„Czarny portret” Julii Łapińskiej jest wychylającą się z mrocznych kart historii opowieścią o głęboko skrywanych tajemnicach, a bardziej może nawet o panicznym strachu przed ich ujawnieniem. Zbyt wielkim, by liczyć się z ludzkim życiem – pisze Przemysław Poznański.

Wybór miejsca determinuje opowieść. Julia Łapińska konsekwentnie od pierwszej swojej powieści, czyli „Czerwonego jeziora”, wybiera tzw. ziemie odzyskane, zachodnie tereny obecnej Polski, naznaczone w sposób szczególny piętnem przewalających się przez nasz kraj totalitaryzmów: faszyzmu i komunizmu. Konsekwentnie też szuka autorka w historii tego regionu zdarzeń, które rezonują ze współczesnością, obnażając – zarówno wtedy jak i teraz – najgorsze ludzkie instynkty, mające źródło w słabości, lęku, koniunkturalizmie.
Tak było we wspomnianym „Czerwonym jeziorze”, gdzie współczesny wątek zabójstwa prowadził nas w głąb historii radzieckiego garnizonu w Bornem Sulinowie i do tajemnic pochowanych głęboko pod warstwami historyczno-politycznych układów. W drugim tomie tej serii, „Dzikich psach”, choć rozgrywającym się już tylko współcześnie, Łapińska znowu obnażała swoją szczególną wrażliwość na ważne społeczne tematy i o ile w pierwszym tomie interesowała ją głównie krzywda kobiet, to w kontynuacji pochylała się nad złem nienawiści wobec inności, przede wszystkim rasowej. „Czarny portret” – trzeci tom z Kubą Krallem, byłym fotoreporterem wojennym i podkomisarz Ingą Rojczyk – jest tamtych opowieści logiczną kontynuacją, skupia się bowiem znowu na ludzkim cierpieniu, zadawanym w skutek chorych idei, w wyniku charakterystycznego dla przedstawicieli totalitarnej władzy poczucia bezkarności.
Od Luisenbad do Kołobrzegu
Najnowsza powieść Łapińskiej rozgrywa się – jak tom pierwszy – w dwóch planach czasowych, a dodatkowo w dwóch lokalizacjach. Tym razem jednak czerpie autorka nie z tego momentu historii, nad którym powiewał sztandar z sierpem i młotem, ale ze zdarzeń wcześniejszych, wojennych, naznaczonych grozą faszyzmu. W historycznej części tej opowieści pierwsze skrzypce zagra Połczyn-Zdrój, czy raczej Bad Polzin i jego okolice, w tym przede wszystkim Luisenbad. We współczesnej – głównie Kołobrzeg i pewien ośrodek wczasowy, w którym dojdzie do mrożących krew w żyłach zdarzeń.
Punktem wyjścia wątku współczesnego jest bowiem zaginięcie niemal dziewięćdziesięcioletniego wczasowicza, Zygmunta Gretkowskiego, biorącego udział w zorganizowanym dla emerytów wypoczynku, opłaconym przez tajemniczego sponsora. Sielanka, jaką miały być wczasy, szybko zamienia się w koszmar, gdy w życie starszych ludzi wkrada się niepokój, a potem – wraz z ujawnieniem, że Gretkowski został prawdopodobnie zamordowany – paniczny strach. Kto mógłby chcieć śmierci człowieka i tak stojącego już nad grobem? Czy innym uczestnikom turnusu także może grozić niebezpieczeństwo?
Usilnie chowane demony
W powieści powracają bohaterowie, których doskonale znamy. Nie tylko Krall, tu wynajęty do fotografowania wczasowiczów, nie tylko Rojczyk, której przypadnie zadanie rozwikłania zagadki, ale i Daniel Łuszkinow, który tu zostaje wynajęty do zorganizowania wypoczynku seniorów. To ważne, bo patrzeć będziemy na tę opowieść oczami ludzi, których dobrze znamy, ufając w ich umiejętności, ale pamiętając też o ich słabościach, o ich osobistych tajemnicach, często niewidocznych w natłoku działań podyktowanych ich profesjonalizmem, albo schowanych pod maską uśmiechu.
Być może właśnie z tego powodu – świadomości własnych niedoskonałości, najczęściej okazujących się niemożliwymi do pokonania (vide alkoholizm Kralla) – są to bohaterowie najlepiej przygotowani do zanurzenia się w świat demonów usilnie skrywanych w zakamarkach historii, pod ludzką żądzą władzy, chęcią posiadania, bezwzględnym okrucieństwem, ale i strachem. Nie da się bowiem rozwiązać zagadki zanurzonej w ludzkich słabościach, jeśli samemu nie zrozumie się natury niesionego przez nie zła.
Przeczytaj także:
Parawan pozorów i kłamstw
Historia, po którą sięga tym razem Łapińska, i którą odtworzy z podziwu godną dbałością o prawdę – przenosi nas do roku 1944, do jednego z hitlerowskich ośrodków Lebensborn, co tłumaczy się jako „źródło zycia”, których zadaniem było dostarczanie III Rzeszy rasowo czystych obywateli. Tych, których urodzą wynajęte w tym celu niemieckie kobiety, ale i tych, którzy zostaną skradzeni polskim rodzinom. Źródło życia stawało się więc dla wielu źródłem cierpienia. Dzieci – wynaradawiane, indoktrynowane – miały zapomnieć o swoich korzeniach i stać się siłą nowego narodu, który z własnej winy posłał w czasie wojny na śmierć miliony swoich obywateli.
Pisarka pokaże nam funkcjonowanie takiego ośrodka oczami ludzi z wewnątrz – niemieckiego oficera Maxa von Mansteina, malarki Rosy czy małej Eli, zniemczonej polskiej dziewczynki brutalnie odebranej rodzicom. Każda z tych postaci przyniesie ze sobą tajemnicę, każda będzie starała się ukryć za parawanem pozorów lub kłamstwem prawdę zbyt niewygodną, lub zbyt groźną, by mogła ujrzeć światło dzienne. W przypadku ośmioletniej Eli będzie to przede wszystkim tajemnica jej tożsamości, prawda o korzeniach, która okaże się w jej dalszym życiu istotnym punktem odniesienia. Postaci Rosy i Maxa staną się pretekstem do ukazania gwałtu jakim totalitaryzm odciska się na sztuce, w tym na jej wolności, tłamszonej pojęciami „sztuki zdegenerowanej” i odgórnymi nakazami o tym „jak tworzyć”. Łapińska nie ominie też przy tej okazji tematu grabieży dzieł sztuki, wykradanych m.in. Żydom, wysyłanym do komór gazowych. Tajemnice, których tym razem dotknie autorka, okażą się bowiem szczególnie mroczne, a ich odkrycie obnaży ludzkie zło w najgorszym wydaniu.
Cena prawdy
Julia Łapińska opowiada nam bowiem w „Czarnym portrecie” o tym, co usilnie chowamy przed światem, o demonach, które tłamsimy w sobie, a z którymi nie potrafimy sobie tak naprawdę poradzić. Otrzymujemy więc mroczny kryminał, z wciągającą bez reszty intrygą, lecz jednocześnie wychodzi autorka poza sztywne ramy konwencji, nie wahając się zadawać pytań o skłonność człowieka do popełniania zła – w imię takiej czy innej idée fixe, takiej czy innej doktryny, mniej lub bardziej mylnego przekonania o własnej racji.
Ale to też w konsekwencji opowieść o słabości pozorów i sile prawdy. Gdy poznamy historię tytułowego portretu, tajemniczego malowidła, powracającego tu na przestrzeni lat jak symbol zła, jak wyrzut sumienia, zrozumiemy to, co w tej historii być może najważniejsze: że nawet jeśli ludzkie życie nic nie znaczy w obliczu ideologicznego zacietrzewienia, fanatyzmu, ale i niskiego instynktu chciwości, to nawet w obliczu takiej niegodziwości prawda nie daje się stłamsić. Choćby nawet za jej ujawnienie trzeba było ponieść najwyższą cenę.
Julia Łapińska, Czarny portret
Wydawnictwo Agora, Warszawa, 5 czerwca 2024
ISBN: 9788326842320
Source of Suffering | Julia Łapińska’s “Czarny portret” (Black Portrait) is a tale of deeply hidden secrets leaning out of the dark pages of history, and more so, perhaps, a panicky fear of their disclosure. Too great to count human life,” reviews Przemysław Poznański.

