125 lat temu miało premierę „Wesele” Stanisława Wyspańskiego, jeden z najważniejszych polskich dramatów, rozpięty między realizmem a nadprzyrodzonością i symboliką, między potocznością a patosem, między codziennością a sprawą narodową.

„Cała publiczność, oszołomiona napięciem teatralnego wrażenia, siedziała z tchem zapartym, jakby do miejsc przykuta… Pomimo oklasków Wyspiański nie ukazał się na proscenium. Zniknął nagle z teatru niepostrzeżony… Powoli opróżniała się sala. Jeden z ostatnich wyszedł malarz Stanisławski, gdy już światła gaszono, i szeptał przyciszonym głosem: „To nadzwyczajne, szalone ale genialne!” – pisał w 1926 roku Józef Kotarbiński w wyborze [pism teatralnych „Ze świata ułudy”.
Bo „wesele” od początku było wydarzeniem artystycznym, ale i społecznym, poruszającym tematy aktualne dla Polaków żyjących w okresie zaborów – w tym dotyczące zdolności narodu do zrywu niepodległościowego w świetle relacji między różnymi warstwami społecznymi. Dziś jest często źródłem cytatów, dowodzących nie tylko ponadczasowości talentu twórcy, ale i ponadczasowości problemów, z jakimi boryka się Polska na przestrzeni dziejów. Już od 125 lat, bo „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego miało premierę 16 marca 1901 roku w Teatrze Miejskim w Krakowie. Co ciekawe, autor, który była wszak także malarzem, grafikiem i scenografem sam na potrzeby tego spektaklu zaprojektował elementy scenografii.
„A tu pospolitość skrzeczy”
Nie wszyscy jednak wróżyli dramatowi sukces. „W teatrze chodzą słuchy, że blady poeta Wyspiański złożył nową rzecz dyrekcji, że sam na głos czyta Dyrektorowi i plotka krąży, że biedny pan Józef zamęczony jest tym czytaniem czegoś, co nie jest sceniczne, że włażą po dwoje po to, aby zaraz wyjść, że coś tam bają… ni do rymu, ni do sensu” – wspominała w 1932 roku Wanda Siemaszkowa.
„Wesele” powstało z inspiracji prawdziwym wydarzeniem: ślubem poety Lucjana Rydla z chłopką Jadwigą Mikołajczykówną, który odbył się w listopadzie 1900 roku w Bronowicach pod Krakowem. Na uroczystości pojawili się zarówno przedstawiciele inteligencji krakowskiej, jak i mieszkańcy wsi, co stworzyło niepowtarzalną okazję do obserwacji relacji między tymi środowiskami. Wyspiański – który sam uczestniczył w weselu – wykorzystał tę sytuację jako punkt wyjścia do stworzenia dramatu ukazującego kondycję całego społeczeństwa polskiego.
„Chłop potęgą jest i basta”
Z tego też powodu wiele postaci dramatu ma swoje realne pierwowzory wśród uczestników bronowickiego wesela. Na przykład Czepiec został wzorowany na Błażeju Czepcu – pisarzu gminnym z Bronowic, a Pan Młody na samym Lucjanie Rydlu. Wyspański – w warstwie najbardziej podstawowej – podśmiechuje się bowiem z młodopolskiej chłopomanii, czyli fascynacji ze strony krakowskiej inteligencji ludowością, prostotą wiejskiego życia.
Od miesiąca chodzę boso,
od razu się czuję zdrowo,
chadzam boso, z gołą głową;
pod spód więcej nic nie wdziewam,
od razu się lepiej miewam.
[Wesele, akt I, scena 19]
„Akcja „Wesela” rozgrywa się na wsi w trakcie jednej nocy weselnej. W chacie Gospodarza spotykają się przedstawiciele dwóch środowisk: inteligencji i chłopstwa. Pierwszy akt ukazuje rozmowy między gośćmi. Dialogi ujawniają różnice w mentalności i doświadczeniu życiowym obu grup. Inteligenci często traktują wieś z pewną egzaltacją lub pobłażaniem, podczas gdy chłopi są dumni ze swojej wiedzy i siły. Już w pierwszych scenach widoczny jest konflikt symbolizowany rozmową Czepca z Dziennikarzem – chłop próbuje dyskutować o polityce, ale jego rozmówca nie traktuje go poważnie. Jak w tej słynnej scenie:
CZEPIEC
Cóz tam, panie, w polityce? Chińcyki trzymają się mocno?
DZIENNIKARZ
A, mój miły gospodarzu,
mam przez cały dzień dosyć Chińczyków.
CZEPIEC
Pan polityk!
DZIENNIKARZ
Otóż właśnie polityków
mam dość, po uszy, dzień cały.
CZEPIEC
Kiedy to ciekawe sprawy.
DZIENNIKAR
A to czytaj, kto ciekawy;
wiecie choć, gdzie Chiny leżą?
