Dał nam tomy wierszy „Wolność tragiczna”, „Ziemia-Wilczyca”, „Kufer na plecach”, „Sen mara”. Był jedynym w historii polskim zdobywcą złotego medalu w konkursie literackim Letnich Igrzysk Olimpijskich. 130 lat temu urodził się Kazimierz Wierzyński, patron roku 2024.

Konkurs odbywał się w ramach Igrzysk Olimpijskich już po raz piąty, a jego pomysłodawcą był sam Pierre de Coubertin, który przekonywał, że człowiek rozwijać się zarówno fizycznie, jak i duchowo. Stąd obok skoku o tyczce, biegu czy rzutu młotem, zmagania o olimpijski medal odbywać powinny się też w takich dyscyplinach jak poezja, epika, rzeźba, malarstwo, architektura czy muzyka. W dziedzinie poezji trzydziestoczteroletni Polak nie miał sobie równych – zdobył olimpijskie złoto w Amsterdamie w roku 1928 za tom „Laur olimpijski”, wyprzedzając niemieckiego poetę Rudolfa G. Bindinga, autora tomu „Reitvorschrift für eine Geliebte” (srebrny medal) i duńskiego poetę Johannes Weltzer z tomem „Symphonia Heroica” (brąz).
Nie opadnie na siłach, nie osłabnie w pędzie,
Jeszcze wyżej się wzniesie nad wszystkie krawędzie.
Odpowie nam z wysoka, odkrzyknie się echem,
Że leci prosto w niebo, jest naszym oddechem.
[Skok o tyczce, w: Laur olimpijski]
„Naprawdę nie jestem żadnym poetą”
Kazimierz Wierzyński urodził się 27 sierpnia 1894 roku w Drohobyczu, jako syn Andrzeja Wirstleina-Wierzyńskiego i Felicji Wierzyńskiej (z domu Dunin-Wąsowicz). Studiował w Krakowie i Wiedniu, a debiutował już w 1913 roku, wierszem „Hej, kiedyż, kiedyż”, choć za właściwy debiut uznaje się zwykle tomik „Wiosna i wino” (1919), który przyniósł mu popularność i stał u podstaw literackiej kariery. Jego wiersze charakteryzował w owym czasie entuzjazm i radość, co widać także w kolejnym zbiorze wierszy „Wróble na dachu” (1921).
Cóż wam to szkodzi, cóż wam to szkodzi
I czego chcecie ode mnie w końcu:
Mnie przede wszystkim o to tu chodzi,
By się czym prędzej opalić na słońcu.
Po co więc mówić i po co pytać,
Wiersze te piszę tak po kryjomu,
Jak bym pokazać ich albo przeczytać
Nie miał nikomu.
[…]
Ale to wszystko, to właśnie nie to,
Więc cóż wam, cóż wam to szkodzi...
Naprawdę nie jestem żadnym poetą,
I nic mnie to nie obchodzi.
[Cóż wam to szkodzi, cóż wam to szkodzi, w: Wróble na dachu]
Współtwórca „Skamandra”

Czas właściwego debiuty przypadł na okres po I wojnie światowej, podczas której Wierzyński wstąpił do polskiej ochotniczej formacji wojskowej Legion Wschodni generała Józefa Hallera, by po jej rozwiązaniu zostać wcielonym do armii austriackiej. W bitwie pod Kraśnikiem (7 lipca 1915) cały jego oddział dostał się do niewoli rosyjskiej. Jako oficer niższego stopnia trafił do przeznaczonego dla jeńców austriackich słowiańskiego pochodzenia obozu w Riazaniu. Z obozu udało mu się zbiec do Kijowa, gdzie wstąpił do tajnej Polskiej Organizacji Wojskowej (KN-3) i jesienią 1918 roku przedostał się do Warszawy.
