Ostatnia nawałnica nad Warszawą po raz kolejny daje do myślenia o definitywności pewnych zjawisk atmosferycznych. O naszych małych szansach na ich uniknięcie czy powstrzymanie. Mimo że wcześniej będziemy uzbrojeni w niezbędne informacje. A nawet w ich nadmiar – pisze w sierpniowym felietonie Dawid Kornaga.

„Uwaga! Dziś i w nocy (tutaj data) prognozowane burze, ulewny deszcz i silny wiatr. Możliwe podtopienia. W trakcie burz znajdź bezpieczne schronienie”. Chyba nie ma nikogo, kto by w przeciągu ostatnich tygodni nie otrzymał tego komunikatu. Nadawca: Alert RCB, czyli Rządowe Centrum Bezpieczeństwa. Na „alert RCB nie trzeba się zapisywać. Osoby, które znajdą się na obszarze potencjalnego zagrożenia, otrzymają na swój telefon komórkowy SMS z ostrzeżeniem. (…) Komunikaty są wydawane tylko w wyjątkowych sytuacjach, które realnie mogą zagrażać życiu i zdrowiu człowieka”.
Czyli dostajesz taki niezamówiony newsletter. Możesz go zignorować, możesz potraktować poważnie. Prawdziwy alert, kiedy zapowiada bombardowanie, to musi dojść do tego bombardowania. Jak niedawna ulewa, która solidnie podtopiła naszą stolicę. W przeciwnym razie, kiedy do niego nie dojdzie, odbiorcy będą coraz mniej poważnie poważnie traktować SMS-y od RCB, że czeka ich ponowny gniew przyrody. Gdyż tych wyjątkowych sytuacji, które realnie mogą zagrażać życiu oraz zdrowiu człowieka w komunikatach RCB, z miesiąca na miesiąc coraz więcej. Nie trzeba jakichś twardych danych statystycznych, wystarczy spojrzeć na swoje wiadomości. Co za dużo, to niezdrowo.
Mamy końcówkę wakacji 2024, lato na szczęście nie odpuszcza. Od rana upały, po południu naprawdę gwałtowne burze. Zdarza się. I nie tylko u nas. Większość populacji korzysta z prognoz pogody, ma dostęp do wielu aplikacji, łącznie z radarami burz. Praktycznie każdy portal internetowy, do tego telewizja i radio informują na bieżąco, że tego a tego dnia może zdarzyć się burza, grad, owe słynne „wyjątkowe sytuacje”.
Ale nie. To widocznie za mało. Wszechstronnie poinformowani „paskowi” w RCB dokładają, że wiedzą najlepiej. Nie zliczę już sytuacji w bieżącym roku, kiedy dostałem komunikat o czyhających na mnie anomaliach pogody. I co? I często nic. Chmury nieoczekiwanie przeszły na inną szerokość lub długość geograficzną, pioruny potulnie poszły spać do innych województw, błyskawice gdzieś się koncyliacyjnie schowały pomiędzy powiatami. Sielanka pogodowa naprawdę czasem się zdarza. Naturalnie, w końcu jak ma być burza, to będzie. Ale czy trzeba tak często nas ostrzegać? Kiedyś tego nie było i jakoś żyliśmy. Dzisiaj jesteśmy bombardowani ostrzegajkami, lecz czy to coś zmienia? Jak miało zalać Warszawę, to zalało.
Można sobie ironizować z tej odgórnej, etatystycznej troski o dobro obywateli, jednakże nadmiar ostatnich powiadomień o burzach, przerwach w dopływie prądu, słowem małych i dużych apokalipsach zdaje się być poważnym problemem społecznym. Ponieważ w efekcie ludzie zaczynają ignorować te „dobre rady wujka RCB”. Nawet jeśli tylko czasem ten wujek się myli. Nie można wysyłać nam niekiedy dzień po dniu pogodowych informacji o nadchodzącej dramie na niebie. Jeśli coś się z tego nie sprawdzi, to te wiadomości w przyszłości nie będą traktowane poważnie. Przez to nas znieczulacie.
Dlatego warto zastanowić się nad redukcją alarmów. Nikt was nie prosi o nie, ludzie sobie poradzą. A tak powstaje zamęt. Przemyślcie oczywistą sprawę, że burze czy inne klimatyczne demony są i będą. Nie róbcie afery co kilka dni w jednym tygodniu! Mało nam stresów przez to, co za wschodnią granicą? Opanujcie swoją empatię — my jej nie do końca potrzebujemy, uzbrojeni w szereg aplikacji i stron, które też nam mówią, jak żyć w czasach gwałtownych zmian klimatycznych.
I jeszcze:
„Alert RCB jest wysyłany w nadzwyczajnych sytuacjach, gdy bezpośrednio zagrożone jest życie lub zdrowie. (…) Otrzymują go wszyscy abonenci sieci komórkowych – bez wyjątków”.
No to ja na tę chwilę chciałbym w ramach owego wyjątku się z tego wypisać. Dopóki nie ogarniecie na sto procent targetowania geolokalizacyjnego. Inaczej to w większości będą wróżby, a nie stuprocentowe alerty. Bez opcji załapania się na sequel „Burzy” Szekspira…
Przeczytaj także:

