recenzja

Manufaktura wolności | Grzegorz Kalinowski, Niewidzialna ręka [recenzja]

„Niewidzialna ręka” Grzegorza Kalinowskiego jest pełną humoru, łotrzykowską wręcz opowieścią o ludziach zdeterminowanych, by bronić za każdą cenę swojego poczucia wolności. Ale jest też pełną miłości opowieścią o zmieniającej się Warszawie.

To w jakimś sensie „Śmierć frajerom” przeniesiona do współczesności. Pierwszy tom słynnej kryminalno-sensacyjnej sagi Kalinowskiego nie był wszak jeszcze sensu stricto kryminałem retro, lecz bardziej opowieścią o Warszawie z początku XX wieku, z rozmachem naszkicowanym freskiem ukazującym życie w dziś już nieistniejącym mieście – jego różne oblicza, języki, tradycje i grupy społeczne – widzianym z perspektywy początkującego kasiarza Heńka Wcisły. „Niewidzialna ręka” – choć przecież fabularnie odmienna – czerpie z tego pisarskiego doświadczenia, głownie w dystansie charakteryzującym narrację, w nastroju oraz w próbie ukazania stolicy w całej jej różnorodności. Ale i zachodzących w niej zmian.

Jest jednak w tej powieści też coś ze „Złego” Leopolda Tyrmanda. Po pierwsze „Niewidzialna ręka” zderza zwykłych ludzi z panoszącym się w mieście szemranym biznesem, wyzwalając w bohaterach sprzeciw, który prowadzić będzie do buntu w imię chęci zaprowadzenia porządku i sprawiedliwości. Po drugie jest powieść Kalinowskiego dowodem na miłość autora do miasta, nawet jeśli wolnym od charakterystycznych dla powieści Tyrmanda pełnych ekstazy inwokacji.

Ludzie z Manufaktury

Kalinowski tym razem daje nam bohatera zbiorowego, choć niewątpliwie na pierwszy plan wysuwa się niejaki Zoltar, były przedsiębiorca, teraz bardziej żul pozbawiony środków do życia, korzystający z gościnności uznanego artysty Pabla, pomieszkujący kątem w wynajmowanym przez tegoż budynku dawnej Manufaktury Wyrobów Żelaznych Fishermana i Rozłuckiego na Grochowie. Zoltar jest poniekąd „podczepiony pod artystę jak wagonik pod lokomotywę”. Ta sui generis symbioza nie jest jednak na rękę wiążącej z malarzem osobiste plany Wandzie Nałęckiej-Ludwig, dla której pewną szansą mogą być plany dewelopera Adama Bielaka, który z kolei ma chrapkę na pofabryczną nieruchomość.   

Jednakże ani Pablo, ani tym bardziej Zoltar, nie pałają chęcią wyprowadzki – Manufaktura to ich strefa wolności. Zwłaszcza dla malarza. Miejsce to jest ważnym elementem snutych przezeń planów artystycznej rewitalizacji tej części miasta, zbudowania komuny ludzi pozytywnie zakręconych, Republiki Marzeń, społeczności skupionej wokół Radykalnej Manufaktury Sztuki. Czy jednak grupka zapaleńców ma szansę w starciu z wielkim biznesem?

Niewidzialny Desperat

Dla Matyldy Leśniewskiej, dziennikarki, która musi szybko znaleźć nośny temat, akurat sprawa Manufaktury nie jest szczególnie porywająca. Do czasu jednak – los sprawi bowiem, że i ona znajdzie się w centrum zdarzeń, gdy dostanie mejla od Niewidzialnego Desperata, informującego ją, że… zamierza okradać banki. A że zapowiedź okazuje się nie być gołosłowna, sprawca znajdzie się też w orbicie zainteresowań komisarza Jarosława Jaskulskiego, pochłoniętego nadto rozwiązaniem zagadki śmierci pewnego znanego prawnika.

Grzegorz Kalinowski tworzy więc sieć bohaterów z różnych społecznych grup, o odmiennych niejednokrotnie motywacjach i sposobach działania, by wzajemnie na siebie oddziaływali tworząc ferment, który jest zaczynem dla powieściowej intrygi, dla wszystkich zdarzeń – często wręcz nieprawdopodobnych, jak lot na paralotni między warszawskimi drapaczami chmur – ale i dla metamorfozy jaką przejść muszą bohaterowie, bo przecież nikt z tej historii nie wyjdzie taki sam. Na każdym z nich odciśnie swój znak Niewidzialna Ręka, przez niektórych mylona z Mano Negra.

Sentyment do wolności

Ten znak, symbol – zaanonsowany wszak już w tytule – jest też jednak elementem nadającym całej opowieści wymiaru sentymentalnego. Znany wszak z PRL-owskiej telewizji jako logotyp akcji pomocy potrzebującym w powieści urasta do rangi symbolu oznaczającego gotowość do wzięcia spraw w swoje ręce, ale znów w imię tych najsłabszych. Staje się też symbolem siły sprawczej, zdolnej przeciwstawić się cwaniactwu, a nawet działaniom przestępczym, o ile przyświecać mu będzie wspólnotowa idea współdziałania. Pokaże to najlepiej wielka finałowa scena powieści. Ten sentyment dotyczy jednak całej opowieści o mieście, o zmianach nieuchronnych, ale i tych niepotrzebnych, które nie służą mieszkańcom, lecz li tylko doraźnym interesom konkretnych grup.

„Niewidzialna ręka” to powieść ukazująca determinację i konsekwencję w dążeniu do zachowania osobistej strefy wolności – w uczuciach, w codziennym życiu, albo w pracy. Determinację, która przybiera czasem niemal groteskowe formy, a zatem nieraz rozśmieszy nas do łez, ale przecież oparta jest na z założenia uczciwej, a często wręcz altruistycznej chęci budowania lepszej teraźniejszości, przyszłości i wspólnej przestrzeni – dla siebie i innych.

Grzegorz Kalinowski, Niewidzialna ręka
Wydawnictwo Lira, 14 września 2013
ISBN: 9788367654739

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej