„Ogar” Krystiana Stolarza to opowieść o przepastnych mrokach ludzkiej duszy. I o próbach mierzenia się z tym mrokiem – czy to poprzez dokonywanie okrutnych zbrodni, czy poprzez próbę szukania w sobie nadziei na to, że uda się za taką zbrodnię wymierzyć karę.

Stolarz daje nam powieść, która oferuje nie tylko wciągającą kryminalną intrygę, ale stanowi też – a może wręcz przede wszystkim – studium ludzkiej psychiki próbującej mierzyć się z olbrzymią traumą, u źródeł której leży doświadczenie niewyobrażalnej przemocy, a nawet realnego otarcia się o śmierć.
„Ogar” to bowiem kontynuacja „Zbawcy” – powieści, w której poznaliśmy głogowskich policjantów, Julię Marzewską i Marcina Raua, ścigających osoby odpowiedzialne za porwania i przemoc wobec dzieci. Poznaliśmy też głównego antagonistę, Ogara i jego świat, w którym bohaterowie zostają usidleni: mroczny mrokiem psychopatycznych umysłów, z którymi walka musi odcisnąć na bohaterach piętno, zostawić trwały ślad.
Wewnętrzne demony
I zostawia – bo choć od tamtych zdarzeń mijają trzy miesiące, to bohaterowie nie są w stanie funkcjonować normalnie. Starcie ze złem wyzwoliło także w nich najgorsze instynkty, obnażyło słabości, wywabiło skrywane traumy i kompleksy. Walka z Bestią obudziła zatem inne bestie: wewnętrzne demony, które pokonać jest przecież najtrudniej. W sposób szczególny dotyczy to Julii Marzewskiej. Jak czytamy: „Starcie z Ogarem, a raczej wizja tego, co mógł i co na pewno chciał jej zrobić, roztrzaskała jej pewność siebie, rozbiła jej psychikę na cząstki elementarne, pozbawione wewnętrznej struktury”.
Policjantka de facto tkwi więc w pętli dręczących ją wspomnień walki z Ogarem, toczonej przecież na śmierć i życie, a przede wszystkim wspomnień własnej bezsilności, paraliżu, jaki owładnął wówczas jej ciało, niezdolne do stawienia oporu, przeciwstawienia się oprawcy. Tego momentu, gdy – znowu cytat – „bała się, ale nie tego, że umrze, tylko że ten śmieć zadba o to, aby koniec nie nadszedł zbyt szybko, a ona (…) musiałaby błagać Boga o litość”.
Przejąć kontrolę
Pamięć o utracie kontroli wpływa na każdą jej decyzję i relację. Sprawia, że zamyka się w sobie, izoluje od innych, staje się chłodna i nieprzystępna. Stanowi to spore wyzwanie dla jej partnera – także życiowego – Wiktora Rybaka, ale przecież na najbardziej podstawowym poziomie pozostaje mechanizmem obronnym, próbą „zaszczepienia się” na przyszłość, uodpornienia się na niechybnie nadciągające kolejne ciosy, przygotowania na kolejne starcie ze złem. I na to, żeby w przypadku kolejnego spotkania z Ogarem móc zapanować nad strachem, przejąć kontrolę, okazać siłę, zwyciężyć.
Jej trauma, związana z pierwszym starciem z przestępcą, staje się paradoksalnie jej siłą napędową. Podobnie jak nowy tatuaż, który na początku powieści policjantka każe umieścić na swoim ciele. Jest on wizualizacją traum, przypomnieniem o bólu, artystycznym wyrazem jej cierpienia, ale ów naniesiony inkaustem znak pamięci o dojmującym doświadczeniu z nieodległej przeszłości, z czasem przeistoczy się w symboliczny pancerz, stający się impulsem do uzbrajania się w siłę, którą policjantka będzie musiała w sobie znaleźć, gdy znów przyjdzie na to czas.
Gra pozorów
A do ponownego starcia może dojść w każdej chwili, bo przecież Ogar jest wciąż na wolności. Co prawda nie daje znaku życia, ale dla bohaterki jasne jest, że złoczyńca czai się w pobliżu i prędzej czy później powróci, oznajmiając to w najokrutniejszy z możliwych sposobów – krzywdą, którą wyrządzi kolejnej niewinnej osobie. Nic dziwnego, że na każdą informację o zaginięciu dziecka czy młodej kobiety, Marzewska reaguje, jak na sygnał, że znane jej zło, zło, którego tak się obawia, jest coraz bliżej. Nie zdaje sobie jednak sprawy, że tak naprawdę na celowniku Ogara przede wszystkim jest ona sama. A to oznacza także, że każdemu, kto mógłby stanąć na drodze do spełnienia chorych fantazji psychopaty, grozi śmiertelne niebezpieczeństwo.
Zaciskająca się wokół niej intryga jest zresztą znacznie bardziej złożona, niż mogłoby się Marzewskiej wydawać. Krystian Stolarz zaprosi nas bowiem do uczestnictwa w skomplikowanej grze pozorów, zahaczającej nawet o komendę miejską w Głogowie. Do tej gry wkroczą osoby, których pojawienia nikt by się nie spodziewał, a inne, o których myśleliśmy, że niczym nas już nie zaskoczą, pokażą nagle swoje prawdziwe oblicza. Nie ma dzięki temu w powieści bohaterów do końca przewidywalnych. Nie ma też postaci jednoznacznie dobrych lub złych, całkowicie wolnych od słabości, nałogów czy traum, które w istotny sposób wpływać będą na ich decyzje i podejmowane działania. I dotyczy to tak protagonistów jak i antagonistów. Tym drugim nie można ufać z założenia, tym pierwszym – z ostrożności.
Przeczytaj także:
W pułapce
Ta niejednoznaczność i nieoczywistość dotyczy zresztą także postaci samego Ogara. Nie jest to w żadnym razie jednowymiarowa figura wcielonego zła. Jego niewątpliwe okrucieństwo i psychopatyczna „miłość” do ofiar oparta na pożądaniu ich strachu i cierpienia, ma swoje źródło – to pętla traum, w której tkwi też i on, pochodna dziedziczonego zła, o czym przekonamy się zresztą w najmniej oczekiwany sposób.
Z nastrojem niepokoju, wpisanym wszak w oczekiwanie na niechybną erupcję zła, korelują inne elementy powieści. Dość powiedzieć, że wszystko jest tu ciemne, klaustrofobiczne, ciasne. Choć rzecz rozgrywa się w Głogowie, to przecież poruszamy się w przestrzeni owładniętej mrokiem, przemieszczając się wraz z bohaterami najczęściej między jednym punktem a drugim, między mieszkaniem w bloku, które okazuje się nie być wcale azylem a służbowym pokojem na komendzie, czy wreszcie kryjącymi niejedną tajemnicę ciemnymi wnętrzami bunkrów rozsianych po okalających miasto lasach. Potęguje to poczucie uwięzienia i braku szansy na ucieczkę, odzwierciedlając pułapkę, w jakiej znalazła się Julia i inni bohaterowie tej opowieści.
Wiwisekcja ludzkiej duszy
Tak skonstruowane przestrzenie są oczywistym odzwierciedleniem stanu psychicznego bohaterów. Mrok, który dominuje w powieści, to ich mrok wewnętrzny. Podobnie jak noc, będąca tu istotną porą akcji, symbolicznym czasem, w którym rodzi się i ukrywa zło, a człowiek zostaje postawiony twarzą w twarz ze swoimi najgłębszymi lękami.
Dzięki temu Stolarz osiąga efekt, jakiego oczekujemy po kryminale zadającym pytania o naturę zła, granice ludzkiej wytrzymałości w obliczu niewyobrażalnego cierpienia i możliwość powrotu do normalności po doświadczeniu tak skrajnej przemocy. „Ogar” to zatem nie tylko wciągający kryminał, ale też wiwisekcja ludzkiej duszy zderzonej z mrokiem. Jest to też opowieść o tym, na ile jesteśmy w stanie znaleźć w sobie siłę, aby stanąć z owym mrokiem do walki, a nawet go pokonać. Mrokiem, który tkwi na zewnątrz, przybierając twarze tych, którzy żywią się cierpieniem innych, ale może przede wszystkim tym mrokiem, który nosimy w sobie.
Obejrzyj recenzję na kanale YouTube
Krystian Stolarz, Ogar
Prószyński i S-ka, 26 sierpnia 2025
ISBN: 9788383912486

