artykuł

Robert Ostaszewski poleca na Święta | Kryminalnie, historycznie, świątecznie

Co pisarze polecają do czytania w czasie Świąt i w końcówce roku? Zobaczcie propozycje Roberta Ostaszewskiego, krytyka i pisarza, autora takich powieści jak „Zginę bez ciebie”, „Zabij ich wszystkich” i „Ukochaj na śmierć”.

Znany autor kryminałów poleca:

Pierre Lamaitre, „Kolory ognia”, przeł. Joanna Polachowska (Albatros). Robert Ostaszewski: Najcudowniejsza opowieść o zemście. Lamaitre pokazuje, że u niego jest życie po kryminałach. Idealnie pasuje do tego określenie z dawnych lat – marivaudage. Z opisu okładkowego: Nie ma takiego piekła, które pokonałoby tę kobietę. Luty 1927 roku. Cały Paryż zbiera się na pogrzebie wpływowego milionera, Marcela Péricourta. Jego finansowe imperium ma przejąć wnuk, ale los decyduje inaczej… Jednego dnia załamuje się całe życie córki Marcela, Madeleine, a ona sama orientuje się, że nie zostało jej nic, prócz nędzy i upadku. Madeleine przyjdzie zmierzyć się z niegodziwością ludzi, chciwością czasów, korupcją oraz niezdrową ambicją zarządców imperium jej ojca. Będzie musiała wykorzystać całą inteligencję, determinację oraz odziedziczony po ojcu instynkt, by przetrwać i odbudować życie i majątek, choć jej, jako kobiecie, nie przysługuje nawet prawo do podpisania czeku… Ta kobieta – choć jeszcze o tym nie wie – ma w sobie siłę charakteru ojca, która doprowadziła go do fortuny. I obmyśli iście diabelski plan, aby zemścić się na sprawcach jej upadku.

Mariusz Czubaj, „Cios kończący” (W.A.B.). Robert Ostaszewski: Towarzyszyłem serii o Heinzu, na różne sposoby, od początku. Trochę smutno, że to już koniec. Na koniec jest mocny cios. I bonus, ale tego nie zdradzę. Z opisu okładkowego: „Cios kończący” to przesycony mrokiem, duszny i lepki od krwi, mistrzowsko napisany kryminał. Przez lata Heinz był samotnym łowcą tropiącym seryjnych morderców. Niechętny innym ludziom, zdystansowany do świata, rozczarowany tym, jak potoczyło się jego życie, uciekał w pracę. Gdyby mógł, pewnie wiele rzeczy w przeszłości zrobiłby inaczej, ale teraz było na to już za późno. Wiek zmusił go do odejścia na emeryturę. Miał teraz dużo (za dużo) wolnego czasu, żeby oddać się ostatniej przyjemności, która mu została – grze na gitarze. Instynkt łowcy trudno jednak w sobie zdusić. Kiedy niespodziewanie zostaje poproszony o pomoc w sprawie brutalnego zabójstwa na Śląsku, były komisarz bez reszty angażuje się w nieoficjalne śledztwo. Okazuje się, że łączy się ono z serią tajemniczych zaginięć i zabójstw. Pewnego wieczoru znika także sam Heinz.

Anna Kańtoch, „Wiosna zaginionych” (Marginesy). Robert Ostaszewski: Zazdroszczę głównej bohaterki, zazdroszczę Boliny, zazdroszczę intrygi. Po trzykroć zazdroszczę. Z opisu okładkowego: Krystyna, emerytowana policjantka, jako młoda dziewczyna straciła w tajemniczych okolicznościach brata. W 1963 roku piątka studentów, dwie dziewczyny i trzech chłopaków, wyruszyła w Tatry, troje z nich zostało odnalezionych martwych, jeden – brat Krystyny – zaginął bez wieści. Wrócił tylko Jacek. Teraz, po ponad pięćdziesięciu latach, Krystyna niespodziewanie spotyka go w osiedlowym sklepie w katowickim Nikiszowcu. Okazuje się, że Jacek od jakiegoś czasu pod zmienionym nazwiskiem mieszka w tej samej dzielnicy. Krystyna postanawia zmusić go do zdradzenia, co wydarzyło się w górach, a może nawet dokonać zemsty – w tym celu późnym wieczorem wybiera się do jego domu z nożem w plecaku. Gdy jednak wchodzi do willi, zastaje Jacka zamordowanego. Świadoma faktu, że jeśli jej obecność na miejscu zbrodni wyjdzie na jaw, zostanie pierwszą podejrzaną, zaczyna wykorzystywać kontakty z przeszłości i prowadzić prywatne śledztwo…

Esi Edugyan, „Washington Black”, przeł. Bohdan Maliborski (Świat Książki). Robert Ostaszewski: Czysta radość poznawania opowieści. Z opisu okładkowego: Eduygan stworzyła wspaniałą powieść przygodową, z fantazją i wrażliwością opisując losy swojego młodego, aspirującego do lepszego życia bohatera. 11-letni Wash – George Washington Black – niewolnik z plantacji trzciny cukrowej na Barbadosie jest przerażony, gdy zostaje wybrany na służącego przez brata swojego pana, lecz później ze zdziwieniem przekonuje się, że Christopher Wilde to miłośnik przyrody, badacz, wynalazca i abolicjonista. Z czasem – mimo przepaści, która ich dzieli – obaj zaczynają dostrzegać w sobie człowieczeństwo. Gdy ktoś nieoczekiwanie ginie i za głowę Washa zostaje wyznaczona nagroda, obaj muszą wszystko rzucić i salwować się ucieczką. Powieść, której akcja rozgrywa się na obszarze ciągnącym się od Karaibów po mroźną Arktykę i od Londynu po Maroko, opowiada o odnajdywaniu siebie i zdradzie, o miłości i przebaczeniu oraz o życiu, które runęło i na nowo się odrodziło.

Hanna Cyler, „Złodziejki świąt” (Dom Wydawniczy Rebis). Robert Ostaszewski: Są święta, musi być impreza! Ale i tak robię lepsze paszteciki. Z opisu okładkowego: Świąteczna komedia obyczajowa o szalonych pisarkach. Nawet nie wiesz, do czego są zdolne! Jak być młodą, piękną i seksowną. A do tego pisać bestsellery. Co robić, gdy konkurencja depcze po piętach i wbija nóż w plecy? Ale jest też oczywiście wielka miłość! Taka, która trafia się tylko raz… może dwa razy w życiu.

Zobacz także:

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: