wywiad

Inga Iwasiów: Mam marzenie: dostać rok-dwa na napisanie powieści | 10 pytań na nasze 10-lecie

Zupełnie Inna Opowieść ma już ponad 10 lat. Czy dekada to dużo, czy mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęła ostatnie 10 lat, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Inga Iwasiów.

Inga Iwasiów, fot. Malina Majewska

– Mam marzenie: dostać rok-dwa na napisanie powieści. Nierealne, chyba że odeszłabym na emeryturę – mówi Inga Iwasiów, pisarka, literaturoznawczyni, krytyczka literacka. W 1999-2012 redaktorka naczelna Szczecińskiego Dwumiesięcznika Kulturalnego „Pogranicza”, członkini jury Nagrody Wielkiego Kalibru (2018-021), Poznańska Nagroda Literacka im. Adama Mickiewicza i Nagrody Literackiej Nike (2010-2013 oraz 2021-2023, w latach 2021 i 2023 przewodnicząca jury), prezeska Polskiego Towarzystwa Autobiograficznego. Autorka m.in. tomów poetyckich „Miłość” i „39/41”, opowiadań, monografii i esejów, książek naukowych: „Miasto-Ja-Miasto” (zbiór opowiadań), „Opowieść i milczenie: o prozie Leopolda Tyrmanda”, „Rewindykacje”, „Bambino”, „Ku słońcu”, „Na krótko”, „Blogotony”, „Umarł mi. Notatnik żałoby”, Granice. Polityczność prozy i dyskursu kobiet po 1989 roku”, „Smaki i dotyki” (zbiór opowiadań), „W powietrzu”, „Pięćdziesiątka” oraz „Kroniki oporu i miłości”, „Odmrażanie. Literatura w potrzebie”, „Późne życie”, „Widok z okna w podróży służbowej”. We wrześniu 2019 roku opublikowaliśmy wywiad z pisarką i wywiad wideo.

Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?

Inga Iwasiów: Choć współczesne literaturoznawstwo i krytyka literacka rzadko posługują się pojęciami „pokolenie”, „dekada”, moim zdaniem 10 lat to znaczący wycinek czasu. Zaraz wyjaśnię dlaczego. Dodam tylko, że mocne wejście mediów elektronicznych, sztucznej inteligencji i generatorów wszelkich treści zmieniły nasze postrzeganie. Wszystko dzieje się, w naszym odbiorze, wszędzie i naraz (tytuł filmu Dam Kwana i Daniela Scheinerta znakomicie oddaje to znane wielu osobom wrażenie), a więc nie układamy sobie w głowie warstw. Mieszkają w niej rozpędzone elektrony, wariują połączenia. Pisząc „Pięćdziesiątkę” odczuwałam radykalną zmianę między mną w młodości, a mną wkraczającą w szóstą dekadę. Nie wiedziałam, że kolejna dekada odbierze mi poczucie bezpieczeństwa. 10 lat temu nie wiedzieliśmy zbyt wiele o literaturze ukraińskiej, zawracającej nas ku powadze pisania. Ale też nie widywaliśmy kolejek do pisarek Young Adult.

Debiutowała pani jako pisarka w 1998 roku. Z czym kojarzy się pani ten czas? Czy dostrzega pani istotne kamienie milowe w swojej twórczości?

– Początek był skromny, wybór mojej prozy opublikowało lokalne wydawnictwo związane z gazetą codzienną. W opowiadania włożyłam swoją ówczesną wiedzę kulturoznawczą, rozmyślania na temat życia w mieście „poniemieckim”. „Miasto-Ja-Miasto” ukazało się w pejzażu literackim odmiennym od dzisiejszego: duże znaczenie miały czasopisma literackie, zwane też młodoliterackimi, umiejscowione w całej Polsce. Powstawały organizacje pozarządowe i dużo rozmawiało się o zadaniach trzeciego sektora w kulturze. Trzy dekady wstecz, a rzeczywistość literacka nie do rozpoznania.

W kolejnej dekadzie związałam się ze „Światem Książki” wówczas potentatem wydawniczym. Wydawnictwo nie przewidziało sukcesu „Bambina”, robiło dodruk na cieńszym papierze (rozpoznaję w egzemplarzach przynoszonych przez czytelników do podpisu, czy pochodzą z nakładu zasadniczego, czy z dodruku). Nominacje do bez mała wszystkich nagród literackich zmieniły moje myślenie o zajęciu wykonywanym po godzinach pracy akademickiej, czyli snuciu narracji. Żałuję, że nie podjęłam wówczas decyzji o odejściu z uniwersytetu, ale byłam już profesorką, miałam dużo do stracenia. Inna rzecz, że nie napisałabym „Na krótko”, ani „Widoku z okna w podróży służbowej” bez pracy uczelnianej.

Każda moja książka była odchodzeniem od poprzedniej, szukaniem formy dla nowego tematu. Od „Bambina” do „Późnego życia” minęło kilkanaście lat i w obu powieściach zajmowało mnie starzenie się, zmiana.

Pisząc „Pięćdziesiątkę” odczuwałam radykalną zmianę między mną w młodości, a mną wkraczającą w szóstą dekadę. Nie wiedziałam, że kolejna dekada odbierze mi poczucie bezpieczeństwa. 10 lat temu nie wiedzieliśmy zbyt wiele o literaturze ukraińskiej, zawracającej nas ku powadze pisania. Ale też nie widywaliśmy kolejek do pisarek Young Adult.