Tam szybko odnalazł się w życiu literacki miasta, zostając współpracownikiem pisma młodzieży akademickiej „Pro Arte et Studio”. Udzielał się w wieczorkach literackich w kawiarni poetów Pod Picadorem, aż wreszcie stał się jednym z założycieli – wraz z Antonim Słonimskim, Julianem Tuwimem, Janem Lechoniem i Jarosławem Iwaszkiewiczem – grupy poetyckiej Skamander. Czas pokoju w Polsce międzywojennej nie trwał jednak długo. Wybuchła wojna z bolszewikami, podczas której został Wierzyński oficerem do spraw propagandy w biurze prasowym Naczelnego Dowództwa, redagował też „Bibliotekę Żołnierza Polskiego” oraz czasopisma „Ukraińskie Słowo” i „Dziennik Kijowski”.
„I runę jak meteor, w głąb strącony mroków”
Po powrocie z frontu został stałym współpracownikiem miesięcznika „Skamander”, „Wiadomości Literackich” (od 1924), recenzentem literackim i teatralnym „Gazety Polskiej” (od 1930), redagował tygodnik „Kultura” (1931–1932), a także „Przegląd Sportowy” (10 lipca 1926 – 5 grudnia 1931). To w tym czasie jego stworzy tomik „Laur olimpijski”, który zostanie zakwalifikowany na olimpiadę.
Ten tom – hurraoptymuistyczny – był jednak pod względem nastroju odmienny od tego, co Wierzyński tworzył już w owym czasie. W powstałych wcześniej tomach „Wielka Niedźwiedzica” (1923) i „Pamiętnik miłości” (1925) daje się przecież odczuć, że wcześniejszy entuzjazm poety przygasa, a jego miejsce zajmuje coraz częściej refleksja nad złożonością natury życia i świata, frazy poety stają się melancholijne. Widać to też w „Rozmowie z puszczą” (1929), a w kolejnych utworach, takich jak choćby poematy i wiersze ekspresjonistyczne w „Pieśniach fanatycznych” (1929) i „Gorzkim urodzaju” (1933), Wierzyński przedstawia już wręcz katastroficzną wizję współczesnej cywilizacji.
[…]
Kiedyż, ziemio astralna, od krańca po kraniec
Podbiję cię, owieję jak wieniec u czoła,
Ja, światów twych ogromnych samotny mieszkaniec,
Wtrącony w planetarny ruch wiecznego koła?!
O, wtedy przepełniony bezmiarem jasności
Zabłysnę jak tablica twego dekalogu
I wielki, płomienisty Wiatr Nieskończoności
W odzyskanym zanurzy na wieki mię Bogu.
A jeśli cię, geniuszu męki, nie ujarzmię
I runę jak meteor, w głąb strącony mroków,
Wówczas ty zbuntowanym archaniołom każ mię
Jak niemą klątwę rzucić pod nogi proroków!
[Wielka Niedźwiedzica]
„Znowu będzie wojna”
Wysoko cenił Kazimierz Wierzyński swój tom „Wolność tragiczna” (1936), poświęcony zmaganiom o odzyskanie niepodległości Polski i roli w tych zmaganiach Józefa Piłsudskiego. Tom otwiera utwór „Kraków”, opowiadający o mieście, w którym rozpoczęła się droga Legionów, a kolejne wiersze opisują kluczowe momenty w marszu narodowowyzwoleńczym, m.in. Rok 1914, Listopad 1918. Utwory pisane są w podniosłej tonacji, stylizowanej na poezję romantyczną, z aluzjami do dzieł Cypriana Kamila Norwida, Stanisława Wyspiańskiego i Stefana Żeromskiego.
Kolejny tom, „Kurhany” (1938), złożony był już z wierszy inspirowanych przez romantyczne reminiscencje artystyczno-literackie i dało się w nim odczuć zapowiedź nadciągającej „burzy dziejowej”. Okres przedwojennej twórczości Wierzyńskiego zamyka wiersz „Wstążka z ‘Warszawianki’”, wydrukowany 3 września 1939 roku w ostatnim numerze „Wiadomości Literackich”.
