recenzja

Świat w konflikcie opowieści | Salman Rushdie, Nóż [recenzja]

Rozważania na temat zamachu na jego życie stały się dla Salmana Rushdiego pretekstem do opowieści o świecie zanurzonym w „konflikcie opowieści”, poddanym fałszywej narracji – o „Nożu” pisze Przemysław Poznański.

„Za kwadrans jedenasta 12 sierpnia 2022 roku (…) niedługo po wejściu na scenę amfiteatru w Chautauqua, gdzie miałem mówić o tym, jak ważne jest zapewnienie ochrony zagrożonym pisarzom, zostałem zaatakowany i niemal uśmiercony przez młodego nożownika”. Tak rozpoczyna się „Nóż” – poruszająca i wzruszająca opowieść, w której tragiczne wydarzenia (sprzed dokładnie trzech lat) są elementem większej rozprawy o kryzysie prawdy i wynikających z niego konsekwencjach.

Oznacza to, że otrzymamy tu zarówno autobiograficzną, chwilami wręcz intymną, a przy tym szczegółową relację z chwil przed zamachem, z samego zamachu i najbardziej krytycznych chwil po nim, ale też narrację wykraczającą daleko poza to doświadczenie, próbującą wskazać źródła ślepej przemocy wobec wszystkiego tego, co odmienne, niezrozumiałe, sprzeczne z własnym, często wąskim, pojmowaniem rzeczywistości.

Rehabilitacja ciała i umysłu

„Nie lubię traktować pisania jako terapii – pisanie to pisanie, a terapia to terapia (…)” – przekonuje Rushdie, ale zaraz przyznaje, że pisanie „Noża” potraktował jednak zrazu jako sposób na poradzenie sobie z tym, co się zdarzyło. Przeżył zamach, ale wyszedł z niego okaleczony – fizycznie (m. in. stracił prawe oko) i psychicznie. Szczególnie widać to w snach, w których zderzy się ze strachem przed śmiercią czy odrzuceniem, albo znajdzie się na targowisku, gdzie tanio, za ćwierćpensówki, sprzedawane będzie ludzkie życie.

„Nóż” bowiem – i to na kilku poziomach – jest opowieścią o zderzeniu życia i śmierci. Czy raczej o apoteozie życia zderzonego z uświadomieniem sobie bliskości śmierci. Nie bez powodu rozpisze się autor o „ostatnim wieczorze niewinności”, czyli spacerze i kolacji z przyjaciółmi  na dzień przed zamachem, albo wracać będzie do najszczęśliwszych chwil z bliskimi, w tym z żoną, Elizą. Dlatego w każdym przypadku – niezależnie od poruszanego tematu – będzie to narracja osobista. Wtedy, gdy autor opowie nam o owych dwudziestu siedmiu sekundach, w których napastnik zadawał mu kolejne ciosy i wtedy, gdy poznamy przedstawione z jego perspektywy pierwsze godziny po zamachu, w czasie których ważył się jego los, albo gdy opowie nam o rehabilitacji „ciała (…), lecz także (…) ducha i umysłu”, jak i wtedy wreszcie, gdy podzieli się z nami refleksjami na temat wykorzystywania „wolności słowa” by, powołując się na nią, „kłamać, lżyć i oczerniać”.   

„Bo był obłudny”

Nie wiadomo do końca, dlaczego scena amfiteatru w Chautauqua nie była odpowiednio chroniona. Gdy autor przebywał w Polsce w 2017 roku, towarzyszyły mu duże środki ostrożności i to mimo że spotkania z nim odbywały się zamkniętych przestrzeniach – biletowanych lub za akredytacją. Ostatecznie mówimy o pisarzu, na którego w 1988 roku irański ajatollah Chomeini, nałożył fatwę, czyli edykt religijny, wzywając muzułmanów do zabicia pisarza za publikację powieści „Szatańskie wersety”.

Wiadomo natomiast, że sprawca zamachu – tu konsekwentnie określany przez pisarza jako „A.” – nie kierował się własnymi przemyśleniami, które wynikłyby z lektury książek Rushdiego, bo przeczytał zaledwie dwie strony „Szatańskich wersetów”, lecz fanatyczną nienawiścią („Chciałem go zabić, bo był obłudny” – powie potem sprawca w wywiadzie, nie potrafiąc jednak rozwinąć tek kwestii). Nie wiedział więc prawdopodobnie, że tytuł książki odnosił się do apokryficznych wersów w surze „Gwiazda” (An-Nadżm), których nie znajdziemy w kanonicznej wersji Koranu, a które miał jakoby podyktować Mahometowi Szatan pod postacią archanioła Dżibrila.

Przeczytaj także:

Opowiadać lepsze historie

W świecie „konfliktu opowieści” prawda, szczególnie ta złożona, nie ma znaczenia. Ginie pod mocno uproszczonym przekazem, często populistycznym, demagogicznym, cynicznie wykorzystywanym choćby w walce politycznej czy ideologicznej. Rushdie pokaże to w „rozmowie” z zamachowcem – jedynym fragmencie książki, w którym odda miejsce wyobraźni, choć tak naprawdę skonfrontuje ze sobą istniejące „nieprzystające do siebie wersje rzeczywistości”, z których jedna jest efektem krytycznego spojrzenia na religię, historię, kulturę, druga pozostaje nieprzejednanym zaprzeczeniem wszystkiemu, co mogłoby naruszyć wąskie granice percepcji.

To ta druga stoi za fałszywą narracją Rosji, próbującej w ten sposób usprawiedliwić atak na Ukrainę, czy równie fałszywą narrację, która chce wymazać „grzechy pierworodne Stanów Zjednoczonych”, czyli niewolnictwo i ludobójstwo na rdzennej ludności, albo sieje autodestrukcyjne kłamstwa, jak te, które doprowadziły do wyjścia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej. Czy można znaleźć wyjście z tak patowej sytuacji? Można, ale najpierw trzeba „(…) starać się obalić fałszywe narracje tyranów, populistów i głupców i opowiadać lepsze historie niż oni (…)”. 

Salman Rushdie, Nóż. Rozważania po próbie zabójstwa (Knife)
Przełożył Jerzy Kozłowski
Dom Wydawniczy Rebis, 22 października 2024
ISBN: 9788383382098  

Zostaw odpowiedź

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej