Rozpięty między dramatem a kabaretem, teatrem lalek a niemym kinem, spektakl Teatru PAPAHEMA to opowieść o świadomości rodzącego się faszyzmu, odsuwanej i zagłuszanej tym, co błahe, co nieistotne, co pozwoli na chwilę o nadchodzącym złu zapomnieć – pisze Przemysław Poznański.

Wystawiany na deskach warszawskiego teatru Rampa „Sally, Adolf i cała reszta” to spektakl inspirowany „Pożegnaniem z Berlinem” Christophera Isherwoda i opartym na tej powieści filmem „Kabaret” Boba Fosse’a. Inspirowany na tyle, by przenieść nas niemal sto lat wstecz, w lata 30. zeszłego wieku do stolicy Niemiec pławiącej się w dekadencji, de facto będącej reakcją obronną przeciw rodzącemu się faszyzmowi i antysemityzmowi.
Ale konwencja przyjęta przez twórców, a przede wszystkim wpisana w nią umowność, pozwala jednocześnie na wędrówkę w czasie i przestrzeni, na „przenoszenie się do teraźniejszości” – jak usłyszymy w pewnej chwili – na przyjrzenie się naszemu tu i teraz, owym czasom spod znaku żartów o „lubiących się poszarpać niedźwiadkach” i całkiem poważnie wykrzykiwanych haseł pełnych nienawiści wobec wszelkiej odmienności.
Widza trzeba czymś zabawić
To, na co czekamy, zwykle nie nadchodzi. Tego, co nadchodzi, nie chcemy, więc zagłuszamy świadomość nieuniknionego śpiewem, sportem, seksem, zamartwianiem się o sprawy doraźne – mówią nam twórcy. Osią przedstawienia jest więc oczekiwanie na przyjazd głównej gwiazdy „Kabaretu”. Jesteśmy w tej scenie dokładnie tu, gdzie jesteśmy: na Targówku, w kameralnej sali Klubu Tragediowego Rampy. Przed nami scena, na której czworo aktorów gorączkowo próbuje załatać czas oczekiwania na spektakl „improwizowanymi” skeczami czy piosenkami wzbogaconymi „naprędce” wymyśloną choreografią. Gwiazda bowiem się spóźnia, a widza trzeba czymś zabawić.
Jest w tej pozornej improwizacji niezwykła autentyczność – jesteśmy w stanie uwierzyć, że oto trafiliśmy do klubu komediowego, gdzie w stałej interakcji z publicznością, na żywo, rodzą się skecze, tkane z podrzucanych przez widownię haseł, a jednocześnie ktoś dzwoni właśnie do gwiazdy, by ustalić, kiedy się zjawi. Ale to pozory – telefon komórkowy zmienia się w stary stacjonarny aparat, piosenki nabierają głębi, sceny tworzone niby ad hoc stają się miniaturami z istotnym przesłaniem.

Kukiełki totalitaryzmu
Są sceny odnoszące się do prozy Isherwooda i filmu Fosse’a, a szczególnie kwestii wolności obyczajowej zderzonej z konserwatyzmem i nacjonalizmem, jest epizod z życia samego autora „Pożegnania z Berlinem”, ale jest i, nawiązująca do poetyki kina niemego, miniatura o Leni Riefenstahl – zakorzeniona w czasie narracji, skupiona na opowieści koniunkturalizmie będącym jednym ze źródeł faszyzmu. Jest tu wreszcie też scena spod znaku niemieckiego ekspresjonizmu, inspirowana „Nosferatu” Murnaua, ale i element teatru lalek z kukiełkami zaprzężonymi do opowiedzenia nam o obu zbrodniczych totalitaryzmach XX wieku.

Jednocześnie jednak jesteśmy w teatrze, w strefie wolności słowa, wolności interpretacji, a przede wszystkim umowności. Umowności sceny, która wykracza daleko poza przypisaną jej przestrzeń, umowności scenografii czy kostiumów, a nawet umowności płci, bo gdy zachodzi taka potrzeba, mężczyzna zagra tu kobietę, a kobieta mężczyznę – bez tłumaczenia, bez skrępowania, bez zbędnych rekwizytów. To przenikanie się światów przedstawionych wzmacnia przekaz. To już nie spektakl o Belinie lat 30., lecz spektakl o tym spektaklu, to „Kabaret”, ale w kabarecie, to teatr w teatrze, gdzie każdy możliwy finał, nawet taki, który trąci optymizmem, będzie nosił piętno całej nagromadzonej wcześniej umowności.
Poza granice
To nie jest przedstawienie „grzeczne”, to teatr offowy, czerpiący garściami z tego, co wykracza poza granice, także granice teatru. Czy możemy się poczuć niekomfortowo, gdy aktorka przysiądzie widzowi na kolana, a aktor zbierał będzie wśród publiki pieniądze do kapelusza? Obyśmy się tak poczuli – „Sally, Adolf i cała reszta” ma nas wyprowadzić poza strefę komfortu, ma wywołać zakłopotanie, ale przede wszystkim ma nas zdziwić, zaskoczyć, zasmucić, wprawić w melancholijny nastrój, ale i rozbawić – nawet jeśli ów śmiech będzie często smutnym śmiechem przez łzy, gdy na horyzoncie rysują się już czarne chmury.

Off-Kabaret: Sally, Adolf i cała reszta.
Spektakl inspirowany powieścią „Pożegnanie z Berlinem” Christophera Isherwooda i kultowym filmem „Kabaret” Boba Fosse’a
tekst: Helena Radzikowska, reżyseria: zespół
obsada: Paulina Moś, Helena Radzikowska, Paweł Rutkowski, Mateusz Trzmiel
produkcja: Teatr PAPAHEMA
Recenzja prapremiery, 3 września 2025
Kolejne przedstawienia: 4 i 5 października 2025, Teatr Rampa na Targówku

