„Grobowa cisza” Ryszarda Ćwirleja to opowieść o burzliwych czasach przełomu, gdy szukanie okazji, by na zmianach ustroju zbić jak najszybciej majątek i zabezpieczyć sobie przyszłość, wcale nie kłóci się z chęcią rozliczenia przeszłości. W obu przypadkach za wszelką cenę. Recenzuje Przemysław Poznański.

Większość bohaterów Ćwirleja jest przekonana, że skoro upadł komunizm, to wszystko wolno. I to niezależnie po której stronie stoją – przestępczego świata, czy wymiaru sprawiedliwości. Różnicę między wolnością a samowolką rozumieją nieliczni, ale z ich zdaniem często nikt nie chce się liczyć. Uczciwość nie jest bowiem w cenie, gdy okazje na wzbogacenie się pojawiają się same, wystarczy tylko wykazać się refleksem i przedsiębiorczością.
Zapełnia autor swoją powieść galerią postaci, tworzących panoramę ówczesnego społeczeństwa. Wielu z nich już znamy z poprzednich książek rozgrywających się w latach 80. (cykl neomilicyjny) i właśnie 90. Spotkamy więc Teofila Olkiewicza (być może jednego z najbardziej kultowych bohaterów polskiego kryminału, który tu znowu rozśmieszy i wzruszy do łez), komisarza Marjańskiego, komisarza Blaszkowskiego, ale też Ryszarda Grubińskiego, byłego cinkciarza, teraz prezesa Banku Ziemskiego i jego prawą rękę, Mirka Brodziaka, byłego milicjanta. Spotkamy też prokuratorkę Brygidę Bocian, którą postawi autor przed niezwykle trudnym wyborem.
Śledztwa na miarę czasów
Każdemu z nich przydzieli zresztą Ćwirlej zadanie niełatwe, wplątując ich na raz w kilka kryminalnych afer, w których nietrudno stracić dobre imię, majątek, a nawet życie. To ostatnie traci zaraz na początku pewien niezidentyfikowany mężczyzna, którego zwłoki, w okolicach Obornik Wielkopolskich znajduje miejscowy leśniczy, wyprowadzający na spacer psa. Dzień wcześniej odbywało się w tej okolicy polowanie – czy zatem mamy do czynienia z przypadkową ofiarą, którą myśliwy pomylił z dzikiem?
Zanim sprawa z komisariatu lokalnej policji trafi do poznańskiej komendy, ta musi zmierzyć się z innymi wyzwaniami: oto do Polski wjeżdżają cysterny ze spirytusem, który pod Wolsztynem jest rozlewany do butelek i trafia na rynek jako tania wódka bez akcyzy. Jak jednak złapać przestępców na gorącym uczynku? To już zadanie dla Olkiewicza, który przecież o alkoholu wie wszystko. Policjanci muszą też zająć się sprawą zaginięcia lokalnego dziennikarza, który zapadł się pod ziemię dzień po opublikowaniu niepochlebnego artykułu o Grubińskim.
Fabularny tygiel
Ćwirlej daje nam kryminał – rasowy, gęsty, wielowątkowy – ale przecież osadzony w konkretnym, dziś już historycznym czasie. W epoce, która – odtworzona zresztą na kartach powieści pieczołowicie, z licznymi smaczkami, choć bez epatowania niepotrzebnymi detalami – staje się nie tylko tłem zdarzeń, ale i ich przyczyną. Nie ma tu bowiem w zasadzie zbrodni lub innego przestępstwa, które wydarzą się w oderwaniu od tego, co przyniosły lata 90. z ich pozornie nieograniczonymi możliwościami na wzbogacenie się i zaspokojenie nieposkromionych apetytów Polaków, wyposzczonych w poprzednim ustroju.
Autor zanurza się fabularnie w tym tyglu, raz po raz ukazując co ciekawsze elementy tamtej rzeczywistości z jej mocnym zakorzenieniem w PRL-owskiej przeszłości, w ówczesnych układach, które w często wciąż obowiązują, a w których ważną rolę odgrywali choćby esbecy i poczucie bezkarności, z bezwzględnością charakterystyczną dla czasów pionierskich, dla polskiego „Dzikiego Zachodu”, gdzie zdobywa się to, co cenne, za wszelką cenę. Także za cenę ludzkiego życia.
Myśleć szybciej, strzelać celniej
W takich czasach – gdy nie zawsze wiadomo, kto po której stoi stronie – pomoc w spełnieniu marzeń, albo w prowadzonym śledztwie, może przyjść z najmniej spodziewanej strony. Trzeba być otwartym na podsuwane przez los szanse, a jeśli się nie wydarzą, to warto je samemu wykreować, póki sprzyjają temu okoliczności. Bo czasy przełomu choć dają szanse, to tak samo są przecież niebezpieczne – przetrwają je tylko ci, którzy myślą szybciej i strzelają celniej. Ci, którzy idą pod prąd, zachowując przyzwoitość, trzymając się litery prawa, mogą zapłacić za to bardzo drogo – życiem, ale też choćby utratą tego, na czym im najbardziej zależy – zawodowo lub prywatnie.
„Grobowa cisza” jest opowieścią właśnie o tym: o garstce tych, którzy chcą pozostać czyści w czasach z jednej strony zanurzonych w starych brudach komunizmu, z drugiej w mętnej wodzie dopiero budzącego się drapieżnego kapitalizmu. Niektórzy z nich ulegną mirażowi bogactwa, inni – obrzuceni wszechobecnym błotem – będą musieli stoczyć walkę o swoje dobre imię. Nikt jednak nie wyjdzie z tych zmagań bez szwanku.
Ryszard Ćwirlej, Grobowa cisza
Wydawnictwo Muza, 14 stycznia 2026
ISBN: 9788328735514
At any cost | Ryszard Ćwirlej’s ‘”Grobowa cisza„’„ (Grave Silence) is a story about the turbulent times of transition, when seeking opportunities to make a fortune as quickly as possible from the changes in the political system and secure one’s future was not at all incompatible with the desire to settle accounts with the past. In both cases, at any cost. Reviewed by Przemysław Poznański.