{Wesele, Akt I, scena I]
Ten akt to najbardziej realistyczną część dramatu. Do najważniejszych bohaterów należą tu Pan Młody – inteligent zachwycony kulturą ludową, lecz jego fascynacja ma charakter powierzchowny, Panna Młoda – prosta dziewczyna z Bronowic, reprezentująca wiejską tradycję i naturalność, Gospodarz – gospodarz domu, człowiek otwarty na współpracę między inteligencją a chłopstwem, Czepiec – energiczny chłop, świadomy swojej wartości i zainteresowany sprawami polityki, Radczyni – jej pierwowzorem była Antonina Domańska, ciotka Lucjana Rydla; autorka powieści dla młodzieży, np. „Historia żółtej ciżemki”, Rachela – jej pierwowzorem była Pepa Singer, córka karczmarza z Bronowic, Żyd – jego pierwowzorem był Hirsz Singer, ojciec Racheli, karczmarz, Nos – jego pierwowzorem był malarz Tadeusz Noskowski lub kombinacja Noskowskiego z malarzem Stanisławem Czajkowskim oraz Dziennikarz – przedstawiciel inteligencji, który patrzy na chłopów z dystansem. Relacje, w które wchodzą, obnażają różnice mentalne między warstwami społecznymi, a zarazem ujawniają stereotypy i uprzedzenia istniejące w społeczeństwie.
„(…) co kto w swoich widzi snach”.
W drugim akcie- symboliczno-wizyjnym – atmosfera zaczyna się zmieniać. Noc sprzyja pojawianiu się postaci czy to symbolicznych czy widm osób z historii Polski, realizm zastąpiony zostaje zatem fantastycznością, fantasmagorią, niesamowitością. Bohaterowie zmuszeni zostają do konfrontacji już ze sobą, ale z przeszłością, pełną niespełnionych narodowych mrzonek, przeradzających się w narodowe porażki. Pojawi się więc m.in. Stańczyk – symbol mądrej, niepozbawionej dystansu do bieżącej polityki troski o dobro państwa, odzwierciedla wyrzuty sumienia Dziennikarza. Stańczyk demaskuje słabość Dziennikarza, który kształtuje opinię publiczną, a jednocześnie ma problemy z własną tożsamością. Nie widzi perspektyw, stracił wiarę w cokolwiek, nawet w Boga i swoje siły. Zjawi się też Rycerz Czarny – Zawisza Czarny z Garbowa, uosobienie honoru i odwagi polskiego rycerstwa. Ukazuje się Poecie, którego marzenia o potędze nie przystają – tak samo jak dawne polskie mity – do rzeczywistości.
POETA
Po całym świecie
możesz szukać Polski, panno młoda,
i nigdzie jej nie najdziecie.
PANNA MŁODA
To może i szukać szkoda.
POETA
A jest jedna mała klatka —
o, niech tak Jagusia przymknie
rękę pod pierś.
PANNA MŁODA
To zakładka
gorseta, zeszyta trochę przyciaśnie.
POETA
A tam puka?
PANNA MŁODA
I cóz za tako nauka?
Serce — ! — ?
POETA
A to Polska właśnie.
[Wesele, Akt III, scena XVI]
Hetman to z kolei uosobienie Franciszka Ksawerego Branickiego, współtwórcy konfederacji targowickiej; symbolu fałszu i zdrady narodowej. Hetman ukazuje się Panu Młodemu, który zastanawia się, co by o jego małżeństwie z chłopką powiedzieli szlacheccy przodkowie. Upiór symbolizuje Jakub Szelę, jednego z przywódców rzezi galicyjskiej z 1846 roku, czyli krwawych wystąpień chłopskich skierowanych przeciwko szlachcie, duchowieństwu i urzędnikom dworskim. Wernyhora zaś, legendarny lirnik kozacki i wróżbita, który rzekomo przepowiedział odzyskanie przez Polskę niepodległości, przychodzi do Gospodarza z poselstwem o zorganizowanie powstania, ale widzą go także Staszek i Kuba. Gospodarz nie potrafi rozwikłać wszystkich sensów wizyty Wernyhory, nie rozumie jego słów, ale ulega sile pięknego narodowego obrazu, którego nie jest w stanie urzeczywistnić.
„Kto mnie wołał, / czego chciał?”
To Wernyhora rozkazuje pędzić do Warszawy i zwołać wszystkie stany w sejmie. Daje mu złoty róg – sygnał do walki, każe zgromadzić lud przed kościołem i czekać do świtu, kiedy to wszystko się rozpocznie. Wernyhora jest zwiastunem czynu, niepodległości oraz pojednania chłopsko-inteligenckiego.
