felieton seriale

Salony i sutereny, czyli łaskawość i uniżenie | Felieton Anny Fryczkowskiej

Żeby uciec od tego, co dookoła, można udać się w kierunku jakiejś pogodnej opowieści o czasach i problemach możliwie odległych. Na przykład międzywojnie, na przykład wielki majątek pod Londynem, na przykład arystokracja i jej liczna służba. Majątek nazywa się Downton Abbey, serial też. Witajcie w innej rzeczywistości!

Co z tego, że pałac jest ogromny, skoro państwa w nim mieszka raptem pięć osób – lord z żoną i trzy córki. Ale już służbę tej kompaktowej rodziny zliczyć trudno, jeśli nie przypada tu po pięć osób na jednego arystokratę, to może nawet i dziesięć, bo to przecież i kucharki, i pomoce kuchenne, i lokaje do podawania potraw, otwierania drzwi i nakręcania zegarów, i kamerdynerzy do ubierania i rozbierania panów, i osobiste pokojowe do ubierania pań oraz układania im fryzur, i dziewczęta do rozpalania w kominkach, i panny do sprzątania, i szofer, i ogrodnicy, i stajenni. A gdzie szef kamerdynerów? A gdzie ochmistrzyni do zarządzania tym wszystkim? Wszystko przecież działać powinno jak dobrze naoliwiony mechanizm, każdy znać musi swoje miejsce, bo przecież są tacy, którzy nigdy się państwu nie pokazują, są i inni, bardziej reprezentacyjni, szkoleni do pracy na salonach, a hierarchia wśród personelu ma być równie nienaruszalna co porządek wśród arystokracji, tym wszak Wielka Brytania stoi.

Państwo rezydują w urządzonych antykami i dziełami sztuki (jest tu nawet obraz Piero della Francesca!) salonach, bibliotekach i sypialniach, służba zajmuje podziemia i strychy pałacu. Państwo wchodzą wejściem głównym, służba – kuchennym. Państwu lokaje podają potrawy na srebrnych tacach, służba żywi się przy własnym stole. Państwo usiłują być szczęśliwi i zachować majątek w całości, służba też próbuje mieć życie prywatne, ambicje i tęsknoty, próbuje awansować, uczyć się, intrygować, romansować, choć czasu na to wszystko niewiele, bo cała doba, siedem dni w tygodniu, organizowana jest przez dzwonki wzywające na górę.

Zaczyna się po hitchcockowsku – od katastrofy Titanica. No dobrze, od wiadomości o katastrofie w gazecie przyniesionej przez kamerdynera w białych rękawiczkach państwu do śniadania. A potem napięcie już tylko rośnie, bo oto w katastrofie zginął przyszły zięć pana domu i jego spodziewany spadkobierca. Według dziwacznych zasad dziedziczenia przestrzeganych wówczas w wielkiej Brytanii, po śmierci lorda Granthama majątek nie przejdzie w ręce żadnej z jego córek, lecz w ręce kolejnego męskiego krewnego, czyli nikomu bliżej nieznanego kuzyna. Ów młody człowiek wkrótce ma przybyć do Downton Abbey. Ta wizyta to straszliwy stres, bo po śmierci hrabiego los całej rodziny będzie zależał właśnie od niego…

No i się zaczyna. Zaraz się okaże, że hrabianki dokonają kilku nieprzemyślanych wyborów miłosnych a majątek zbudowany na tego typu zasadach jednak nie ma prawa utrzymać się sam, wkrótce nastąpi seria gaf i tragedii, wszystko to zostanie ozdobione mnóstwem przyjęć, polowań, balów, proszonych kolacji i pikników. Poza tym niedługo nadejdą szalone Lata Dwudzieste, kiedy to granice dotąd nieprzekraczalne uda się przekroczyć. Na razie jednak trwa skostniały podział klasowy, nienaruszalna etykieta i ustalony od stuleci porządek dnia, tygodnia i roku, gdy służba zna prawie każdy sekret swoich państwa, ci natomiast o służących nie wiedzą prawie nic i wolą, by tak pozostało. 

Świetna historia, pełna napięć, smakowitych szczegółów i nutki nostalgii za tym, co nie wróci. No dobrze, czasem irytuje nazbyt idylliczny obraz sztywno podzielonego na warstwy społeczeństwa, gdzie jakoś nikomu jego los nie doskwiera, a skoro wszyscy znają swoje miejsce, to i konflikty jakoś daje się rozwiązywać za pomocą rozmów i wybaczeń. Gdy służba jest uniżona, to pan domu łaskawy, więc zawsze jakoś dojdą do porozumienia, taki morał chwilami wynika z serialu. Poza tym jednak Downton Abbey to odpoczynek dla oczu – nikt tak jak Brytyjczycy nie umie smakowicie oddawać szczegółów codzienności (wnętrza, tkaniny, gadżety, bielizny, fryzury, serwisy, sztućce, dywany, uniformy, toalety, potrawy, samochody, powozy, papiloty, pościele, żelazka i dzwonki na służbę). Historia jest świetnie skonstruowana, aktorstwo – z najwyższej półki, wymienię tylko  bohaterkę niezliczonych memów, Maggie Smith jako hrabinę wdowę Grantham. To taka dłuższa, bardziej potoczysta i pogodniejsza wersja takich filmowych klasyków jak Gosford Park Altmana czy Okruchy dnia Ivory’ego.

Nurzajcie się więc w tej poukładanej rzeczywistości, gdzie koniec końców wszyscy są jednak szczęśliwi, a przynajmniej mają piękny brytyjski akcent, fajne ciuchy i poczucie wyższości. Epidemii tu nie ma, a i polityka szczątkowa, dorzucę na zachętę.

#Fryczkowskawodcinkach

Downton Abbey
Wielka Brytania 2010-2015
Twórca Julian Fellows

Leave a Reply

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.

%d bloggers like this: