artykuł

Jean Reno w Warszawie: „Podążajcie za marzeniami” | Nasza relacja

Warszawę odwiedził Jean Reno – tym razem nie jako aktor, ale pisarz, autor szpiegowskiego thrillera „Emma”. „Podążajcie za marzeniami. Nawet jeśli nie jest to proste” – przekonywał. Byliśmy na spotkaniu.

Jean Reno i prowadząca spotkanie Justyna Dżbik-Kluge w warszawskiej Kinotece, fot. Przemysław Poznański / zupelnieinnaopowiesc.com

O czym jest „Emma”? Jak czytamy w opisie okładkowym, bohaterka powieści to dobiegająca trzydziestki masażystka pracująca w ośrodku talasoterapii w Bretanii, która wciąż nie może pogodzić się z utratą matki. Sułtanat Omanu zatrudnia ją do przeszkolenia personelu w centrum odnowy biologicznej. W luksusowym obiekcie, na czele którego stoi pełen charyzmy syn wpływowego omańskiego ministra, Emma zostaje uwikłana w międzynarodowy spisek i wkrótce w pościg za nią ruszają rządowi agenci z Maskatu. W obliczu czyhających pułapek i niebezpieczeństw Emma odkrywa w sobie siłę i umiejętności, o których istnieniu nie miała pojęcia i które czynią z niej idealną kandydatkę do francuskich tajnych służb.

fot. Przemysław Poznański / zupelnieinnaopowiesc.com

„Tylko snuję opowieści”

– Nie jestem pisarzem – zastrzegał podczas spotkania Jean Reno, aktor znany z takich filmów jak „Leon zawodowiec”, „Wielki błękit” czy „Kod da Vinci” według powieści Dana Browna. – Pisarzem był Victor Hugo. Ja tylko snuję opowieści. Był czas COVID-u, nie miałem zbyt wiele do roboty, a nie chciałem się tylko poruszać po domu miedzy ogrodem a łazienką. Snucie opowieści było miłą odmianą. Postanowiłem opowiedzieć o Emmie, dla której inspiracją była masażystka spotkana podczas wakacji, które spędzałem  żoną nad Atlantykiem – opowiadał autor. – Od chwili, gdy ją spotkałem, zacząłem śnić o jej dłoniach i tak zaczęła się ta przygoda – śmiał się Reno.

Zastrzegał, że w powieści nie ma jednak postaci prawdziwych. – Oczywiście nie można opisywać świata, którego się nie zna. Dlatego są w książce rzeczy, które noszę w sobie, jak śmierć matki, do której dochodzi na początku książki – mówił autor.

fot. Przemysław Poznański / zupelnieinnaopowiesc.com

Dwadzieścia słoni…

Jak zaznaczał, podstawowa różnica między aktorstwem a pisanie, malowaniem czy komponowaniem jest tak, że w procesie twórczym pozostajemy sami. – Na planie filmowym są inni aktorzy, ekipa, potrzeba wielu talentów. Przykładowo na planie „Kodu da Vinci” było 200 osób! – opowiadał Reno. Przyznawał, że pisanie jest o tyle trudne, że nie ma się od razu feedbacku. – Miałem nadzieję, że książka się uda, ale dowiesz się tego dopiero, gdy już się ukaże i ocenią ją czytelnicy. Tylko że wtedy nie można już nic zmienić – zaznaczał. Dobrą stroną pisania jest to, że nie ogranicza nas wyobraźnia. – Chciałbym mieć dwadzieścia słoni idących ulicą, to będę miał, w filmie pewnie nie dostałbym ani jednego – śmiał się Jean Reno.

Aktor wspominał pracę na planie „Jaguara” Francisa Vebera, a przede wszystkim powtarzanie po pięćdziesiąt razy tych samych scen, w bardzo niesprzyjających warunkach: w upale, pośród chmar komarów. – W pisaniu bywa różnie. Czasem zdanie jest dobre, czasem trzeba je poprawić, czasem wyrzucić. Ale mam szkielet opowieści, według którego się poruszam – tłumaczył. Jak zaznaczał najtrudniejsze w pisaniu było dla niego utrzymanie rytmu. Zdradzał też, że pracuje rano, wieczorem za to „gotuje w głowie zupę”, żeby po przebudzeniu się, zanim wszyscy zaczną wołać jego imię, napisać fragment książki.

Jean Reno, fot. Przemysław Poznański / zupelnieinnaopowiesc.com

…i Wielbłąd

– Dzięki „Emmie” przestałem się bać białej kartki – mówił Reno. Dzięki temu zdecydował się napisać musical o swoim życiu, do którego jedną z piosenek stworzył jego syn. Spektakl nosi tytuł „Camel” (wielbłąd) i będzie pokazywany od maja 2026 roku – przed dwa miesiące – w Japonii.

Autor zdradzał też, że ma pomysł na kolejną powieść. Na razie jednak trwają prace nad serialową adaptacją „Emmy”, która w samej Francji sprzedała się w 40 tys. egzemplarzy. – Trzeba podążać za marzeniami, nie zatrzymywać się nawet jeśli nie jest to proste – przekonywał Reno. I wspominał, gdy jeszcze w jego rodzinnej Casablance matka prowadziła go na balkon i pokazywała przechadzających się ulicami ludzi. – Trzeba bacznie się ludziom przypatrywać, słuchać ich, ale i zaglądać w głąb siebie. Wtedy będziemy mniej samotni, a to właśnie pozwoli nam w dążeniu za marzeniami – zaznaczał Jean Reno.

„Emmę” wydało w Polsce wydawnictwo Albatros, w tłumaczeniu Oskara Hedemanna.

fot. Przemysław Poznański / zupelnieinnaopowiesc.com

Spotkanie z Jeanem Reno
Prowadziła Justyna Dżbik-Kluge
Kinoteka, Warszawa, 20 maja 2025

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej