Do domeny publicznej przeszły dzieła Tuwima, Gałczyńskiego, Makuszyńskiego czy Iwana Bunina. Ale wcale nie oznacza to, że możemy teraz dowolnie korzystać choćby z postaci Koziołka Matołka czy tłumaczenia „Dni przeklętych”.
Przejście dzieła do domeny publicznej oznacza w Polsce tyle, że wygasają prawa majątkowe do utworów danego twórcy, ponieważ od jego śmierci minęło 70 lat (liczy się rok, prawa przechodzą do domeny od 1 stycznia roku następnego). Od tej chwili każde wydawnictwo może publikować dzieła danego pisarza i na tym zarabiać, można też bez zgody spadkobierców adaptować dzieła na scenę czy ekran. Za każdym razem trzeba jednak podać tytuł utworu, a przede wszystkim nazwisko autora – autorskie prawa osobiste nie wygasają bowiem nigdy.
„Rzepka”, „Zaczarowana dorożka” i „Awantura o Basię”

Czyje dzieła od stycznia 2024 roku przechodzą do domeny publicznej? Wśród polskich pisarzy są to Julian Tuwim, poeta, autor m.in. „Kwiatów polskich”, „Do prostego człowieka” czy „Rzepki”, Konstanty Ildefons Gałczyński, autor m.in. humorystycznych miniatur „Teatrzyk Zielona Gęś” i tomów poetyckich „Porfirion Osiełek czyli Klub Świętokradców” czy „Zaczarowana dorożka”, a także Kornel Makuszyński, autor m.in. „Awantur arabskich”, „O dwóch takich, co ukradli księżyc”, „Panny z mokrą głową”, „Awantury o Basię”, „Szatana z siódmej klasy” czy „Szaleństw panny Ewy”.
Spośród twórców zagranicznych do domeny publicznej weszły też scenariusze Hermana J. Mankiewicza, m.in. słynny „Obywatel Kane”. Dotyczy to również dzieł rosyjskiego poety i prozaika Iwana Bunina, autora m.in. „Dni przeklętych”, amerykańskiego dramaturga, laureata Literackiej Nagrody Nobla Eugene’a O’Neilla, a także laureatki Pulitzera Marjorie Rawlings, autorki „Roczniaka”. Przejście dodomeny publicznej dzieł pisarzy zagranicznych oznacza, że można teraz dokonać nowych tłumaczeń ich książek. Nie musi jednak oznaczać, że można wydawać ich książki w tłumaczeniach już istniejących – tu bowiem obowiązują prawa majątkowe tłumacza, traktowane dokładnie tak samo jak prawa majątkowe autora pierwowzoru.
Koziołek Matołek: Siano i krew?

W 2022 roku do domeny publicznej wszedł „Kubuś Puchatek” A.A. Milne’a (a raczej „Winnie the Pooh”, bo polskie prawa do tłumaczenia Ireny Tuwim, która wymyśliła odpowiednik imienia misia, wygasają dopiero w 2058 roku). Stało się to możliwe ze względu na odmienne od polskiego amerykańskie prawo autorskie. Milne zmarł w 1956 roku, a więc teoretycznie jego twórczość powinna znaleźć się w domenie publicznej w 2057 roku (i tak jest w Wielkiej Brytanii, ojczyźnie pisarza), jednak za oceanem istnieje prawo chroniące dany utwór przez okres 95 lat od chwili powstania. Co zresztą oznacza, że „Chatka Puchatka” (The House of Pooh Corner) z 1928 roku wchodzi do domeny w USA dopiero teraz.
Fakt zdjęcia obostrzeń amerykańskiego prawa majątkowego z Winnie the Pooh wykorzystało kino – w 2023 roku premierę miał horror „Puchatek: Krew i mód”, w którym mi.in. porzucony przez Krzysia tytułowy bohater oraz Prosiaczek zamieniają się w krwiożercze bestie, grasujące w Stumilowym Lesie. Czy może to oznaczać, że wkrótce ktoś wpadnie na pomysł filmu „Koziołek Matołek: Siano i krew”? Na szczęście nie ma na razie takiego niebezpieczeństwa. Co prawda autorem przygód Koziołka jest Kornel Makuszyński, ale dotyczy to tylko postaci i jej przygód, nie zaś istotnej w tym dziele ilustracji autorstwa Mariana Walentynowicza. Artysta zmarł w 1967 roku, a zatem z jego przedstawienia bohaterów komiksu korzystać będzie można od 2038 roku.