W akcie drugim pojawia się też Chochoł – symbol uśpienia i bezwładu narodu, który największą role odegra w akcie trzecim. Zauważa go za oknem Rachela widzi w nim symbol poetycznego końca świata natury, mała Isia nie ma wątpliwości, że to „śmieć”, więc wygania go na pole. W zakończeniu dramatu niesie weselnikom jałowość i zatracenie. Przewodzi co prawda korowodowi demonicznych widm, ale zarazem budzi w bohaterach świadomość, odsłaniając to, przed czym chcą uciec.
PAN MŁODY
Ja szczęśliwy, do gospody
sprosiłbym tu cały świat:
takim rad, takim rad.
POETA
Zaprośże tego chochoła;
tam za oknem skrył się w sad.
PAN MŁODY
Cha cha cha — cha cha cha,
przyjdź, chochole,
na Wesele,
zapraszam cię ja, pan młody,
wraz na gody
do gospody!
PANNA MŁODA
Jest na tyle jeść i pić,
mozes sobie z nami kpić!
PAN MŁODY
Dla nas samych dość za wiele;
przyjdź, chochole,
na Wesele!
[Wesele, Akt I, scena XXXVIII]
Postacie te wprowadzają do dramatu wymiar historyczny i symboliczny, pokazując, że współczesność Polaków jest silnie związana z ich przeszłością.
„Miałeś, chamie, złoty róg”
Największą rolę Chochoł odegra jednak w akcie trzecim, który łączy symbolizm z realizmem. Gospodarz, początkowo pełen zapału, daje Jaśkowi złoty róg przekazany przez Wernyhorę, ważny symbol niepodległości i czynu narodowego. Jasiek go jednak traci. Przez próżność – wraca po upuszczoną czapkę z pawim piórem, i gubi róg. Finałową sceną jest wiec nie zryw narodowowyzwoleńczy, lecz oniryczny chocholi taniec, będący symbolem marazmu i bierności narodu po nieudanym zrywie. Pod wodzą Chochoła uśpieni weselnicy w letargu poruszają się w kółko, co podkreśla zmarnowaną szansę na niepodległość i utratę złotego rogu przez Jaśka.
CHOCHOŁ
Miałeś, chamie, złoty róg,
miałeś, chamie, czapkę z piór:
czapkę wicher niesie,
róg huka po lesie,
ostał ci sie ino sznur,
ostał ci sie ino sznur.
Kogut pieje.
JASIEK
jakby tknięty, przytomniejąc
Jezu! Jezu! zapioł kur!
Hej, hej, bracia, chyćcie koni!
chyćcie broni, chyćcie broni!!
Czeka was WAWELSKI DWÓR!!!
CHOCHOŁ
w takt się chyla a przygrywa
Ostał ci sie ino sznur.
[Wesele, akt III, scena XXXVII]
„Wesele” to zatem nie tylko opowieść o jednej nocy weselnej. To przede wszystkim diagnoza polskiego społeczeństwa na przełomie XIX i XX wieku. Wyspiański ukazuje naród pełen marzeń o wolności, lecz jednocześnie podzielony i niezdolny do wspólnego działania. Inteligencja fascynuje się chłopstwem, lecz często nie rozumie jego prawdziwego życia. Chłopi z kolei posiadają siłę i energię, ale brakuje im przywództwa i wspólnej wizji działania. Z tego powodu pojawiająca się w dramacie szansa na powstanie zostaje zmarnowana.
„Wyście sobie, a my sobie, / każden sobie rzepkę skrobie”
„Na scenie zrobiło Wesele wrażenie silne, przygniatające, jak zmora, z której widzowie nie mogli się otrząsnąć. Czuli, że przemówił do nich poeta tak, jak dotąd nikt nie przemawiał, poeta zapamiętale ciskający w twarz oskarżenia całemu pokoleniu, poeta z duszą obrzękłą od bólu, szalejącą z powodu poczucia zbiorowego wstydu i goryczy” – pisał Józef Kotarbiński w „Kurierze Litewskim”.
Po 125 latach od premiery „Wesele” pozostaje jednym z najważniejszych tekstów polskiej kultury. Jego przesłanie wciąż skłania do refleksji nad kondycją społeczeństwa, odpowiedzialnością obywatelską i zdolnością do wspólnego działania. Dramat Wyspiańskiego przypomina bowiem, że historia daje narodowi szanse, które łatwo można utracić, jeśli zabraknie jedności i odwagi, jeśli osobiste czy polityczne interesy przeważa nad troską o dobro kraju, narodu. Tadeusz Boy-Żeleński w „Plotce o Weselu Wyspiańskiego”: „Można by podejrzewać, iż Wyspiański, biorąc pióro do ręki, zamierzał tu napisać złośliwy pamflecik na swoich znajomych; w trakcie pisania geniusz poezji porwał go za włosy i ściany Bronowickiego dworku rozszerzyły się niby nowe Soplicowo w symbol współczesnej Polski (…)”.

