recenzja

Żywot Mattisa | Tarjei Vesaas, Ptaki

„Ptaki” Tarjeia Vesaasa są zagubioną wśród surowej norweskiej przyrody opowieścią o czynionych codziennie próbach przetrwania. Nie w głuszy, ale wśród ludzi, co dla bohatera jest znacznie większym wyzwaniem. Recenzuje Jakub Hinc.

„Ptaki” – oscylująca wokół symbolizmu, liryczna proza klasyka norweskiego modernizmu – do rąk czytelników trafiają ponownie po sześćdziesięciu bez mała latach od pierwszego polskiego wydania i niemal siedemdziesiąt od wydania oryginalnego. Na nowo przetłumaczona przez Marię Gołębiewską-Bijak powieść jest zapisem losów nieporadnego życiowo, niepraktycznego i pogubionego w codzienności Mattisa.

To bohater, którego znać możemy też z o pięć lat wcześniejszej noweli „Niedojda”, dołączonego przez wydawcę do najnowszego wydania „Ptaków”, ale i polskiego filmu opartego na „Ptakach”, czyli „Żywotu Mateusza” Witolda Leszczyńskiego, z 1967 roku, z fenomenalną rolą Franciszka Pieczki. Ta ekranizacja zyskała aprobatę publiczności, ale też uznanie w oczach samego autora.

Wioskowy Niedojda

Powieść, opowiadanie, ale i poprzedzające utwory „Słowo od tłumaczki”, zawierające m.in. zapiski syna autora, Olava Vesaasa, a wreszcie wyimki z dzienników samego Tarjeia Vesaasa, pozwalają prześledzić wątki i tropy, które ostatecznie uformowały głównego bohatera i zobaczyć jego ewolucję – od osieroconego w młodości wioskowego niedojdy do niemal czterdziestoletniego mężczyzny mającego trudności w odczytywaniu i komunikowaniu uczuć, zakłóconą zdolność budowania relacji interpersonalnych oraz trudności z integracją wrażeń zmysłowych. Wciąż jednak jest to Niedojda, którym opiekuje się Hege, o kilka lat starsza siostra.

Mattis nie jest jednak klinicznym przykładem osoby z zaburzeniami, osoby niedostosowanej.

To bardziej postać archetypiczna, zagubiona we współczesności, będąca uosobieniem wszystkich tych, dla których teraźniejszość – opisana w prozie, ale też ta dzisiejsza, jest nazbyt angażująca, naznaczona zbyt licznymi bodźcami. Wszystkich tych, którzy żyją w świecie swoich myśli, gdzie okazują się elokwentni, prowadzą rozbudowane dialogi, rażą interlokutora ciętymi ripostami i nigdy nie zdarza się im l’esprit de l’escalier.

Przerywanie rzepy

Bo to nie tak, że Mattis nic nie rozumie. Rozumie aż nadto. Ima się przecież różnych zajęć, stara o pracę, nawet wbrew sobie. Problem dla otoczenia, ale też dla Hege, jest to, że żadnej pracy nie może utrzymać. „Zaraz pewnie zacznie się to co zwykle się dzieje z jego myślami, które się buntowały, kiedy był w robocie, krzyżowały się i niszczyły jego zdolność do pracy”. Te natrętne myśli, zaraz tylko gdy się pojawiły potrafiły spowolnić go w pracy, oderwać od wykonywanego zajęcia i sprowadzić myśli na manowce.

Ale powieściowego Mattisa, czy Niedojdę w poprzedzającym „Ptaki” opowiadaniu, cechuje pewien pragmatyzm niepozwalający spojrzeć mu dalej niż czubek własnego nosa, choć wynikający raczej z braku odpowiedniej perspektywy, społecznej dysfunkcji, tym niemniej pozwalający na pewne konkluzje. „Po co ci tyle rzepy?” spyta gospodarza, który zdecyduje się nająć go do pielenia pola. „Tyle rzepy!, myślał z niechęcią. I po co to komu? Jakby nie istniało nic innego poza rzepą!”.

Przeczytaj także:

Toki słonki

Życie Mattisa ulega jednak zmianie, gdy nad jego domem pojawia się tokująca słonka. Oniryczność, a zarazem plastyczność tego obrazu naszkicowanego piórem Vesaasa pozwala wyobraźni niemalże rysować linie, którymi słonka ciągnie po nocnym niebie. Pojawienie się tego ptaka jest dla bohatera omenem, który zwiastuje zmiany. Zresztą proza (powieść i opowiadanie) jest gęsta od zdarzeń, ale też przedmiotów, które mimo że zwyczajne, powszechne i banalne, tu urastają do roli symbolu. Symbolu nieuchronnej zmiany – niepokojącej, bo naruszającej fundamenty jego życia pod skrzydłami opiekuńczej siostry.

Podążający swoimi drogami Niedojda wszystkie je dostrzega i próbuje zinterpretować, nadać im sens i znaczenie. Znaczenie mają więc klucz do koleby, w której miał nocować podczas wyrębu, kikuty uschniętych drzew – w opowiadaniu „niedoszłe świerki”, czyli niedorosłe drzewka wyrosłe i zaschnięte na bagnie nieopodal lasu, gdzie Mattis najął się na drwala, w powieści uschłe osiki rosnące tuż za płotem domu rodzinnego. Znaczenie mają ciągi słonki nad chatą Mattisa i Hege, znaczenie ma nowe zajęcie „przeprawowego”, którym mianuje się sam Mattis oczekujący na chcących przeprawić się przez leżące nieopodal jego domu jezioro i znaczenie ma samo jezioro. Znaczenie ma też pierwszy przeprawiony podróżny.

„Ptaki” Tarjeia Vesaasa są zagubioną wśród surowej norweskiej przyrody opowieścią o czynionych codziennie próbach przetrwania. Nie w głuszy, ale wśród ludzi, co dla bohatera jest znacznie większym wyzwaniem. Są zarazem opowieścią o nie oczekiwanej i nieoczekiwanej zmianie, która wydarza się, bo przepowiedziana przez znaki musi się wydarzyć w życiu wioskowego Niedojdy, o którym – jak napisała w tłumaczka Maria Gołębiewska-Bujak – „wielu krytyków i czytelników podkreślało, że odbierają Mattisa jak osobę z krwi i kości i mogą się z nim identyfikować”.

Tarjei Vesaas, Ptaki (Fuglane), Niedojda (Tusten)
Przełożyła Maria Gołębiewska-Bujak
Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 23 października 2024
ISBN: 9788368263213

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej

Odkryj więcej z Zupełnie Inna Opowieść

Zasubskrybuj już teraz, aby czytać dalej i uzyskać dostęp do pełnego archiwum.

Czytaj dalej