GENIUSZ W KAPCIACH | Mason Currey, Codzienne rytuały. Jak pracują wielkie umysły

Masturbacja, widok krowy czy zapach zgnilizny – to tylko niektóre sposoby na przywołanie weny wielkich umysłów, których codzienne nawyki i zwyczaje opisał Mason Currey.

MARGOT LAMPA-SŁABOSZ

codzienne-rytualy-jak-pracuja-wielkie,big,577701Niektórzy w celu zgłębienia sekretów wielkiego umysłu pragnęli go poddać wiwisekcji, przebadać skomplikowanymi maszynami, pobrać próbki, albo chociaż poddać testowi i ocenić poziom IQ. Mason Currey znalazł prostszy sposób: sprawdził ich nawyki. Pod lupą znalazło się życie 161 najbardziej znanych i cenionych – przynajmniej z punktu widzenia Amerykanina – twórców z całego świata. Znajdziemy wśród nich nie tylko pisarzy, malarzy i rzeźbiarzy, ale również filozofów, naukowców czy architektów. Są tam mężczyźni i kobiety, bogaci i biedni, starzy i młodzi, osoby z wielu minionych epok i żyjące obecnie. Niektóre nazwiska od razu wywołają obraz konkretnych dzieł, ale są i takie, które – przynajmniej dla mnie – były powodem poszukiwań w wyszukiwarce Google.

Jacy są Ci wielcy Curreya? Różni. Życie niektórych wydaje się niesamowicie zwyczajne i wręcz nudne. Innych – przepełnione imprezami, nałogami i chaosem. Są tacy, którzy swoimi nawykami wywołują uśmiech np. Francis Bacon czytający nasennie klasyczne książki kucharskie. Niektórzy zadziwiają jak Gertrude Stein przemierzająca wioski w poszukiwaniu widoku idealnej krowy pobudzającej jej natchnienie. Inni szokują – jak autorka psychologicznych thrillerów Patrycja Highsmith („Utalentowany pan Ripley”), która kochała ślimaki i aby się nie rozstawać z „pupilami”, szmuglowała je w czasie podróży lotniczych w biustonoszu (od 6 do 10 sztuk!). Bywa, że w czasie lektury wyobraźnia podsuwa nam omam nieprzyjemnego zapachu. Tak było, gdy dowiedziałam się, że autor sztuk teatralnych Fryderyk Schiller miał szufladę pełną zgniłych jabłek, bowiem dzięki zgniliźnie czuł potrzebę pisania.

Jest i mowa o seksie. Natchnienie przychodziło do Thomasa Wolfe’a w czasie rytuału masturbacyjnego, tzn. gdy pieścił swoje genitalia – ponoć bez efektu pobudzenia. Natomiast Johnowi Cheeverowi orgazm pomagał w koncentracji: „Ze sztywnym kutasem potrafię czytać najmniejszą czcionkę w modlitewniku, a z miękkim kutasem ledwo co czytam nagłówki w gazecie” – twierdził.

Zobacz też: TE FASCYNUJĄCE SŁOWA | Na końcu języka. Z orientalistą prof. Andrzejem Pisowiczem rozmawiają: Kornelia Mazurczyk i Zbigniew Rokita

W książce podzielonej na krótkie rozdziały, zatytułowane tylko imieniem i nazwiskiem znanej postaci, znajdziemy mnóstwo smakowitych historyjek o przyzwyczajeniach, narzuconej dyscyplinie lub jej braku i natręctwach wielkich umysłów. Autor zapowiada we wstępie, że w swojej pracy starał się znaleźć odpowiedzi na różne pytania m.in.: czy można żyć ze sztuki? Jak pogodzić pracę twórczą i zarabianie na życie? Jak „zagęścić” pracę? Czy są sposoby na wenę?

Trzeba jasno postawić sprawę: Currey we wstępie nabiera czytelnika. W tekście nie ma ani jednej próby szukania odpowiedzi na którekolwiek z tych pytań. Ponoć – jak twierdzi Somerset Maugham – „do pisania, podobnie jak do picia, łatwo się przyzwyczaić, a potem trudno je rzucić”. Może i tak, natomiast bardzo łatwo jest przestać czytać „Codzienne rytuały” Masona Curreya. Książka mogłaby być zachwycającą lekturą, od której trudno się oderwać, ale niestety taka nie jest. Ciekawe historie, dykteryjki, soczyste wypowiedzi bliskich i cytaty geniuszy zamknął autor w formie encyklopedycznej notatki. Bez kontekstu, refleksji, zestawienia z innymi twórcami czy chociażby nawiązań. Ma się wrażenie, że ogrom zebranego materiału przerósł autora, zbliżał się termin oddania pracy, zatem Currey wrzucił bez sensu, jak leci, to co miał. Książka aż prosi się o porównanie ze sobą wielkich z jednej dziedziny, albo żyjących w tej samej epoce. Tajemnicą też dla mnie pozostaje kolejność opisywania bohaterów. Chociaż szukałam, nie znalazłam klucza.

Zobacz też: 10 PROC. TRZYMA W GARŚCI CAŁY ŚWIAT | Thomas Piketty, Kapitał w XXI wieku

Czy zatem odradzam tę lektur? Nie. Jest to jednak wyzwanie. Trzeba tę książkę czytać na raty i robić notatki. Wtedy na końcu można znaleźć wyłaniający się z chaosu schemat, który – mam wrażenie – zupełnie umknął autorowi. Co to? „Prędzej czy później okazuje się, że wszyscy wielcy ludzie są do siebie podobni. Nigdy nie przestają pracować. Nie tracą nawet minuty. To bardzo przygnębiające”  (V.S Pritchett). To jednak nie wszystko. Jeśli metodycznie wynotujemy i posegregujemy wszystkie nawyki każdego bohatera, okaże się, że są takie trzy, które niezmiernie często się powtarzają. Nie, nie zdradzę jakie. Miłego poszukiwania…

 

Mason Currey, Codzienne rytuały. Jak pracują wielkie umysły (Daily Rituals: How Artists Work)

przełożyła Agata Napiórska

Wydawnictwo W.A.B 2015