Przekrój „Przekrój”, czyli od wielkiego wybuchu do Profesora Filutka | „Przekrój”, nr 1/17, grudzień 2016-luty 2017

Mam i nie oddam! Jak kapral Teofil Olkiewicz nie oddał swoich talonów na pierwszomajowe parówki. Bo z reaktywowanym „Przekrojem” w żadnym wypadku nie jest jak z owym trailerem z wiersza Grzegorza Uzdańskiego na ostatniej stronie: zajawka kwartalnika nigdy nie będzie lepsza niż jego lektura od deski do deski. Dobrze więc, że po zniknięciu nakładu z kiosków, właśnie ukazuje się dodruk.

PRZEMYSŁAW POZNAŃSKI

przekroj-okladaSpis treści pierwszego numeru jest najlepszą zachętą do lektury – zaczyna się przecież od wielkiego wybuchu, czyli krótkiego przewodnika ilustrowanego po teoriach o stworzeniu wszechświata (doskonały temat na pierwszy numer). A potem? Kogo tu nie ma! Wśród autorów jest Ryszard Ćwirlej z opowiadaniem kryminalnym o Olkiewiczu i nieposkromionym konsumpcjonizmie niektórych obywateli PRL. Jest Miłada Jędrysik, reportażystka, z fascynującą opowieścią o szpieżycach – Betty Peck i Jeanne Vertefeuille. Marcin Fabjański, filozof, opowiada o samcach alfa i niebezpieczeństwie codziennych udręk. Konstanty Gebert mówi o rysowaniu mapy świata na biurkach polityków, ale i o tym czy to owe granice są tak naprawdę najważniejsze. I w końcu Marek Raczkowski, komentujący rzeczywistość niepowtarzalną kreską. A to przecież tylko wierzchołek góry lodowej, którą uzupełniają choćby teksty Williama Finnegana, Stanisława Lema, Bertranda Russela czy Michała Książka (niewymienionych przepraszam). Bo są i bohaterowie: Borys Akunin w rozmowie z Magdą Cybulską o nierozumieniu Rosji i ciekawości tego, co po śmierci czy Ed Vulliamy opowiadający o okrucieństwach wojny na Bałkanach, obozach koncentracyjnych w Bośni i o tym, kiedy kończy się neutralność korespondenta wojennego. A że rozmawia z nim wspomniana już Miłada Jędrysik, autorka choćby poruszającego „Innego frontu”, to i temperatura wywiadu ani przez moment nie jest letnia.

„Przekrój” z wierzchu wydaje się retro – „Rozmaitości” na ostatniej stronie z humorem zeszytów, Filutkiem, Wacusiem i pastiszem wiersza Ludwika Jerzego Kerna, z łamaniem i layoutem przypominającym rozwiązania z minionej epoki, z grafikami nawiązującymi lub wziętymi z dawnych numerów tygodnika, a nawet z przedrukami – jak choćby w przypadku rysunków „Wojna w oczach dzieci” z 1948 r. Ale tak naprawdę trzeba gazetę przekroić, by nie tylko znaleźć warzywo numeru, ale i dojrzeć tę prawdę, że to kwartalnik na wskroś aktualny. Ale nie mówię tu o zwykłej njusowości – ta obecna jest w zasadzie tylko w rekomendacjach kulturalnych i recenzjach. Mówię o komentarzu do współczesnego świata. Rozmowa o Bośni? Tak, ale przecież nie w oderwaniu od sytuacji uchodźców syryjskich. Rozmowa Maksa Cegielskiego z historyczką sztuki Joanną Wasilewską o muzeach i postrzeganiu nas przez innych? Tak, ale z pytaniem o źródła naszej nienawiści wobec muzułmanów. W końcu jest i bardzo aktualna rozmowa Tomasza Stawiszyńskiego z filozofką Marthą Nusbaum – o parasolkach i gniewie.

To wszystko pokazuje jaki jest nowy „Przekrój” – bywa śmieszny, bywa poważny, bywa zaskakujący, ale przede wszystkim każe myśleć. Widać, zrozumieli dobrze żart o Profesorze Filutku, który jedzie w góry, z którego jasno wynika, że jeśli chcesz zachwycić, musisz się do tego starannie przygotować (ciekawych żartu odsyłam na ostatnią stronę kwartalnika).

I jeszcze jedno – „Przekrój” każe się konsumować powoli. W końcu teraz to kwartalnik, więc warto sobie jego lekturę rozłożyć na wiele dni.

Przeczytaj także: NIEPOWTARZALNA POWTARZALNOŚĆ WOJNY. Miłada Jędrysik, Inny front

Kwartalnik „Przekrój”, nr 1(3556)/17

Przekrój Sp. z o. o. 2016