Pantera” w reż. Ryana Cooglera, czyli kolejna odsłona ekranowego uniwersum Marvela, wygrała w kategorii najlepsza muzyka (Ludwig Goransson), najlepsza scenografia i kostiumy.

„Green Book” – wcześniejszy zwycięzca Złotych Globów w kategorii komedii – został nagrodzony Oscarem za najlepszy scenariusz oryginalny oraz w kategorii najlepszy aktor drugoplanowy (dla Mahershali Alego), ale przede wszystkim w kategorii film roku, pokonując m.in. „Romę”, „Narodziny gwiazdy” (film zakończył galę wyłącznie z Oscarem za najlepszą piosenkę), „Bohemian Rhapsody” i „Czarne bractwo. BlacKkKlansman” w reż. Spike’a Lee. Ten ostatni twórca doczekał się jednak swojej pierwszej nagrody Akademii. Otrzymał ją za scenariusz adaptowany.

Najlepszą aktorką drugoplanową została Regina King za rolę w „Gdyby ulice Beale umiały mówić”, a Oscara za najlepszą rolę żeńską odebrała – trochę niespodziewanie także dla niej samej – Olivia Colman za występ w „Faworycie”. Dość powiedzieć, że pokonała Lady Gagę oraz laureatkę Złotego Globu w tej kategorii, Glenn Close, nominowaną za „Żonę”. Ta ostatnia nie ma zresztą szczęścia do nagród Amerykańskiej Akademii Filmowej – pierwszą nominację zdobyła co prawda już w 1982 roku za rolę Jenny Fields, matki głównego bohatera w ekranizacji „Świata według Garpa” w reż. George’a Roya Hilla, na podstawie powieści Johna Irvinga, ale ani tamta nominacja, ani sześć następnych, nie przełożyło się na statuetkę. Skrót gali oscarowej będzie można obejrzeć dziś w CANAL+.

Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.