Reklamy
felieton seriale

Fryczkowska w odcinkach | Nauczyciele potrafią być bardzo groźni, czyli lepiej nie wkurzać budżetówki

Za chwilę strajk nauczycieli, a ja chcę przypomnieć opowieść o pewnym belfrze, którego też ktoś kiedyś rozgniewał. A wtedy okazało się, że przyparty do ściany potrafi naprawdę wiele. Boicie się strajku nauczycieli? Oto alternatywa.

No dobrze, może na początku Walter wyglądał na klasycznego losera: wąs, obwisłe spodnie, młodzież w szkole wchodziła mu na głowę, bardzo się starał, ale zarabiał grosze, więc popołudniami musiał jeszcze dorabiać w myjni samochodowej, gdzie dla odmiany wchodził mu na głowę szef. A tu jeszcze, gdy wracał do domu, musiał słuchać, że bojler popsuty i skąd wezmą pieniądze na naprawę. Żona go kochała, ale niespecjalnie pożądała, syn kochał, ale nie podziwiał, ideałem syna był raczej wujek, dzielny i twardy policjant, pogromca narkotykowych dilerów. I takie to życie wiódł nasz nauczyciel Walter, spokojne, ale marne, pełnie niespełnień i poniżeń oraz zupełnie pozbawione oszczędności.

Aż tu nagle… Prawie każda dobra historia zaczyna się od „Aż tu nagle”, więc serial Breaking Bad również. Więc nagle nasz bohater odkrywa, że ma dość zaawansowanego raka i niewiele czasu mu zostało. Czyli tak ma już być zawsze? Marne życie, pełne niespełnień i poniżeń, aż do rychłego końca? I to ze świadomością, że bojler nadal popsuty, pieniędzy nie ma i nie będzie, a rodzina zostaje bez żadnego zabezpieczenia? Tak, los potrafi być naprawdę wkurzający. Więc nasz bohater, pełen gniewu, postanawia tę odrobinę losu, która mu do śmierci jeszcze została, wziąć w swoje ręce. U nas może by zastrajkował, ale w pustynnym stanie Nowy Meksyk ma nieco inne możliwości.

Bo Walter przypomina sobie, że co prawda tylko uczy o pierwiastkach w marnej szkole na prowincji, ale kiedyś był w chemii naprawdę niezły. Potrafi też zsyntetyzować dowolną substancję. Na przykład taką, która na czarnym rynku osiąga wysokie ceny, bo ludzie lubią sobie nią poprawiać humor, a potem szybko staje się im niezbędna do życia. Tak, mówimy o metamfetaminie, zwanej również kryształem. Mówimy o narkotyku skutecznym, wydajnym i szybko wykańczającym, o takim, którego produkcja nie jest najłatwiejsza, więc kosztuje on swoje i jest bardzo przez klientów pożądany.

Ale nasz nauczyciel, któremu przypomina się, że jeszcze 20 lat temu, niedługo po studiach, zanim życie go zgnębiło, był dobrze zapowiadającym się talentem chemicznym, potrzebuje ledwie kilku substancji i przeciętnie wyposażonego laboratorium, żeby wytworzyć samodzielnie w kilka godzin świetnej jakości metamfetaminę, za którą zarobek pewnie przewyższy jego miesięczne dochody.

Jak jednak wie każdy, kto w życiu coś wytworzył, wyprodukować to małe miki, zwłaszcza gdy się jest geniuszem. Problem to później rzecz sprzedać. A trudno poruszać się po czarnym rynku osobie, która przez całe życie stykała się z nim wyłącznie oglądając wiadomości i gadając ze szwagrem policjantem przy obiedzie.

Od czegóż jednak są byli uczniowie? Tym sposobem pojawia nam się drugi bohater, Jesse, niedouk i miejscowy ćpun. Dostaje zadanie: ma sprzedawać to, co Walter upichci.

I taki mamy punkt wyjścia tej historii. Opowieści o silnym złu i słabym dobru, o przegrywach i tych, którzy rozdają karty. O przyjaźni. O miłości. O tym jak niewiele wiemy o najbliższych i o sobie samych też niewiele wiemy, póki nie nadejdzie chwila próby. O tym, jak trudno zabić człowieka i jaki kłopot ma się później z ciałem. O pieniądzach, tak, z czasem pojawiają się rulony pieniędzy, stosy, sterty w końcu, nie można ich wydawać, trzeba gdzieś je przechowywać, a żeby wydać, należy je wyprać. Jak się więc okazuje, dużo pieniędzy to też są problemy, choć zupełnie inne niż mało pieniędzy. Tyle że jeśli chodzi o Waltera, który już testował obie opcje, to woli on mieć w tym względzie problemy z nadmiarem.

Breaking Bad” to opowieść o przemocy, o śmierci, o zabijaniu i o byciu zabijanym, bo świat narkotyków to nie jest handel pietruszką, tu ceny są wyższe, a więc emocje puszczają szybciej i bywa naprawdę niebezpiecznie. To świat dla twardzieli, nie dla słabeuszy. Dla twardzieli bez sumienia, tacy są najskuteczniejsi.

Ale Walter, w którym choroba wyzwoliła cechy dawno uśpione, umie teraz wszystko. Perfekcyjnie pichci metę, świetnie gra twardziela, uczy się rozmawiać z mafią, robić pokerową twarz przy policji, a w końcu nawet zabijać bez mrugnięcia okiem, bo strzeżcie się ludzi wykształconych, dużo czytających i mało zarabiających, czyli nauczycieli, gdy ktoś ich doprowadzi do ostateczności. Nauczycieli, którzy zaczynają rozumieć, że coś ze swoim życiem zrobić trzeba. Dla dobra najbliższych choćby, ale i dla siebie przecież także, bo chciałoby się mieć szacunek do samych siebie.

I co tam, że nowego producenta narkotyków ściga całe miejscowe DEA. Co z tego, że żona dziwi się przypływowi gotówki. Wszystko nieważne, gdy wreszcie są pieniądze na nowy bojler, na kosztowne leczenie raka, na studia dla dzieci. I co z tego, że pieniądzom towarzyszy nieustanne ryzyko, oglądanie się za siebie i niesłabnąca ostrożność. I co z tego, że dusza w człowieku musi stwardnieć, bo coraz częściej trzeba robić rzeczy złe i okrutne. Co z tego, skoro Walter zaczyna to kochać. Zresztą i tak żyje na krawędzi, skoro lekarze liczą jego przyszłość w miesiącach. Dzięki temu jest odważniejszy. Bardziej pomysłowy. Bardziej zdeterminowany. Okrutniejszy. Groźniejszy. I ma coraz większą władzę. Którą kocha.

Oglądajcie więc „Breaking Bad”, bo to jeden z tych seriali, które są znakomite od początku aż do końca, od pierwszego do piątego sezonu. A opowiadane są tak umiejętnie, że literatom cieknie ślina z zazdrości. Oglądajcie Breaking Bad  i pamiętajcie, żeby nie przypierać nauczycieli do ściany, bo mogą stać się wtedy naprawdę groźni!

Breaking Bad

Twórca Vince Gilligaan

Występują Brian Cranston, Aaron Paul, Anna Gunn

2008-2013

Zdjęcie autorki: Przemysław Jakub Hinc/zupelnieinnaopowiesc.com, zdjęcie z serialu: materiały prasowe
Reklamy

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

%d bloggers like this: