„Amerykanka” Wojciecha Dutki ukazała się po czesku, w tłumaczeniu Markéty Páralovej-Tardy.
O publikacji poinformował autor w mediach społecznościowych, informując, że to już czwarty przekład jego książki na język obcy. „Nie poddajcie się, gdy przez pierwsze lata pisania dostaniecie tysiąc złotych. Tak to jest na rynku wydawniczym. Dopiero po dwudziestu latach dochodzi się do pewnego poziomu sprzedaży. Ja oczywiście nie sprzedaje tyle ile kolega Mróz. Ale poświęcę następne 20 lat na pisanie, bo uwielbiam tworzyć narracje powieściowe. W tej sztuce znalazłem wolność. I Wam tego życzę” – pisze Wojciech Dutka.
W Polsce wydana przez Wydawnictwo Lira „Amerykanka” (a po czesku „Američanka”, wydawca CPress) to poruszająca opowieść o kobiecym losie, miłości i „bałkańskim Auschwitz”, czyli obozie Jasenovac. Pisaliśmy o tej powieści: Choć pozornie jest to opowieść o wojennych perypetiach pewnej młodej kobiety, rzuconej przez los za ocean, a potem za druty chorwackiego obozu koncentracyjnego, to tak naprawdę jest to książka o niezgłębionych pokładach zła tkwiących w ludziach i o tym, czy zło może być banalne, także przez swoją niepokojącą powtarzalność.
W swoim poście Dutka przy okazji dzieli się obserwacjami dotyczącymi agencji literackich: „Przy okazji chciałbym podzielić się z Państwem tym, że w Polsce jest pisarzom ekstremalnie trudno przebić się z języka polskiego na język obcy. Dlaczego? Agencje literackie, które istnieją w Polsce sprzedają prawa z języków ościennych na nasz, ale nie w drugą stronę. (…) Ale na tym się nie zarabia (…)”.
Pisarz podkreśla, że od dwudziestu lat na rynku wydawniczym radzi sobie sam. „Skoro ja mogę to robić sam, wy koleżanki i koledzy pisarki i pisarze też możecie sami. Nie proście o nic agencji literackich, które są pośrednikami i którym łatwiej zarabia się na sprzedaży praw do anglosaskich średniej klasy powieści i zalewania nimi polskiego rynku” – pisze Dutka.
Przeczytaj także:

