– Nie musimy cały czas gadać, gadać, gadać. Czasem trzeba się otworzyć na to, żeby zamieszkało w nas to, co ciche – mówiła Urszula Kozioł, laureatka tegorocznej Nagrody Literackiej Nike za tom poetycki „Raptularz”. Krzysztof Siwczyk, przewodniczący jury: „Jeżeli istnieje ciągłość tradycji polskiej literatury, to ona właśnie jest jej uosobieniem”.

W tym roku jury pod przewodnictwem Krzysztofa Siwczyka uznało, że spośród siódemki finalistów Nagroda Nike trafi do rąk Urszuli Kozioł, nagradzając tym samym poezję. „Miejsce i czas, które są istotnymi elementami literackiej medytacji w nagrodzonej przez nas w tym roku książce, bardziej powracają niż faktycznie są, zjawiając się w lekturze jakby z oddali. Musimy się ich domyślić, jesteśmy zawezwani do usłyszenia – między słowami – niegdysiejszego statusu tych fenomenów. – mówił Siwczyk. – Miejsce, którego nie ma i czas, który ubywa, okazują się pustym domem i pobudką w czarnej godzinie. Napięcia egzystencjalne rozsadza wersy, tekst nie układa ze światem, nic tu już nie idzie na estetyczne układy, nic nie chce się podobać – dodawał.
Jak mówił, poetka posługuje się językiem ściszonym, ale wciąż czujnym w wychwytywaniu tego, co żywe w pamięci. „Pamięć okazuje się ożywczym nurtem ciemnej rzeki, po której żegluje bohaterka tyleż literacka, co najdotkliwiej zraniona przez długie trwanie wielka dama polskiej literatury. Jeżeli istnieje ciągłość tradycji tej literatury, to ona właśnie jest jej uosobieniem. Pisała rzeczy o klasycyzującym i awangardyzującym rodowodzie, pisała zawsze i wszędzie, na przecięciu gatunków i na skrzyżowaniu epok” – mówił przewodniczący jury.









„Żeby mi się ciszej znikało”
Siwczyk podkreślał, że nagrodzony tegoroczną Nagrodą Literacką Nike „Raptularz” jest dopowiedzeniem i doświetleniem wielu wątków obecnych w całej twórczości autorki zaliczanej do tak zwanego pokolenia „Współczesności”. „Autorki, która naszej współczesności zaledwie w paru końcowych wersach wiersza „Dziwolążki” dała wielką lekcję „wychodzenia z siebie”: „wychodzę z siebie/ staję obok// co mi zrobisz/ jestem pod znakiem zapytania/ za chwilę okaże się czy w ogóle jestem// jestem pod wrażeniem” – mówił przewodniczący jury.

Sama laureatka przekonywała: „Dzielimy się słowem, dzielimy się tym, co stwarza dobro, co daje nam ciszę, taką niesamowitą ciszę. Taką, że kiedy to czytamy, czujemy, że nie musimy cały czas gadać, gadać, gadać, że trzeba się czasem zamyślić i otworzyć na to, żeby zamieszkało w nas to co ciche”. I dodawała: „Oświecono mnie tutaj i pozwolono zaczerpnąć oddechu. Tak, żeby mi się ciszej znikało z tego świata i żebym nie potraciła motyla, która zamyśla się nad kwieciem”.


„Wiara” czytelników
Nagrodę czytelników „Gazety Wyborczej” otrzymał Michał Witkowski za powieść „Wiara. Autobiografia”. Jak przekonywał pisarz, to dla niego nagroda bardzo ważna. „Literatura bez jurorów jakoś by przeżyła, mimo że byłby to żywot raczej kiepski. Bez pisarza żywego również by przeżyła, ale bez choćby jednego czytelnika literatura by nie przeżyła” – podkreślał.
W finale Nagrody Literackiej Nike znalazły się tym roku także: „Wilki” Marzanny B. Kielar, „Łakome” Małgorzaty Lebdy, „Na Szewskiej. Sprawa Stanisław Pyjasa” Cezarego Łazarewicza, „Przebierańcy w nicości” Piotra Pazińskiego oraz „Elementaże (1&2)” Andrzeja Sosnowskiego.


