Jedną książkę w całym zeszłym roku przeczytało 41 proc. z nas, po siedem lub więcej książek sięgnęło zaledwie 7 proc. Polaków – wynika z opublikowanego właśnie raportu Biblioteki Narodowej. Ale jeśli już czytaliśmy, to po czyje książki sięgaliśmy najchętniej?
Gdyby chcieć stworzyć portret polskiego czytelnika, była to kobieta, a właściwie nastolatka, raczej z dużego miasta. Jak bowiem wynika z raportu, więcej czytają właśnie kobiety, a młodzi ludzie, w wieku 15-18 lat to aż 54 proc. czytelników. Najczęściej po lekturę sięgają respondenci w miastach powyżej 500 tys. mieszkańców, czyli w Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Łodzi i Poznaniu (51 proc.). „Wiąże się to nie tylko ze strukturą wykształcenia i dominującymi typami aktywności zawodowej, ale również z większą dostępnością księgarń, antykwariatów i bibliotek. Na czytelnictwo w największych miastach ma też wpływ umiejscowienie w nich dużych ośrodków akademickich” – piszą autorzy raportu.
Czytanie książek – zarówno papierowych, jak i ebooków – nie jest jednak dominującą formą kontaktu z tekstem. Dwie trzecie badanych deklarują zwyczaj czytania złożonych tekstów w formie elektronicznej. Czytanie dłuższych tekstów (takich jak artykuły prasowe, hasła encyklopedyczne itp.) na ekranach komputerów, tabletów i smartfonów jest częstsze niż lektura książek w każdej grupie wiekowej.

Czytanie to przymus?
„Czyta się ze względu na zewnętrzny przymus związany z nauką lub wykonywaną pracą, ale też dlatego, że chce się to robić. Różne typy motywacji lekturowych zwykle nie występują osobno, lecz tworzą konfiguracje, w których wzajemne proporcje czynników instytucjonalnych i indywidualnych układają się wielorako” – przekonują autorzy raportu. Liczby pokazują, że osoby uczące się po książki sięgają częściej – już choćby odsetek tych, którzy przeczytali siedem książek i więcej w ciągu roku, w tej grupie sięga 12 proc.
Jak czytamy w raporcie, w żadnej grupie społecznej lektura książek nie jest praktyką powszechną. Podstawową zmienną demograficzną różnicującą stosunek do czytania książek jest wykształcenie. Lekturę książek w grupie absolwentek i absolwentów wyższych uczelni deklaruje 51 proc. badanych. W tym kontekście nie są zaskakujące różnice między postawami kobiet i mężczyzn. Kobiety statystycznie więcej lat spędzają na zdobywaniu wykształcenia i dłużej pozostają pod wpływem środowisk szkolno-akademickich.
„Chłopki” i Mróz
Z raportu wynika, że tak jak dotychczas, najczęściej czytamy literaturę popularną, zwłaszcza sensacyjno-kryminalną, w dalszej kolejności romansowo-obyczajową. Powieści i opowiadania kryminalne czytają osoby ze wszystkich kręgów społecznych i różnych pokoleń, choć najmniej chętnie sięgają po nie osoby stosunkowo młode. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, że w 2024 roku wśród najpoczytniejszych książek znalazł się reportaż historyczny – praca popularnonaukowa z dziedziny historii społecznej „Chłopki. Opowieść o naszych babkach” Joanny Kuciel-Frydryszak. Spektakularna popularność tej książki jest echem szerszego zjawiska obecnego w ostatnim czasie w wielu dziedzinach kultury, czyli zainteresowania naszymi korzeniami chłopskimi.
A kogo czytamy najchętniej? To oczywiście najlepiej wiedzą wydawcy, dysponujący konkretnymi liczbami sprzedanych egzemplarzy. Raport Biblioteki Narodowej wskazuje jednak jakie nazwiska wymieniamy najczęściej. Na pierwszym miejscy jest Remigiusz Mróz, szósty rok z rządu – w 2019 roku pokonał Henryka Sienkiewicza i Stephena Kinga. Na drugim miejscu znajdziemy Harlana Cobena, na trzecim – Jo Nesbø. Po nich wymieniamy najczęściej J.K. Rowling oraz wspomnianych: Henryka Sienkiewicza, Stephena Kinga oraz Joannę Kuciel-Frydryszek. A także: Adama Mickiewicza, B.A. Paris, Olgę Tokaczuk i Andrzeja Sapkowskiego.

