Bohaterowie wojenno-szpiegowskiej powieści Roberta Michniewicza „Zdążyć przed wrogiem” działają w świecie nie zawsze oczywistych podziałów, gdy dokonanie właściwego wyboru może okazać się podwójnie trudne. A przy tym podwójnie niebezpieczne – pisze Przemysław Poznański.

Robert Michniewicz – były oficer wywiadu, który zaledwie dwa lata temu przebojem wszedł na rynek powieści szpiegowskich, a dziś jest już autorem pięciu poczytnych książek – powraca do postaci wykreowanych na potrzeby „Doliny szpiegów”, a więc opowieści skupionej na niezwykle niebezpiecznej misji, jaką u boku cichociemnych, wykonać musiał polski szpieg w Abwehrze, Carl von Wedel.
Tamta książka, o rozmachu godnym najlepszych powieści Alistaira MacLeana, skupiała się na niebezpiecznej grze wywiadów, zmuszonych nie tylko do walki z wrogiem oczywistym, ale i z tym, działającym wewnątrz organizacji, utajonym. Tak jak polski wywiad miał swojego człowieka w hitlerowskiej armii, tak i Niemcy mieli bowiem agenta w armii brytyjskiej – niezwykle niebezpiecznego, mogącego nie tylko pokrzyżować plany polskiego dowództwa, ale i przyczynić się do dekonspiracji von Wedela. A jednak – choć wydaje się to niemożliwe – w „Zdążyć przed wrogiem” niebezpieczeństwo, na jakie bohatera wystawia autor, wydaje się być jeszcze większe.
Cienie przeszłości
Von Wedel wraz z rodziną żyje spokojnie w Szwajcarii. Swoją misję dla Polaków uważa za zakończoną, dokonał wszak rzeczy niezwykłych i teraz chce mieć czas dla bliskich. Czy jednak w świecie szpiegów, choćby i byłych, takie odcięcie się jest w ogóle możliwe? Szczególnie, że wojna wciąż trwa i potrzeba ludzi, którzy swoim doświadczeniem i odwagą mogą przechylić szalę zwycięstwa? Bohater Michniewicza łudzi się, że to możliwe. Do czasu jednak. Do chwili, gdy nie okaże się, że cienie przeszłości są znacznie dłuższe niż sądził, a niebezpieczeństwo czyha tam, gdzie by się go nigdy nie spodziewał.
Propozycja, którą dostaje od polskiego wywiadu, początkowo go nie interesuje. Miałby bowiem pojechać do nadal okupowanej Polski, przez którą dodatkowo przetacza się front, by pomóc w odzyskaniu archiwum agentury Oddziału II Komendy Głównej AK., Te szczególnie wrażliwe dokumenty, w ostatnich dniach Powstania Warszawskiego, ukryte zostały przez oficera polskiego państwa podziemnego, zatrzymanego chwilę potem przez Gestapo. Sprawa jest pilna, a doświadczony agent w randze niemieckiego oficera byłby podczas takiej akcji na wagę złota. Szczególnie, że współpracowałby z cichociemnymi, których doskonale już zna. A jednak wyprawa do Londynu i tragiczne wydarzenia, których von Wedel stanie się uczestnikiem, sprawią, że zmieni zdanie.
Przeczytaj także:
Fałszywe ognie
Bohater „Zdążyć przed wrogiem” nie zdaje sobie jednak sprawy, że godzi się na misję niebezpieczną w dwójnasób. I do dosłownie – tym razem bowiem nie występuje tylko przeciw swoim rodakom omamionym faszystowską ideologią, ale też przeciw drugiej z totalitarnych sił, komunizmowi, niesionemu na sztandarach przez Armię Czerwoną. Polska, do której trafi von Wedel jest do tego podzielona między dwie armie, z których każdej zresztą w równym stopniu zależy na tym, by jego działania się nie powiodły.
Ten podział przebiega też jednak także w innym miejscu – szybko okazuje się bowiem, że Polska, której pomagać chciał Niemiec, nie jest tworem jednolitym. To kraj wewnętrznie skłócony, czego najlepszym przykładem są walczące ze sobą na śmierć i życie dwa ruchy oporu: ten, który wspierany jest przez rząd na uchodźctwie i ten prosowiecki. Jest wszak w powieści scena niejako symboliczna, w której ogniska mające pomóc alianckiemu samolotowi bezpiecznie wylądować pod Warszawą rozpalają co prawda Polacy, ale nie ci, którzy chcą bezpieczeństwa załogi, przybywającej wszak z pomocą dla walczącego kraju, ale ci, którzy mają przybyszy za wrogów. Von Wedel przekona się szybko jak trudne – a może wręcz niemożliwe – jest działanie w świecie spolaryzowanym w sposób tak nieoczywisty.
Kto jest przyjacielem, kto wrogiem
Każda decyzja i każdy wybór obarczone są w takiej sytuacji podwójnym ryzykiem. Już nie wystarczy być po stronie właściwej moralnie, a więc pomagać ofiarom faszystowskiej napaści wojennej, trzeba jeszcze umieć poruszać się w świecie coraz bardziej zdominowanym przez polityczne i ideologiczne uwarunkowania, w których walka z okupantem jest równie ważna jak walka o obecne i przyszłe wpływy.
W „Zdążyć przed wrogiem” nie zabraknie sensacyjnej akcji, autor pozwoli nam też zajrzeć za kulisy pracy wywiadów, w tym radzieckiego, po mistrzowsku posługującego się narzędziem dezinformacji, jednak jest to powieść skupiona w większym stopniu, niż tom pierwszy, na tych aspektach pracy szpiega, które poza brawurą i sprytem, wymagają też umiejętnego poruszania się, czy wręcz lawirowania w świecie, w którym opracowany do najdrobniejszego szczegółu plan działania jest równie ważny jak świadomość, że nie sposób rozpoznać czasem, kto jest przyjacielem, a kto wrogiem.
Robert Michniewicz, Zdążyć przed wrogiem
Czarna Owca, Warszawa, 13 sierpnia 2025
ISBN: 9788383821870
Double risk | The characters in Robert Michniewicz’s war and spy novel “Zdążyć przed wrogiem” (Beat the Enemy) operate in a world where divisions are not always clear-cut, and making the right choice can be doubly difficult. And doubly dangerous. Reviewed by Przemysław Poznański.

