CHRZEŚCIJAŃSTWO OD KUCHNI | Emmanuel Carrère, Królestwo (Le Royaume)

Książka roku według dziennika „Le Monde”. Ponad 300 tys. sprzedanych egzemplarzy. Świecka Francja pokochała książkę o narodzinach chrześcijaństwa a za nią reszta świata.

MARGOT LAMPA-SŁABOSZ

Carrere_Krolestwo_m„Śmiałe i dociekliwe spojrzenie”, „jest czym zaniepokoić czytelników” – zapewniają dziennikarze „Le Monde” i „Le Point”, prześcigając się w zachwytach nad powieścią. „To co przeczytałam zszokowało mnie i zmieniło moje życie” – piszą czytelnicy na forach. Przygotowana na bulwersujące treści i lęki egzystencjonalne otworzyłam książkę i…

…ponad pięćset  stron później nadal nie byłam ani zszokowana, ani porażona. Nie odmieniło się też moje życie. Co oczywiście nie znaczy, że to zła książka.

Pierwsze 100 stron „Królestwa” nie rzuca na kolana. Autor opisuje długo, i czasem trochę zbyt monotonnie, jak doszło do napisania tej książki. Poznajemy jego rodzinę, dwie żony, dzieci i czas, gdy nagle doznał nawrócenia, zaczął codziennie chodzić do kościoła, żarliwie się modlić i widzieć rękę Boga w otaczającym świecie. Spojrzymy również na autora, gdy jego wiara odeszła, a wcześniejsze zapiski i myśli nieco go żenują, choć skłaniają też do analizy i w końcu są impulsem do napisania „Królestwa”. Gdy dobrniemy (chociaż oczywiście ta część też momentami bywa porywająca) do strony 117., książka zupełnie się zmienia. Wchodzimy w świat z czasów tuż po śmierci Jezusa – fascynujący i nie tak wyidealizowany jak na lekcjach religii. Paweł i Łukasz, którzy zdecydowanie są ulubieńcami autora, ale również inni znani  bohaterowie Biblii, są tu przedstawieni ludzko: mają wady i przywary, bywają małostkowi i kłótliwi. Czasem ich wiedza czy intencje, poddawane bardzo szczegółowej analizie, nie wypadają zbyt korzystnie, a mimo wszystko czytelnik cały czas czuje, że Carrère nie chce dokopać chrześcijaństwu i darzy opisywanych bohaterów sympatią.

Wiele biblijnych opowieści zyskuje w książce dodatkowe potwierdzenie w dokumentach, źródłach przeanalizowanych przez autora. Jest i wiele hipotez oraz domysłów, ale autor nie ukrywa wtedy, że to tylko jego zdanie.

Książka nie podważa istnienia Jezusa czy apostołów, nie zajmuje się modną w ostatnich latach kwestią zażyłości lub jej braku między Jezusem a Marią Magdaleną. Autor zdecydowanie nie szuka łatwej sensacji. Co nie znaczy, że nikogo nie zszokują zawarte w książce treści. Niewątpliwie teza o „podrasowywaniu” przez ewangelistę Łukasza tekstu, aby lektura była bardziej przyjemna w czytaniu i zrozumiała, może zdenerwować konserwatywnych chrześcijan. No dobrze, nawet tych mniej konserwatywnych autor może wkurzyć np. stwierdzeniem: ” (…) cudowne i pokraczne dziecko z zespołem Downa, które zwie się chrześcijaństwem”. Emmanuel Carrère analizuje dogmaty wiary, pyta jak możemy wierzyć w niektóre wydarzenia opisane w Biblii. Zastanawia się, jak mała sekta przetrwała i rozbudowała się do takich rozmiarów, że dzisiaj jej członkami jest jedna czwarta ludzkości. Prowadzi też bardzo ciekawe porównania fascynacji chrześcijaństwem wśród znudzonych swą wiarą Rzymian a obecnymi czasami i zachłyśnięciem się niektórych środowisk buddyzmem.

„Królestwo” jest reklamowane jako książka dla osób wierzących i niewierzących. Mam jednak spore wątpliwości czy dotyczy to polskich chrześcijan, zwłaszcza katolików. Pytania, hipotezy jakie przedstawia autor są we Francji początkiem rozważań, dyskusji między wierzącymi i tymi spoza kościoła. W Polsce, mam wrażenie, takich katolików jest niewielu. Pytania zazwyczaj nie są początkiem rozmów, ale oburzenia i odrzucenia dzieła w całości wraz z autorem. Byłoby wspaniale, gdyby ta książka wywołała dyskusję w Polsce. Obawiam się jednak, że nie ma na to szans. Książka jest gruba i raczej nastawiona na osoby poszukujące, napisana językiem, który nie obraża, a autor nie kreuje się na eksperta. Nie jest to styl Dana Browna i z pewnością nie jest to powieść sensacyjna. Carrère nie podaje gotowych odpowiedzi, wprowadza czytelnika powoli, stawia przed wciąż nowymi pytaniami, naprowadza, aby potem znów pozostawić na rozdrożu. Autor zostawia przestrzeń czytelnikowi, szanuje go i wierzy w jego inteligencję. Pozwala, aby sam odpowiedział sobie na pytania, w tym na to tytułowe: o królestwo niebieskie nie z tego świata.

PRZECZYTAJ TAKŻE: GENIUSZ W KAPCIACH | Mason Currey, Codzienne rytuały. Jak pracują wielkie umysły

 

Emmanuel Carrère, Królestwo (Le Royaume)

Przekład: Krystyna Arustowicz

Wydawnictwo Literackie 2016