W sensacyjnym „Kamieniu tunguskim” Krzysztof Bochus opowiada o próbie złączenia w jedno tego, co uległo rozpadowi w wyniku katastrofy – i tej w wymiarze osobistym, wskutek zrządzenia losu, ale i tej będącej konsekwencjami wielkiej historii. Recenzuje Przemysław Poznański.

Nadchodzący kataklizm podobno przewidziały zwierzęta – masowo uciekły z miejsca, które stało się wkrótce potem świadkiem eksplozji meteorytu, która łamała drzewa jak zapałki, pustosząc hektary lasów i wywołując wstrząs sejsmiczny odnotowany w każdym zakątku Ziemi, Europie zaś przynosząc na jakiś czas zjawisko białych nocy będących skutkiem odbicia światła słonecznego od wznieconego przez wybuch pyłu.
Długi cień katastrofy nad rzeką Podkamienna Tunguzka, chronologicznego punktu wyjścia, rozciąga się w powieści Bochusa nad zdarzeniami rozgrywającymi się tak w warstwie historycznej, jak i współczesnej. Ale zdarzenie sprzed niemal stu dwudziestu lat staje się też metaforą losów, jakie będą udziałem bohaterów – wszelkich dotykających ich katastrof, które niejednokrotnie zatrzęsą ich życiem, a nawet ich życia złamią.
To, co naprawdę ważne
Bohaterem powieści jest Adam Berg, doskonale znany z takich powieści jak „Lista Lucyfera”, „Boski znak”, czy „Wirtuoz” – dziennikarz śledczy specjalizujący się w poszukiwaniu zaginionych dzieł sztuki, którego życie i kariera pogrążyły się w marazmie po osobistej tragedii, która go dotknęła. Śmierć ukochanej, Miłki, każe mu przewartościować priorytety. „Całe życie goniłem za rzeczami, które okazały się błyskotkami, nie dostrzegając tego, co naprawdę ważne” – powie.
Adresatem tych słów będzie Daniel Ohm, uznany reżyser, o niemieckich i polskich korzeniach, spadkobierca znanego z historii fizyki nazwiska (prawo Ohma), będący już starszym mężczyzną, próbującym pod koniec życia dopiąć kilka niezałatwionych spraw. Choćby kwestię odnalezienia rodzinnego klejnotu – diademu cennego z powodów sentymentalnych, ale ważnego także z tej przyczyny, że jego historia nierozerwalnie wiąże się z tunguską katastrofą.
Wyrwać się z letargu
Dla Berga to spotkanie okaże się być bodźcem do wyrwania się z letargu, w jakim tkwi od śmierci ukochanej. Bo przecież czy można odmówić takiego zlecenia? Czy można nie połknąć bakcyla sprawy tak ciekawej, nawet jeśli trwa się w żałobie? Zagadka zaginionego diademu ma wszak w sobie wszystko to, czego potrzeba, by oderwać bohatera od myśli o osobistej tragedii. To możliwość odnalezienia kolejnego dzieła sztuki, a przy tej okazji wykazania się detektywistyczną żyłką i dziennikarską nieustępliwością, ale jest to także szansa na meandrowanie po wodach wielkiej historii.
Powieść Bochusa nie traktuje jednak przeszłości jako prostej retrospekcji, mającej osadzić wydarzenia współczesne w kontekście historycznym, lecz nadaje tej warstwie cały ciężar pełnoprawnej opowieści. Opowieści wręcz epickiej, w której śledzić będziemy aż dwukrotnie (raz w wykonaniu naukowców radzieckich, raz przodka Daniela Ohma) poszukiwania na Syberii śladów meteorytu, który miał stać za katastrofą tunguską. Będziemy też, w tej warstwie czasowej, świadkami trudnych ludzkich wyborów dokonywanych w obliczu pożogi II wojny światowej, szczególnie niełatwych w rodzinach takich jak Ohmowie, dla której poszczególnych członków jednoznaczne opowiedzenie się po którejś ze stron konfliktu nie jest łatwe.
Pogarda i determinacja
Dylemat wyboru – głównie między tym co słuszne, a tym co wygodne lub korzystne – przeniesie się w powieści też na warstwę współczesną, wrzucając głównego bohatera w opowieść – z dotychczasowych chyba najmroczniejszą – najmocniej też stawiającą na pogłębienie jego psychologicznego portretu, szczególnie w tych chwilach, gdy postawiony zostaje w sytuacjach pozornie bez wyjścia, albo wręcz granicznych. Kwestia odnalezienia artefaktu, choć ważna, bo wyznaczająca ramy powieściowej konwencji, podobnie jak wpisane w te ramy egzotyczne scenerie ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi i Jeziorem Como na czele, staną się tutaj elementem większej opowieści o ludzkiej pysze, chciwości, bezwzględności, pogardzie dla ludzkiego życia, ale i determinacji w dążeniu do wymierzenia sprawiedliwości – osobistej czy dziejowej.
Wszystko to buduje opowieść, która przywołując rozmachem i tempem akcji dzieła Artura Péreza-Reverte, z „Klubem Dumas” na czele, prowadzi bohaterów ścieżkami, na których nierzadko przyjdzie im się otrzeć o śmierć, dzięki czemu otrzymają szansę na docenienie kruchości i wartości życia. „Kamień tunguski” jest bowiem książką o tym, co niosąc zniszczenie, katastrofę, daje też asumpt do zastanowienia się nad próbą odbudowywania ze zgliszczy, nad możliwością złożenia w całość rzeczy, spraw i losów pozornie – albo i w rzeczywistości – nienaprawialnych.
Krzysztof Bochus, Kamień tunguski
Skarpa Warszawska, 9 października 2024
ISBN: 9788383296289

