„Solo” Zośki Papużanki to wnikliwe studium kobiecej samotności. Złożone z kilkunastu portretów – tematycznie zbieżnych, ale zarazem różniących się od siebie tak bardzo, jak bardzo różnić może się jedna dogłębnie intymna narracja od drugiej. Pisze Przemysław Poznański.

To są historie prawdziwe – „każde słowo zostało wypowiedziane i zapamiętane” – zastrzega autorka we wstępnie. Nie oznacza to jednak, że otrzymujemy zbiór reportaży czy wręcz kejsów z socjologicznej rozprawy o coraz bardziej dostrzegalnym zjawisku samotności. „Solo” to proza – literacko doskonała, wobec której nie da się przejść obojętnie, bo potrafi emocjonalnie wstrząsnąć czytelnikiem. Tak autentycznością opisywanych przypadków, jak i autentycznością literackiej wrażliwości autorki.
Papużanka wzięła się bowiem za temat tyleż nośny, aktualny, co trudny, wymagający nie tylko wysłuchania opowieści bohaterek, ale przede wszystkim może zrozumienia ich, empatyzowania z nimi, wręcz wcielenia się w nie i dotarcia dzięki temu do najbardziej wrażliwych i intymnych warstw. Ta proza w istocie nie tyle opiera się na faktach, czy analizie przez niejednokrotnie pierwszoosobowe narratorki własnej samotności, ile na tym, co niepowiedziane i niedopowiedziane, ale dające się odczuć między wersami. Na rozczarowaniu, wściekłości, smutku, żalu, poczuciu niesprawiedliwości. Ale i na wyparciu.
Filtr do opowieści
Ważny jest zatem skutek, a nie przyczyna. Bycie samotną to u Papużanki temat nadrzędny, spoiwo tomu, ale nie clou poszczególnych fabuł. Tym będzie zawsze reakcja na bodziec, jakim pozostaje samotność czy też sposób radzenia sobie z nią (lub nieradzenia), w zależności od całej gamy zmiennych, w tym psychicznej kondycji bohaterek i ich przygotowana lub nieprzygotowania na zaistniałą sytuację. Samotność może przyjść bowiem niespodziewanie, być skutkiem nagłego rozstania, wypalenia się związku, zdrady, śmierci, lub trwać permanentnie, choćby w skutek pochłaniającej bez reszty pracy – tak długo, aż zapominamy, że od dawna jest naszą jedyną towarzyszką.
Każda z bohaterek „Solo” jest więc inna – nie tylko dlatego, że ma do opowiedzenia inną historię, swoją własną, a przez to na jakimś poziomie zawsze niepowtarzalną, także dlatego, że pisarka za każdym razem szuka do opowieści innego klucza, innego emocjonalnego filtra, pozwalającego nam dostrzec zarówno całe spektrum obliczy samotności, jak i poszczególne barwy, tony, odcienie, pod którymi kryją się te indywidualne historie.
Samotność w biegu, samotność w związku
Dla każdej z tych opowieści szuka też Papużanka osobnej formy, osobnej narracji (czasem nieoczywistej osoby narratorskiej), najlepiej do niej pasującej, a przez to pozwalającej nie obnażać bohaterek z ich emocji, lecz jednocześnie uświadomić nam owe emocje na tyle, byśmy potrafili się nimi przejąć. Doskonałym przykładem jest historia Marty („Pocztówki”), dziewczyny w ciągłym biegu, którą poznajemy przez pryzmat pocztówek wysyłanych z całego świata, będących jednak przykrywką dla prowadzenia intymnego dziennika poszukiwań swojego miejsca i samej siebie – także w relacjach z najbliższymi.
Inna z bohaterek („Szklane oko”) stworzy sobie pozory związku, intymności, bliskości – jej narracja będzie przepełniona poczuciem spełnienia i szczęścia. Tym bardziej poruszy nas puenta. Z kolei „Szminka” zacznie się od zdania: „Nie znam nikogo takiego, mówi”. Nikogo samotnego. A przecież każde kolejne zdanie, każdy wyimek z jej życia krzyczeć będzie o czymś zgoła przeciwnym. Na drugim biegunie znajdziemy samotność w trwającym, ale dawno wypalonym uczuciowo związku („Mundur”), gdzie korespondencja starszej kobiety z „generałem armii amerykańskiej” okaże się dla niej sposobem na ucieczkę od otaczającej ją pustki.
Największy z lęków
Dostaniemy też baśń („Terakotowi żołnierze”) – sarkastyczną polemikę z toposem, rozpoczętą co prawda frazą „Dawno, dawno temu”, ale pozbawioną frazy „a potem żyli długo i szczęśliwie”, bowiem zapowiadany przez nią los nijak nie może się ziścić, skoro pod baśniowymi maskami skrywa się prawda o ludzkiej naturze. „Koniec bajki. Zaczyna się domestic noir”.
Każda z opowieści zebranych przez Zośkę Papużankę w „Solo” porusza więc w innych sposób. Ale każda porusza. Każda pozwala autorce dodać coś nowego, oryginalnego, dopełniającego owo wnikliwe studium samotności i zarazem każda budzi w nas głęboko nieraz chowane obawy przed tym największym – choć często nieuświadomionym – z ludzkich lęków.
Zośka Paużanka, Solo
Wydawnictwo Poznańskie, 29 października 2025
ISBN: 9788368610215
The faces of loneliness | Zośka Papużanka’s „Solo” is an insightful study of female loneliness. It consists of several portraits – thematically similar, yet differing from each other as much as one deeply intimate narrative can differ from another. Writes Przemysław Poznański.

