„Moja nieśmiertelność jest krótka ale pewna”. Był jednym z najciekawszych poetów swojego pokolenia, pełen niezgody na otaczający go świat. 80 lat temu urodził się Rafał Wojaczek.
Skończyło się w szpitalu psychiatrycznym – nie ma się co dziwić, jak ktoś się tnie w wieku dziewiętnastu lat. A potem jeszcze wielokrotnie, by po jednej z samobójczych prób zauważyć: „Obraz był ładny – kałuża krwi, coraz więcej jej było i ciągły syk ulatniającego się gazu…”. Próby odebrania sobie życia były efektem głębokiej niezgody na rzeczywistość, wewnętrznego cierpienia, samotności i poczucia zagubienia.
Więc tamten, jak natręta, minęliśmy świat
- jednak zdążył objaśnić butem kruche krocza
i odtąd nam po nogach ścieka ciepły szlam.
(…)
I cóż - jesteśmy wolni: od policji, nawet
od poborcy Kościoła; najpodlejszy pies
woli zostać kopnięty niż przez nas głaskany.
Ach, gdybyśmy złapali tego skurwysyna,
co nam ten świat wymyślił.
[Lament bohaterów]
„Stoję nago”
Rafał Wojaczek urodził się 6 grudnia 1945 w Mikołowie. Wywodził się ze znanej i poważanej w mieście rodziny. Jego ojciec – Edward – był nauczycielem gimnazjalnym, matka – Elżbieta – ukończyła anglistykę, pracowała w wydawnictwie. Dom Wojaczka wyróżniał się w mikołowskiej społeczności z dwóch powodów: „był typowo inteligencki, do tego jego rodzina była niepraktykująca”. Sam Wojaczek od wczesnych lat czytał m.in.: Charles’a Baudelaire’a, Arthura Rimbauda, Franza Kafkę, Thomasa Manna, Fiodora Dostojewskego i Friedricha Nietzschego. W sposób szczególny zafascynowany był Rimbaudem – choć nie wyznawał żadnej religii, to wierzył w reinkarnację oraz w to, że jest kolejnym wcieleniem swojego mistrza.
W tym powiecie gdzie się przecież znalazłem
oni mówią: owoc kazirodztwa
oni mówią: rozbierz się
stoję nago
Najpierw mi pies
obwąchał odrośla
ale go kopnęła pani Ludka
i sama obwąchuje na czworakach
potem bierze delikatnie w usta
(…)
Więc ja
taki jestem szczęśliwy
że się nie obudzę
[W powiecie]
Studiował krótko polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale oblawszy łacinę, przeprowadził się do Wrocławia. Pracował chwilę jako dyspozytor MPO, później utrzymywał się z honorariów oraz regularnego wsparcia finansowego ze strony ojca. W 1965 roku z decyzji Tymoteusza Karpowicza zadebiutował zestawem wierszy w pierwszym numerze „Poezji”, co odbiło się szerokim echem w środowisku literackim.
„Wierszu, moja męko, nędzo i wielkości„
W 1966 roku Wojaczek wziął ślub z Anną Kowalską, poznaną podczas pobytu w szpitalu psychiatrycznym. Trzy lata później ukazał się jego debiutancki tom „Sezon”, znakomicie przyjęty przez krytyków, zaś w 1970 ukazał się drugi i ostatni wydany za życia Wojaczka zbiór „Inna bajka”. Główne tematy poezji Wojaczka to śmierć, miłość, fascynacja kobiecością i cielesnością, ujętą często w estetyce turpistycznej. Podmiot liryczny jego wierszy mówi najczęściej o bólu, poczuciu odrębności, buntuje się przeciwko obłudzie świata i społeczeństwa. Bada też swoje lęki i niepokoje.
Już w zgodzie ze snem nie napiszę ciebie,
Wierszu, moja męko, nędzo i wielkości,
Nudo, rozpaczy, głodzie i szaleństwie.
Nie policzę cię na palcach żadnej zorzy.
[Próba ostatniego wiersza]
Język poezji Wojaczka jest zazwyczaj bardzo naturalistyczny i brutalny, nie stroni od wulgaryzmów, przez co nieraz cenzura zatrzymywała jego publikacje. Mimo dosadności Wojaczek często przemycał głęboki liryzm i pragnienie czułości, co wówczas tworzyło kombinację jedyną w swoim rodzaju. Co ciekawe, poeta niejednokrotnie nawiązywał w wierszach do klasyków polskiego romantyzmu, głównie do Mickiewicza i Norwida.
Chodzę i pytam: gdzie jest moja szubienica?
W czyim ogrodzie, w jakim lesie rośnie?
Na jakiej miedzy pasie cień kobiecy?
Na którym rynku świąteczną choinką?
W jakim pokoju zwiesza się nad stołem
Uprzejma pętla, bym ją szyją przetkał?
Na jakich schodach nareszcie ją spotkam?
Na którym piętrze sznur sobą wyprężę?
W której to stronie głowę ku niej skłonię?
W jakiej piwnicy, hałasie czy ciszy?
Na jakim strychu, ciemnym albo widnym?
W jakim klimacie, gorącym czy zimnym?
[Chodzę i pytam]
„To wszystko jest dobre wyjście”
Rafał Wojaczek do dziś uchodzi za jedną z najbardziej legendarnych postaci artystycznego środowiska Wrocławia z czasów głębokiego PRL-u. Jedne źródła podają, że był alkoholikiem, inne, że była to jedynie poza. Mówiło się o nim, że „wychodził” z lokali szybą zamiast drzwiami, wieszał szatniarzy na hakach oraz wyskakiwał z okien z czwartego piętra.
Jest dobre wyjście spać
Jest dobre wyjście jeść
Jest dobre wyjście pić
wódkę pić
papierosy palić
kochać
żyć
tak
to wszystko jest dobre wyjście
..............................
..............................
[Nie ma już nic]
Wojaczek zmarł nocą 11 maja 1971 roku. Najczęściej podaje się, że popełnił samobójstwo, ale niektórzy znajomi uważają, że był to wypadek – poeta wielokrotnie eksperymentował z lekami i alkoholem. Miał zaledwie dwadzieścia pięć lat. Pochowano go na cmentarzu św. Wawrzyńca we Wrocławiu.
Jestem. Umiem moje oczy.
Odmierzam słuch. Wysłuchuję trzewia.
Mój wiersz winije i kończy się ptakiem.
Moja nieśmiertelność jest krótka ale pewna.
[Byłem, jestem]

