Powieść Noblisty, klasyka literatury grozy, książka, która trafiła do finału Nagrody Bookera i filmowy powrót do powieści Stephena Kinga – oto 5 ekranizacji książek, które chcemy zobaczyć w tym roku. A może wypatrzyliście inne filmowe i serialowe adaptacje, na które warto czekać?

Nie sposób zliczyć wszystkich adaptacji klasycznej powieści grozy Mary Shelley, „Frankenstein” i jej wszelkiego rodzaju przeróbek oraz spin-offów. We wrześniu pojawi się choćby film „The Bride!” w reżyserii Maggie Gyllenhaal, z Jake’iem Gyllenhaalem w roli Frankensteina i Christianem Balem w roli Potwora. Rzecz dotyczy stworzenia dla Potwora towarzyszki życia.
My jednak czekamy bardziej na film Guillermo del Toro „Frankenstein” z Oscarem Issakiem w roli prof. Frenkensteina, Jacobem Elordim w roli Potwora, a także Christophem Waltzem i Larsem Mikkelsenem. Nie będzie to klasyczna adaptacja, lecz raczej sequel opowieści Shelley. Bohaterem jest doktor Pretorius (Waltz), który tropi Potwora, uważając, że ten nie zginął w pożarze czterdzieści lat wcześniej. Wszystko po to, by kontynuować eksperymenty doktora Victora Frankensteina.
O nietolerancji, o marzeniach
Sama ksiażka to opowieść o nietolerancji i o złu, jakie może się z niej narodzić. To próba odpowiedzi na pytanie, kiedy rodzi się zło, dlaczego się rodzi, co sprawia, że człowiek zaczyna nienawidzić tak bardzo, że sieje wokół siebie jedynie zniszczenie. „Frankenstein, albo: Współczesny Prometeusz” ukazał się 1818 roku.
To także opowieść o marzeniach, bo całość wszak rozpoczyna się od wizjonerskiego rejsu niejakiego kapitana Roberta Waltona ku północnemu biegunowi. To spełnienie jego marzeń, wyprawa niebezpieczna, z której może nie wrócić. Podobnym marzycielem jest Wiktor Frankenstein, Szwajcar z Genewy, który w imię spełnienia własnych ambicji postanawia z ludzkich szczątków stworzyć żywe stworzenie.
Przeczytaj nasza recenzję

