Zupełnie Inna Opowieść ma już 10 lat. Dużo? Mało? Pytamy o to ludzi literatury. Pytamy ich też, jak im upłynęła ostatnia dekada, co stworzyli, czym się zachwycili, co planują. Dziś Izabela Janiszewska.

– Jestem wdzięczna każdemu złemu wyborowi, każdej porażce i niepowodzeniu, bo dzięki nim staję się mądrzejszym człowiekiem i buduję doświadczenie. Wszystkie podjęte dotychczas decyzje uczyniły ze mnie tę kobietę-pisarkę, którą jestem dzisiaj i muszę przyznać, że całkiem lubię tę osobę – mówi Izabela Janiszewska, pisarka, autorka thrillerów „Niewybaczalne” i „Apartament”, a także bestsellerowej trylogii kryminalnej „Wrzask”, „Histeria”, „Amok”, o komisarzu Brunonie Wilczyńskim i dziennikarce Larysie Luboń. Prawa do ekranizacji serii zostały sprzedane kilka miesięcy po debiucie. Ostatnio wydała też powieści „Ludzie z mgły” i „W szponach”. Jest też autorką opowiadania „Cała prawda o kłamstwie” w antologii „Awers” (obejrzyj recenzję wideo). „Pierwszą recenzję jej książki opublikowaliśmy 12 kwietnia 2021 roku, pierwszy wywiad (wideo) z pisarką zamieściliśmy 14 kwietnia 2021 roku.
Zupełnie Inna Opowieść: 10 lat – dużo? Mało?
Izabela Janiszewska: Na tyle dużo, by podkreślić jak ważna jest dla Was literatura i jak wielka determinacja, by o niej rozmawiać oraz by rozwijać Zupełnie Inną Opowieść i nadążać za zmieniającym się rynkiem książki. Można by nawet pokusić się o stwierdzenie, że czas mija, a ZIO jest wiecznie młoda.
Debiutowałaś jako pisarka w 2020 roku, dziś jesteś autorką kilku powieści. Z czym kojarzy ci się ten czas od debiutu? Dostrzegasz jakieś istotne kamienie milowe w swojej twórczości?
– Z emocjami. Na każdym kroku. Z konsekwencją, uniesieniami, pracowitością, lekcjami od życia, rozwojem, z drobnymi spełnieniami i pokorą. Z poznawaniem siebie i ludzi. Słowem: z wyboistą drogą, na której spotkało mnie wiele dobrego. Ta droga jest jeszcze zbyt krótka, bym zdołała spojrzeć wstecz i dostrzec kamienie milowe. Na razie to zaledwie dróżka.
Czy gdybyś mogła cofnąć czas, zmieniłabyś coś w swoim pisarskich decyzjach (inne gatunki, tematy)?
– Nie. Nie jestem zwolenniczką powrotów do przeszłości i dokonywania w nich zmian. To myślenie magiczne, które może prowadzić tylko do zgorzknienia, bo tego, co było i tak nie da się już odmienić. Jestem wdzięczna każdemu złemu wyborowi, każdej porażce i niepowodzeniu, bo dzięki nim staję się mądrzejszym człowiekiem i buduję doświadczenie. Wszystkie podjęte dotychczas decyzje uczyniły ze mnie tę kobietę-pisarkę, którą jestem dzisiaj i muszę przyznać, że całkiem lubię tę osobę, więc wehikuł czasu nie będzie mi potrzebny.
Czas od debiutu kojarzy mi się z emocjami. Na każdym kroku. Z konsekwencją, uniesieniami, pracowitością, lekcjami od życia, rozwojem, z drobnymi spełnieniami i pokorą. Z poznawaniem siebie i ludzi. Słowem: z wyboistą drogą, na której spotkało mnie wiele dobrego.
Jak zaczęłaś pisać? I dlaczego?
– Podobno ludzie coraz więcej piszą, bo coraz mniej osób chce słuchać. Może to też moja motywacja. Tych początków było wiele. Były początki marzycielskie, gdy miałam kilka lat i zapisywałam wyobrażone historie. Później początki nieśmiałe, wysyłane na konkursy do ogólnopolskich gazet. Początki skryte, chowane do szuflady, gdy już myślałam o prawdziwym pisaniu, ale nie wierzyłam w siebie. I wreszcie początek przez wielkie „P”, ten, o którym później opowiada się w wywiadach, gdy tekst płynie do wydawców, a oni decydują, czy początek okaże się początkiem, czy może końcem.
Dokończ: Gdybym jednak nie została pisarką, to byłabym…
– Być może nadal pracowałabym jako dziennikarka, może zaczęłabym pracę w jakimś wydawnictwie, by nieśmiało zbliżyć się do pisania, może słuchałabym zwierzeń pacjentów w gabinecie psychoterapeutycznym… cokolwiek by to było, oddałabym temu całą siebie, tak jak teraz pisaniu.
Obejrzyj także:
Uważasz swoje pisarskie marzenie za spełnione? Jeśli tak, to dlaczego. Jeśli nie, to co jest tym marzeniem?
– Niekiedy mam wrażenie, że marzenia są jak matrioszki. Wydaje ci się, że marzysz o jednym, ale we wnętrzu tego pragnienia ukryte jest zupełnie inne, znacznie głębsze marzenie. Wydałam dotychczas siedem książek, wszystkie zostały dobrze, a nawet bardzo dobrze przyjęte, otrzymuję nominacje do ważnych nagród literackich w kategorii kryminał/thriller, dostaję dziesiątki pięknych wiadomości od czytelników i mogę żyć z pisania, a zatem marzenie o pisaniu spełnia się każdego dnia i uświadamia mi czym jest to głębsze pragnienie, skryte we wnętrzu matrioszki.
Czego oczekujesz od literatury? Swojej literatury i literatury w ogóle.
– Od każdego z gatunków te oczekiwania są inne, niemniej tym, co byłoby wspólne będzie na pewno: traktowanie czytelnika jak inteligentnego człowieka, szacunek do odbiorcy, operowanie starannym językiem, lubię gdy literatura mówi coś ciekawego lub ważnego o człowieku, a już najbardziej cenię, gdy historia skłania do przemyśleń i zostaje ze mną choć na chwilę. Nie zmienia to faktu, że sięgam również po literaturę czysto rozrywkową i także doskonale się bawię, po prostu szybciej zapominam o historiach, które mnie nie dotknęły.
Niekiedy mam wrażenie, że marzenia są jak matrioszki. Wydaje ci się, że marzysz o jednym, ale we wnętrzu tego pragnienia ukryte jest zupełnie inne, znacznie głębsze marzenie. Wydałam dotychczas siedem książek, wszystkie zostały dobrze, a nawet bardzo dobrze przyjęte, otrzymuję nominacje do ważnych nagród literackich w kategorii kryminał/thriller, dostaję dziesiątki pięknych wiadomości od czytelników i mogę żyć z pisania, a zatem marzenie o pisaniu spełnia się każdego dnia i uświadamia mi czym jest to głębsze pragnienie, skryte we wnętrzu matrioszki.
Jakie książki (albo inne dzieła kultury) cię ukształtowały – jako człowieka, jako pisarkę? (ulubione książki, ulubieni pisarze). Masz ulubionego bohatera literackiego? Swojego? Cudzego?
– Duże znaczenie w kształtowaniu mojej wyobraźni miała kinematografia. Może dlatego, gdy piszę, myślę obrazami. Przez lata pisałam recenzje filmowe i odkąd pamiętam kochałam kino. Mam więc potrzebę, by widzieć sekwencje książki jak sceny filmowe. W kwestii literatury byłoby mi trudno wskazać kogoś, kto na mnie wpłynął, dlatego, że nigdy nie marzyłam o tym, by pisać jak ktoś. Od początku wiedziałam, że chcę opowiadać książki swoim głosem, bazując na mojej wrażliwości. Może dlatego, gdy odnajduję autentyzm autora w jego opowieściach, jest mi to niezwykle bliskie. Taką prawdę dostrzegam na przykład w historiach Jakuba Małeckiego.
Kiedy nie piszę, to….
– Spędzam czas z bliskimi, czytam, podróżuję, marzę, myślę (zdecydowanie za dużo), spaceruję, podpatruję, oglądam, odwiedzam kino, rozwijam umysł i dbam o ciało.
Nad czym teraz pracujesz?
– Trzy miesiące temu na rynku ukazał się thriller mojego autorstwa „W szponach”. To historia, która opowiada o tym, że są w naszym życiu chwile, w których okazuje się kim jesteśmy bardziej, człowiekiem, czy zwierzęciem. A teraz moje palce powoli wystukują nową opowieść. O strachu, pokucie i tym, że czasem najgorszym, co można zrobić jest nierobienie niczego.

