Zupełnie Inna Opowieść ma już ponad 10 lat. Czy dekada to dużo, czy mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęło ostatnie 10 lat, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Rafał Kosik.

– Zacząłem tworzyć, kiedy tylko nauczyłem się pisać, po prostu z potrzeby opowiadania historii. Można więc powiedzieć, że robię to, co sobie zamierzyłem, kiedy miałem sześć lat – mówi Rafał Kosik, pisarz, założyciel wydawnictwa Powergraph. Jego debiutem literackim było opowiadanie „Pokoje przechodnie” opublikowane w „Nowej Fantastyce” we wrześniu 2001 roku. Jego pierwszą powieścią był „Mars”, opublikowany w 2003 roku. Jest też autorem książek „Vertical”, „Kameleon” (Nagroda Literacka im. Jerzego Żuławskiego oraz Nagroda im. Janusza A. Zajdla), „Różaniec” Nagroda im. Janusza A. Zajdla), „Nowi ludzie”. „Obywatel, który się zawiesił” i „Cyberpunk2077: Bez przypadku”. Ważne miejsce we jego twórczości zajmują książki dla dzieci z serii „Amelia i Kuba” (7 tomów) oraz dla młodzieży, z serii „Felix, Net i Nika” (17 tomów; powieści „Felix, Net i Nika oraz Gang Niewidzialnych Ludzi” i „Felix, Net i Nika oraz Teoretycznie Możliwa Katastrofa” otrzymały tytuł Książki Roku 2005 Polskiej Sekcji IBBY). Pierwszą recenzję jego książki zamieściliśmy 21 maja 2020 roku.
Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?
Rafał Kosik: Powergraph w tym roku obchodzi dwudziestolecie jako wydawnictwo, więc temat celebrowania rocznic i podsumowań też jest u nas aktualny. Osobiście nie przykładam wielkiej wagi do rocznic, ale na pewno jest to dobra okazja do spojrzenia na to, co się osiągnęło. Z pewnością 10 lat to sporo i jesteśmy już innymi ludźmi zarówno w sensie mentalnym, jak i fizycznym, bo przecież większość atomów w naszym ciele uległa wymianie. Zmienia się też świat wokół nas. Moja dorosła literatura zazwyczaj jest pesymistyczna. Często staram się przewidywać przyszłość, bawię się w futurologię i kiedy patrzę na to, co napisałem 10 czy 20 lat temu, to niestety część tych moich czarnych wizji zaczyna się dziś ziszczać. Boję się pomyśleć, co będzie za kolejne 10 lat.
Moja dorosła literatura zazwyczaj jest pesymistyczna. Często staram się przewidywać przyszłość, bawię się w futurologię i kiedy patrzę na to, co napisałem 10 czy 20 lat temu, to niestety część tych moich czarnych wizji zaczyna się dziś ziszczać. Boję się pomyśleć, co będzie za kolejne 10 lat.
Debiutował pan w 2003 roku, a dziś jest autorem powieści dla dorosłych czytelników, dla młodzieży i dla dzieci. Z czym kojarzy się panu te ponad dwie dekady od debiutu? Dostrzega pan jakieś istotne kamienie milowe w swojej twórczości?
– Przychodzą mi do głowy dwa takie momenty. Najważniejszy był chyba pomysł, żeby zacząć pisać dla młodego czytelnika. Sporo moich kolegów po piórze patrzyło na to z pobłażliwością. Ja uważam, że to jest najważniejszy obszar literatury, bo bez młodego czytelnika, w przyszłości nie będzie czytelnika dorosłego. Nawyki czytania trzeba wyrabiać w dzieciakach od najmłodszych lat. I najpierw pokazać im, że czytanie może być fajne. Wiem, że większość przestanie w dorosłym życiu czytać, ale część zdołamy może uratować i będą lepszymi ludźmi. Czytanie uczy rozumienia świata, zachodzących w nich skomplikowanych procesów i zależności pomiędzy nimi, do tego – całkiem fizycznie – zmienia układ połączeń neuronalnych w mózgu, co zwiększa naszą inteligencję.
Drugim takim ważnym wydarzeniem dla mnie było napisanie książki Cyberpunk 2077: Bez przypadku. Powieść tę pisałem z myślą o rynku amerykańskim, zresztą jej premiera odbyła się tego samego dnia w Londynie, Nowym Jorku i Warszawie, do tej pory opublikowano ją m.in. we Włoszech, Niemczech, Brazylii, Francji, a w tym roku będzie miała premierę również w Chinach. Nigdy nie przypuszczałem, że coś takiego może mi się udać.
Czy gdyby mógł pan cofnąć czas, zmieniłby pan coś w swoim pisarskich decyzjach (inne gatunki, tematy)?
– Nie.
Przeczytaj także:
Jak zaczął pan pisać? I dlaczego?
– Zacząłem, kiedy tylko nauczyłem się pisać, po prostu z potrzeby opowiadania historii. Dość szybko odkryłem, że tym, co mnie interesuje, jest pewien konkretny gatunek i jest to fantastyka naukowa. Nie tylko moim zdaniem jest ona ważna – bez niej na przykład opisywanie przyszłości jest niemożliwe. Od jakiegoś czasu nawet naukowcy i ekonomiści dostrzegają jej wartość. W czerwcu Powergraph wydaje wspólnie z Collegium Da Vinci antologię opowiadań o przyszłości edukacji – projekt ten towarzyszy badaniom naukowym prowadzonym przez tę uczelnię. Można więc powiedzieć, że robię to, co sobie zamierzyłem, kiedy miałem sześć lat.
Prosimy dokończyć: Gdybym jednak nie został pisarzem, to byłbym…
– Prawdopodobnie byłaby to inna dziedzina na styku nauk ścisłych i sztuki. Studiowałem architekturę, przez wiele lat pracowałem jako grafik i dyrektor kreatywny w agencji reklamowej. Napisałem też kilka scenariuszy filmowych (m.in. współpracowałem przy serialu Netflixa Cyberpunk Edgerunners), co już jest bliskie pracy pisarza.
Uważa pan swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?
– Czuję się spełniony jako autor, sprzedałem prawie dwa miliony książek. Czego mi brakuje, to czas. Chciałbym mieć więcej przestrzeni na pisanie, co nie jest łatwe, kiedy się ma firmę.
Czego oczekuje pan od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.
– Przede wszystkim żeby była ciekawa, a przy okazji również mądra. Mimo że fabuła książki jest dla mnie bardzo ważna zarówno jako dla czytelnika, jak i autora, to nie przepadam za literaturą czysto rozrywkową. Dlatego właśnie lubię science fiction, bo łączy te dwa aspekty.
Najważniejszy był chyba dla mnie pomysł, żeby zacząć pisać dla młodego czytelnika. Sporo moich kolegów po piórze patrzyło na to z pobłażliwością. Ja uważam, że to jest najważniejszy obszar literatury, bo bez młodego czytelnika, w przyszłości nie będzie czytelnika dorosłego. Nawyki czytania trzeba wyrabiać w dzieciakach od najmłodszych lat. I najpierw pokazać im, że czytanie może być fajne. Wiem, że większość przestanie w dorosłym życiu czytać, ale część zdołamy może uratować i będą lepszymi ludźmi.
Jakie książki (albo inne dzieła kultury) ukształtowały pana – jako człowieka, jako pisarza? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Ma pan ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?
– Trafiłem na kilka znaczących książek w moim życiu. Jako jedne z pierwszych to były… Muminki. Zresztą jest to seria dobra w każdym wieku, bo wielowarstwowa. Potem dość szybko przeskoczyłem do dorosłej literatury i poprzez Stanisława Lema odkryłem poważną fantastykę naukową. Jedną z najważniejszych książek w moim życiu była Niekończąca się opowieść, która pokazuje rolę wyobraźni w życiu człowieka.
Bardzo lubię moich bohaterów z książek młodzieżowych, głównie mam tu na myśli serię „Felix, Net i Nika”. Wydaje mi się, że obdarzyłem ich ciekawym zestawem cech. Każde z nich jest inne, uzupełniają się nawzajem. Daje to możliwość ciekawego rozwoju akcji, dzięki temu możemy też patrzeć na powieściowe uniwersum z różnych perspektyw, a tym samym lepiej rozumieć nasz prawdziwy świat.
Kiedy nie piszę, to….
– Jeżdżę na rowerze, ćwiczę na siłowni, czytam, oglądam dobre filmy, gotuję i przerabiam różne rzeczy, żeby lepiej działały. Właśnie jestem w trakcie samodzielnej elektryfikacji roweru downhillowego.
Nad czym pan teraz pracuje?
– Kilka dni temu skończyłem pisać kolejną część serii „Amelia i Kuba”, a w głowie obracam pomysły do mojej nowej dorosłej powieści.