[…]
Za kurtyną śpią płótna. Noc jakby w katedrze
Wysoko w pułap leci i ściany obsiadła,
Po kątach wiszą maski i stoją widziadła:
Kontusze i pałasze odpasane Fredrze
Co w teatrze ostatni poloneza wodzi,
Krwawa wstążka, z nią łatwiej umierać i słodziej,
Stary wiarus, klawikord, dwa płaszcze Konradów
Z krakowskiego dramatu i litewskich Dziadów,
Kordian, któremu sztylet ktoś wbijał przez ucho,
I mundur Sułkowskiego z krwią rozdartej rany,
Chłopskie skrzypce Chochoła – świat zaczarowany,
Ten cały nasz labirynt ponad sceną głuchą,
Coś jak grecka tragedia, coś jak wieś spokojna...
..Patrzy na to i szepce:
– Znowu będzie wojna.
[…]
[Wstążka z „Warszawianki”]
„I wtedy niech się Boży sąd nad nami stanie”

We wrześniu 1939 roku poeta został ewakuowany wraz z zespołem redakcyjnym „Gazety Polskiej” do Lwowa, następnie przedostał się do Francji, a po jej klęsce przybył w 1941 roku przez Portugalię i Brazylię do Stanów Zjednoczonych. W 1943 roku został założycielem i członkiem komitetu redakcyjnego „Tygodnika Polskiego” w Nowym Jorku. Nie zaakceptował porządku jałtańskiego i dlatego po wojnie nie wrócił do Polski. Mieszkał głównie w Sag Harbor, małej osadzie rybackiej na wschodnim krańcu wyspy Long Island. Współpracował z londyńskimi „Wiadomościami”, publikował w emigracyjnych wydawnictwach londyńskich i paryskim Instytucie Literackim, współpracował z Radiem Wolna Europa.
W czasie walk wojennych, w tym powstania warszawskiego Wierzyński stracił dwóch braci, zmarli też jego rodzice. Sam dodawał wierszami ducha żołnierzom polskim, zagrzewał do walki o wolność ojczyzny i ocalenie wartości humanistycznych. Wtedy powstały tomy „Ziemia-Wilczyca” (1941 – z poematem „Barbakan warszawski” z 1940 r.), „Róża Wiatrów” (1942) oraz wydane już po wojnie „Krzyże i miecze” (1946). W 1945 napisał pełen bólu wiersz „Na rozwiązanie Armii Krajowej”.
[…]
Miecze błysną i sława, nasz arsenał dumny,
Plac opromienia, zamek, katedralne ściany,
Króla, co w przeszłość patrzy z wyniosłej kolumny
I lud, co znaku czeka na murach zebrany.
I wtedy niech się Boży sąd nad nami stanie
I wyrok z gwiazd niech spada zaświatowym szumem:
Wyjdźcie wiekom naprzeciw przez most w barbakanie
Świecić włócznią i czołem, męstwem i rozumem.
[Barbakan warszawski, w: Ziemia-Wilczyca]
„Ale nad ziemią powłóczyła się Historia”
W 1968 roku Wierzyński napisał „Czarny polonez”, publicystyczny w treści, utrzymany w tonacji pamfletu na polską rzeczywistość. Ale w tamtym czasie był to wyjątek. Otworzył bowiem już kilka lat wcześniej nowy rozdział w swojej twórczości lirycznej, czego wyrazem były tomy poezji „Korzec maku” (1951), „Siedem podków” (1954), „Tkanka ziemi” (1960), „Kufer na plecach” (1964) i „Sen mara” (1969).
Ogrodnicy rzeźbią ziemię,
Poprawiają jej rysy:
Chcą upiększyć moją najpiękniejszą,
Ugładzić moją niespokojną,
Uleczyć moją zatrutą.
Ale nad ziemią powłóczyła się Historia,
W szkołach uczą pisać ją przez duże H,
Budują z marmurów pałace Historii,
Elektryfikują wielkie prowincje Historii,
Dają koncerty skrzypcowe Historii,
Straszne koncerty
Na głuchoniemych instrumentach:
Z futerałów zgubiono dźwięk.
[…]
[Ogrodnicy, w: Kufer na plecach]
Ale Wierzyński – choć znany jest głownie ze swojej poezji, pisał też prozę. Wydał dwa tomy opowiadań o tematyce zaczerpniętej z wydarzeń obu wojen światowych: „Granice świata” (1933) i „Pobojowisko” (1944), książkę „Moja prywatna Ameryka” (1966) oraz zbiór esejów „Miasta, ludzie, książki” (1966).
„Sen życie – śmierć, nie uciekniesz”
W 1964 roku Kazimierz Wierzyński wrócił do Europy, osiedlając się początkowo w Rzymie, a następnie w Londynie. To tam zmarł 13 lutego 1969 roku. Kilka godzin przed śmiercią zakończył pracę nad ostatnim zbiorem swych wierszy – „Sen mara”.
Sen mara, nie odżegnasz się,
Sen życie – śmierć, nie uciekniesz,
Sen love – hate, zrośnięte przepaści,
Jedno serce podzielone na sto,
Jedna myśl oszalała w pszczelnym roju,
Jeden rozum pomieszany na morzu sprzeczności.
Logos i chaos, nie pogodzisz ich,
Sen – widmo zabitych i spokój bezpiecznych,
Sen walczących śród klęski i krzywd bezbronnych,
Jedno serce pęknięte, wszystkie serca bezradne,
Jedna myśl oszalała, wszystkie myśli w popłochu,
Jeden rozum i morze, obszar bez dna.
A jednak suchą stopą przechodził po wodzie
Bóg wiara, czynił cuda i konał za innych,
Sen piekło potępionych i niebo niewinnych,
Sen zbawienie, sen kara,
Jeden na sto,
Morze bez dna,
Morze dno,
Sen mara.
[***, w: Sen mara]
Jego prochy sprowadzone zostały do Polski z Hampstead Cemetery, gdzie znajduje się tablica nagrobkowa i 15 kwietnia 1978 roku złożone na Starych Powązkach w Warszawie. Dzieła poety przetłumaczono na główne języki europejskie, zwłaszcza „Laur olimpijski” i „Życie Chopina”(1949). Jak wynika z odtajnionych archiwów Akademii Szwedzkiej w 1968 roku Kazimierz Wierzyński nominowany był do Literackiej Nagrody Nobla.
Jacek Kaczmarski poświęcił poecie wiersz:
Kielich pór roku zgłębiając wielekroć
Można dotrzeć do Stanów Zjednoczonych Duszy
Kiedy sprzeczności się ze sobą zetkną
Jedno jeszcze pragnienie nieodmiennie suszy
Zgubić za sobą ból gorycz i żal
W ostatnim skoku w nieskończoną dal
[…]
A w samym środku jest muzeum grozy
Czarnych polonezów strojów i ustrojów
Poustawianych w nierozumne pozy
Jak płomieni języki zastygłe w podboju
I nikt nie pojmie szeptu ciemnych sal
W ostatnim skoku w nieskończoną dal
Zaświat to przecież – Kresy naszych marzeń –
Rajów utraconych w dzieciństwie – rubieże
Gdzie z kapeluszem w ręku mówią Twarze
– Miło znów Pana ujrzeć Panie Kazimierzu!
Gdzie uroczyście trwa najświętsza z gal
W ostatnim skoku w nieskończoną dal…
[Jacek Kaczmarski, Kazimierz Wierzyński]
Member of „Scamander” group, Olympian, poet | He gave us the volumes of poems “Wolność ytragiczna” (Tragic Freedom), “Ziemia-Wilczyca” (Land-Wolf),”Kufer na plecach” (Trunk on the Back) and “Sen-mara” (Dream-Nightmare). He was the only Polish ever winner of a gold medal in the literary competition of the Summer Olympics. Kazimierz Wierzynski, patron of the year 2024, was born 130 years ago.