Czy gdybyś mogła i chciała pani cofnąć czas, zmieniłaby coś pani w swoich pisarskich decyzjach?

– Może zdecydowałabym się na pełnoetatowe zajmowanie się pisarstwem, bez całego tego zjadającego kondycję przyłowu zajęć organizacyjnych, pisanin wszelkiego gatunku. Ale już powiedziałam, że to niekoniecznie decyzja do zmiany, choć byłaby znacząca. Chciałabym natomiast umieć bardziej skoncentrować się na sobie, zadbać o przekłady, odmawiać pracy za darmo, podkreślać zdecydowanie swoją wartość. Czyli trochę sobie zreperować system operacyjny. W samych tekstach natomiast nie zmieniłabym za dużo, chyba że byłaby to kwestia dobrej redakcji, jaką moje „Bambino” dostało teraz, przy trzecim wydaniu w „Drzazgach”.

Jak zaczęła pani pisać? I dlaczego?

– Zaczynałam od tekstów krytycznoliterackich i naukowych, sporo z nich zasilało łamy wspomnianej już, bogatej prasy literackiej lat po transformacji ustrojowej. Niektóre z tych prób bliskie były prozie, zawierały elementy z różnych porządków. „Prowokowały” mnie dyskusje o literaturze i przeżywanie bycia w konkretnej przestrzeni. Zbiór „Smaki i dotyki” był moim manifestem – kobiety w patriarchacie, podróżniczki patrzącej na Bałkany. Poznawałam siebie i innych, uczyłam się nowych rzeczy, przepełniała mnie wściekłość i pazerna wola doznań. „Bambino” to z kolei zapisywanie tego, co mówiono w domach szeptem. Stenogram świata, który odchodził z pokoleniem mojej babci. Zawsze miałam ważny powód do pisania. „Późne życie” wywołała potrzeba pocieszenia się marzeniami po pandemii, w czasie wojny w Ukrainie.

Prosimy dokończyć: Gdybym jednak nie została pisarką, to byłabym…

– Jestem. Nauczycielką akademicką i mogłabym nią być, wypełniając sobie tą rolą cały czas. Ja zresztą jako akademiczka pracuję baaaardzo dużo. Naprawdę, moją aktywnością zawodową mogłabym obdarzyć kilka osób. Natomiast marzeniem wpisanym w „Późne życie”, a trochę i w poprzednie powieści, było prowadzenie hotelu. Kto wie. A po studiach miałam możliwość podjęcia pracy w radiu lub telewizji.

Przeczytaj także:

Uważa pani swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?

– Nie miałam marzeń, może trochę złudzeń w związku z byciem pisarką. Mam marzenie: dostać rok-dwa na napisanie powieści. Nierealne, chyba że odeszłabym na emeryturę.

Czego oczekuje pani od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.

– Tego, że mnie zaskoczy. Wyjaśni coś gniotącego, odtworzy jakąś przegródkę we wrażliwości. Ujmie w historię nieznośne obciążenia, które w sobie nosimy. A czasem powie jak jest w kwestiach politycznych, społecznych. Lubię też przewrotny język, ironię, eksperyment, ale niekoniecznie w każdym tekście to wszystko.

Jakie książki (albo inne dzieła kultury) ukształtowały panią – jako człowieka, jako pisarkę? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Ma pani ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?

– Ponieważ jestem literaturoznawczynią i napisałam więcej stron o innych pisarkach/ pisarzach niż tych składających się na własne utwory, uchylę się od odpowiedzi o cudze dzieła. Można zajrzeć do mojej bibliografii akademickiej, żeby sprawdzić co mnie rajcuje intelektualnie. Proszę nie traktować tej odpowiedzi jako aroganckiej, ale rozmawiamy o marzeniach i zmianach, a ja bym chciała umieć już teraz eksponować swoje książki.

Mam swoje bohaterki: Ulrikę i Marysię z „Bambina”, Kazika z „Umarł mi”. Wszystkie Małgorzaty ze swojej prozy, bo oddałam im sporo z siebie.

Od literatury oczekuję tego, że mnie zaskoczy. Wyjaśni coś gniotącego, odtworzy jakąś przegródkę we wrażliwości. Ujmie w historię nieznośne obciążenia, które w sobie nosimy. A czasem powie jak jest w kwestiach politycznych, społecznych. Lubię też przewrotny język, ironię, eksperyment, ale niekoniecznie w każdym tekście to wszystko.

Kiedy nie piszę, to…

– Uczę pisania na Uniwersytecie Szczecińskim, prowadzę prace doktorskie, uczestniczę w egzaminach, komisjach, procedurach. Protestuję, angażuję się społecznie. A jeśli chodzi o zajęcia ocieplające wizerunek, to chodzę do lasu.

Nad czym pani teraz pracuje?

– Nad książką naukową kontynuującą wątki „Odmrażania. Literatury w potrzebie”. Gdy ją złożę w wydawnictwie, nastąpi czas literatury, krótszy lub dłuższy. W tym oknie będę pisać małą prozę o starości. W międzyczasie piszę wiersze.

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej