książki

Między czcionkami | Tom Hanks, Kolekcja nietypowych zdarzeń

W „Kolekcji nietypowych zdarzeń” Tom Hanks nie próbuje odcinać kuponów od swojej hollywoodzkiej sławy i nie „gra” pisarza, lecz jest nim – od pierwszej czcionki do ostatniej.

Na początku była czcionka. Odciśnięcie pojedynczej litery na papierze, które w rezultacie pozwala na ułożenie z owych pojedynczych typograficznych znaków całych zdań i opowieści o ludzkim życiu. To niewątpliwie coś z pogranicza magii i Hanks doskonale to rozumie. Listu napisanego na maszynie nie da się porównać z tym napisanym na komputerze, jest w tym nieco już staroświeckim sposobie czynienia notatek coś z lepszych, spokojniejszych, i jakby bardziej dystyngowanych czasów. Dlatego autor przenosi też tę magię do wnętrza swoich opowiadań – czasem maszyna do pisania jest w nich tylko w tle, jak w „Wigilii 1953 roku”, a czasem odgrywa rolę  wręcz kluczową jak w „Oto refleksje mojego serca”. Zawsze jednak, w każdej z siedemnastu opowieści Toma Hanksa, pojawia się jako swoista, mniej lub bardziej zauważalna, siła sprawcza wydarzeń.

Przeczytaj także: 

Marzenia i koszmary | Nikomu się nie śniło | Pod patronatem zupelnieinnaopowiesc.com

Hanks znany jest z zauroczenia fiatami 126p, ale bardziej jeszcze z kolekcjonowania maszyn do pisania właśnie. To doskonale czuć w jego prozie, gdy czasem od niechcenia rzuca nazwą którejś z maszyn, a czasem za pośrednictwem swego porte-parole, sprzedawcy ze sklepu Detroit Avenue: Maszyny Biurowe, wykłóca się o każdy drobiazg, dzieląc maszyny na „bzdury” i na te prawdziwe, arcydzieła w swojej klasie. Bo każda z maszyn jest niepowtarzalna i na swój sposób każda służy do innego rodzaju zapisu, co świetnie podkreślają jeszcze nastrojowe czarno-białe zdjęcia maszyn autorstwa Kevina Twomeya, ilustrujące każde z opowiadań.

Ale to oczywiście tylko punkt wyjścia – „Kolekcja nietypowych zdarzeń” nie jest ani przez moment zbiorem opowiadań o maszynach do pisania. To kilkanaście świetnych małych próz o ludzkich losach, w które wpleciona zostaje maszyna, by stać się dla bohaterów czy to przepustką do spełnienia marzeń, czy oknem do innego świata, czy nawet wehikułem czasu. A czasem sposobem na ucieczkę od współczesności do lepszych czasów, gdy nie było jeszcze komputerów i e-maili, które można zhakować.

Przeczytaj także:

TE PŁYNNE GRANICE | Jarek Westermark, Opowiadania, które napisałem

O czym zatem opowiada nam Tom Hanks? W trzech prozach – w tym rozpoczynającej i kończącej tom – występują ci sami bohaterowie, w tym MDywiz, imigrant z Afryki, którym ma właśnie otrzymać amerykańskie obywatelstwo, niezwykły pod wieloma względami Steve Wong pracujący w markecie Home Depot, nietuzinkowa Anna i pierwszoosobowy narrator. Każda z tych opowieści, choć powiązana postaciami, jest jednak niezależną historią – a to o ambicji, a to o sile marzeń, a to o potrzebie dystansu do samego siebie. Innym powtarzającym się elementem tomu są felietony prasowe niejakiego  Hanka Fiseta, w tym rewelacyjna opowieść o kawie i nowojorskich kawiarniach łącząca z historią maszyn do pisania jako narzędzia pracy. Warto w tym miejscu wspomnieć o tłumaczu, Patryku Gołębiowskim, który szczególne w felietonach (ale nie tylko) decyduje się na tłumaczenie wykraczające poza zwykłe „transkrypcja” z angielskiego, umiejętnie „spolszczające” realia, choć nigdy nie przekraczające pewnej granicy. Dostajemy więc „powiat Księżycowo” i kawiarnię „Zakawoparzoną”, ale budka z taco przy Miracle Mile to wciąż Amy’s Drive-Thru.

Powtarzające się elementy scalające opowieść to jedno, ale Tom Hanks ma nam do przekazania znacznie więcej. Znajdziemy tu więc i opowiadanie o zmaganiu się żołnierzy, którzy przeżyli lądowanie w Normandii z wojenną traumą, jest też opowieść o upartym i ambitnym bułgarskim imigrancie, poszukującym pracy, o początkującej aktorce szukającej angażu na Broadwayu, choć przede wszystkim szukającej prawdy o samej sobie. Jest i historia zahaczająca o rodzinną tajemnicę, która dla młodego bohatera oznaczać będzie kres pewnej epoki.

Przeczytaj także: 

OGRODY WYOBRAŹNI | Weronika Murek, Uprawa roślin południowych metodą Miczurina

Mnie urzekły jednak najbardziej dwa opowiadania, w których Hanks odsłania talent do opowieści fantastycznych. W „Przeszłość jest dla nas ważna” możliwe okazują się podróże w czasie oferowane przez firmę Przygody Chronometryczne – nie do każdej możliwej epoki, ale np. na nowojorską Wystawę Światową  w 1939 roku, gdzie z kolei wraz z tambylcami obejrzeć można „Przyszłoświat” – wizję tego, co nadejdzie. Dla Hanksa fantastyczna maska jest jednak tylko tłem dla niezwykłej – czy idąc śladem polskiego tytułu, nietypowej – opowieści o miłości ponad czasem i ponad rozsądkiem.

Jeszcze inne oblicze fantastyki znajdziemy w „Alan Bean i czwórka”. To groteska – nomen omen –  najwyższych lotów, bo opowiadająca o locie na Księżyc rakietą zbudowaną z tego, co oferuje market budowlano-remontowy – w tym taśmy klejącej, która zastąpiła śruby, by całość była lżejsza- a także wykorzystującą współczesną technologię w postaci odpowiednich aplikacji na iPhone’a. To świat podobnie absurdalny jak w zbiorze opowiadań Weroniki Murek  „Uprawa roślin południowych metodą Miczurina”, a szczególnie w „O prawdopodobnej śmierci polskiego kosmonauty”. Oto prawdziwy, niczym nie skrępowany popis wyobraźni Hanksa, który na długo zapada w pamięć. Thanx, Hanx.

Przeczytaj także: 

Podróż do tożsamości | Ignacy Karpowicz, Miłość

Tym, co wydaje się być wspólne dla opowiadań Hanksa, jest poczucie końca pewnego etapu w życiu – bohaterowie za każdym razem przeżyją coś, co odmieni ich już na zawsze. Dotyczy to choćby dziesięciolatka z opowiadania „Niezwykły weekend”, gdzie spełnienie dziecięcego marzenia o locie samolotem miesza się z poczuciem straty i przedwczesnym wkroczeniem w dorosłość. Nawet kupno maszyny do pisania może zwiastować odmianę, po której już nic – podobnie jak krój czcionki odbitej na papierze – nie będzie takie samo jak wcześniej.

Tom Hanks znany jest oczywiście przede wszystkim jako świetny aktor. Jako pisarz nie zamierza jednak odcinać kuponów od sławy, nie „gra” autora opowiadań, lecz jest nim naprawdę. Daje nam świetną prozę, którą – gdyby koniecznie szukać takich powiązań – łączy z jego rolami pewien rodzaj twórczej wrażliwości, obecnej przede wszystkim w tych kreacjach, które nagrodzono Oscarami, a więc w „Filadelfii” i „Forrescie Gumpie”. Wrażliwości, w której musi być miejsce dla zwykłych ludzi i ich problemów, nawet jeśli zostają wplątani w niezwykłe wydarzenia.

 

Tom Hanks, Kolekcja nietypowych zdarzeń (Uncommon Type: Some Stories)

Zdjęcia Kevin Twomey

Przełożył Patryk Gołębiowski

Wielka Litera 2017

 

Reklamy

jeden komentarz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.